W świecie, w którym dostęp do żywności jest większy niż kiedykolwiek wcześniej, coraz więcej osób sięga po suplementy diety. Choć reklamowane są jako prosty sposób na poprawę zdrowia i samopoczucia, naukowe dane nie potwierdzają ich powszechnej skuteczności. Co więcej, rynek suplementów rozwija się w warunkach znacznie mniej rygorystycznych niż rynek leków.

Czy suplementy diety naprawdę działają?

W świecie, w którym dostęp do żywności jest większy niż kiedykolwiek wcześniej, coraz więcej osób sięga po suplementy diety. Choć reklamowane są jako prosty sposób na poprawę zdrowia i samopoczucia, naukowe dane nie potwierdzają ich powszechnej skuteczności. Co więcej, rynek suplementów rozwija się w warunkach znacznie mniej rygorystycznych niż rynek leków.

Popularność suplementów diety rośnie, mimo że współczesne społeczeństwa żyją w warunkach niespotykanej wcześniej dostępności produktów spożywczych. Coraz więcej konsumentów sięga po kapsułki, tabletki czy proszki mające uzupełniać dietę, a część pracowników ochrony zdrowia również rekomenduje takie rozwiązania. Tymczasem badania wskazują, że w większości przypadków ich stosowanie jest zbędne, kosztowne i niepozbawione ryzyka.

Nie oznacza to, że suplementacja nigdy nie jest uzasadniona. W określonych sytuacjach medycznych może być konieczna, na przykład przy tzw. niedoborach wtórnych, gdy organizm nie jest w stanie prawidłowo trawić, wchłaniać lub wykorzystywać składników odżywczych mimo odpowiedniej diety. Wskazania do suplementacji pojawiają się również w szczególnych stanach, takich jak ciąża czy dieta wegetariańska.

Historia suplementów opisana na łamach portalu „The Conversation” wiąże się z odkryciami naukowymi z początku XX wieku. W tym okresie rozwój fizjologii pozwolił zidentyfikować rolę wielu substancji niezbędnych dla organizmu. Około 1910 roku odkryto pierwszą witaminę – tiaminę, a w 1948 roku zidentyfikowano ostatnią z klasycznych witamin – kobalaminę. Był to czas wojen, kryzysów gospodarczych i niedoborów żywności. W takich warunkach suplementy stanowiły uzasadnione wsparcie diety. Dziś sytuacja wygląda inaczej, większość potrzebnych składników można dostarczyć wraz z codziennym jedzeniem. Mimo to utrwaliło się przekonanie, że najważniejszy jest sam składnik odżywczy, a nie produkt spożywczy, z którego pochodzi. To podejście, określane jako nutritarianizm, przez dziesięciolecia wzmacniał marketing branży suplementów.

Z prawnego punktu widzenia suplementy diety nie są lekami. Podlegają przepisom prawa żywnościowego i traktowane są podobnie jak inne produkty spożywcze. Oznacza to, że nie muszą udowadniać skuteczności klinicznej, zanim trafią na rynek.

Jednocześnie ich forma, kapsułki czy tabletki przypomina farmaceutyki. Taka prezentacja, w połączeniu z przekazem reklamowym, może sugerować, że są środkiem na różnego rodzaju dolegliwości: zmęczenie, wypadanie włosów, problemy z wagą, bóle stawów czy objawy menopauzy.

Badanie przeprowadzone w Hiszpanii, obejmujące ponad 20 tysięcy osób stosujących suplementy nie wykazało obiektywnych korzyści zdrowotnych związanych z ich przyjmowaniem. Uczestnicy deklarowali wprawdzie lepsze samopoczucie, jednak nie potwierdziły tego wyniki badań laboratoryjnych.

Jednocześnie problemem pozostaje kontrola jakości. W przeciwieństwie do leków skład suplementów bywa sprawdzany w ograniczonym stopniu. Zdarza się, że zawierają substancje nieujawnione na etykiecie, niewłaściwe dawki, a nawet składniki farmakologiczne.

Badania wykazały na przykład, że znaczna część suplementów reklamowanych jako „naturalne” środki wspomagające sprawność seksualną była celowo zafałszowana inhibitorami fosfodiesterazy typu 5. Z kolei część preparatów odchudzających zawierała sibutraminę, substancję farmakologiczną stosowaną w leczeniu otyłości. W suplementach dla sportowców wykrywano również środki dopingujące.

Za dynamicznym rozwojem branży stoi specyficzny model biznesowy. Wiele firm nie produkuje suplementów samodzielnie, lecz korzysta z gotowych receptur oferowanych przez wyspecjalizowane laboratoria. Takie przedsiębiorstwa przygotowują formułę, opakowanie i dokumentację, a marka sprzedająca produkt skupia się przede wszystkim na promocji. Mechanizm ten ułatwia wprowadzanie na rynek nowych linii suplementów. W praktyce wystarczy wybrać kategorię produktu, na przykład preparaty dla sportowców, środki na zwiększenie energii czy suplementy wspierające zdrowie kobiet, a resztą zajmuje się producent.

Wartość produktu buduje się przede wszystkim poprzez narrację marketingową. Hasła o „autorskiej formule”, „składnikach premium” czy „wysokiej jakości” mają odróżnić produkty, które często są do siebie bardzo podobne.

Laura WIECZOREK

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się