Śmiech staje się dla przemysłu cyfrowego narzędziem zapewniającym mu dominację
Baptiste Detombe jest francuskim eseistą, autorem książki „La Révolution affective. Quand le numérique détruit le lien”. W tekście opinii w dzienniku „Le Figaro” stwierdza, że kody i odniesienia, wokół których buduje się dziś komizm w mediach społecznościowych, są odzwierciedleniem pustki kulturowej i zanikających więzi społecznych.
„Obecnie wystarczy, że dane odniesienie jest viralowe, żeby usprawiedliwiało to samo w sobie jego istnienie i jego rolę jako filtra oddzielającego osoby, które nie potrafią się przystosować do grupy” – stwierdza Baptiste Detombe w „Le Figaro”.
„Humor ma charakter głęboko społeczny, jak zauważał Henri Bergson w swoim eseju Śmiech: pozwala ugruntować swoje miejsce w grupie, korygować niepokorne temperamenty, zacieśniać więzi. Jednak każdy komizm wpisywał się dotąd w ukształtowany system symboliczny i kulturowy. Dziś mamy do czynienia z odniesieniami, ze znakami oderwanymi od znaczenia, które rozpływają się w pustce, które nie są związane z niczym konkretnym, z żadnym ideologicznym punktem odniesienia. (…) Obecnie wystarczy, że dane odniesienie jest viralowe, żeby usprawiedliwiało to samo w sobie jego istnienie i jego rolę jako filtra oddzielającego osoby, które nie potrafią się przystosować do grupy. W tym znaczeniu humor viralowy jest odzwierciedleniem epoki pustki” – tłumaczy Baptiste Detombe w „Le Figaro”.
„Śmiech staje się dla przemysłu cyfrowego narzędziem zapewniającym mu dominację. Każdy, kto rezygnuje z bycia online, szybko przestaje nadążać. Nie zna kodów, które natychmiast wywołują wesołość. Jego poczucie humoru, jeśli nie nadąża za rytmem dyktowanym przez świat cyfrowy, szybko zostaje określone jako cringe czy żenujące, przez co jest zarazem niemile widziane i wstydliwe. Te etykietki pełnią dwie funkcje: wymuszają konformizm grupowy i sprawiają, że to w sieci najbardziej obowiązują kody społeczne. (…) Tymczasem nowe pokolenie jest z pewnością jednym z najbardziej konformistycznych, jakie kiedykolwiek istniały. Presja grupy przytłacza indywidualną psychikę. I nie bez powodu – całe pokolenie żyje z kamerą niemal wrośniętą w ucho, wszystko może być nagrane i stać się źródłem lęku społecznego. Co więcej, nie ma już chwil wolnych od zgiełku życia społecznego, bo smartfon zniósł granicę między przestrzenią prywatną a publiczną” – stwierdza.
„W nowym pokoleniu każdy jak nigdy dotąd postrzega siebie jako produkt społeczny, którego przetrwanie jest nieustannie zagrożone” – podkreśla Baptiste Detombe.
„Największym paradoksem jest to, że ta wszechobecność grupy, plemienia w indywidualnej psychice nie przekłada się na silniejsze, pewniejsze i głębsze więzi społeczne. Strach przed przeoczeniem nowego trendu prowadzi do nadmiernego przywiązania do ekranu, aż po ciągły phubbing, czyli przewijanie treści w telefonie w obecności innej osoby. Technoferencja, czyli zakłócanie interakcji społecznych przez ekrany, wyznacza epokę zubożałej relacji, w której bycie online zastąpiło obecność drugiego człowieka” – zauważa.
„Nie dziwi więc tak gwałtowny wzrost samotności i zaburzeń lękowych w pokoleniu naznaczonym wszechobecnym stresem społecznym i chronicznym osamotnieniem” – dodaje.
oprac. JD
