Kto zostanie nowym szefem ONZ

Michelle Bachelet wycofała się z rywalizacji o stanowisko sekretarza generalnego ONZ. Po rezygnacji byłej prezydent Chile wśród faworytek pozostają Rebeca Grynspan z Kostaryki i Carolyn Rodrigues-Birkett z Gujany. Organizacja może po raz pierwszy w swojej historii wybrać kobietę na najwyższe stanowisko. Ostateczny wynik będzie jednak zależał od porozumienia mocarstw, które coraz rzadziej potrafią wspólnie podejmować decyzje.

Była prezydent Chile ogłosiła swoją decyzję w sobotę 19 września w nagraniu opublikowanym na Instagramie. Zapewniła, że nie żałuje udziału w rywalizacji, choć uznała, że obecne warunki nie sprzyjają reprezentowanej przez nią kandydaturze. Wycofanie Michelle Bachelet nastąpiło po trzecim nieformalnym głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa.

Jego wynik pokazał, jak niewielkie szanse miała na objęcie stanowiska. Spośród piętnastu państw zasiadających w Radzie tylko jedno zachęciło ją do kontynuowania starań. Jedenaście opowiedziało się przeciw, a trzy nie zajęły stanowiska. Jeszcze w lipcu Bachelet otrzymała sześć głosów zachęcających, w sierpniu już tylko dwa.

Jej kandydatura miała początkowo poparcie Chile, Brazylii i Meksyku. Po zmianie władz w Santiago chilijski rząd wycofał jednak swoje wsparcie. Bachelet kontynuowała kampanię, licząc na pozostałych sojuszników. Ostatnie głosowanie pokazało, że nie udało jej się przekonać dostatecznej liczby członków Rady. W głosowaniu próbnym przeprowadzonym 18 września najlepszy wynik uzyskała Rebeca Grynspan. Kandydatkę Kostaryki poparło dziewięć państw, pięć zniechęciło ją do dalszego udziału, a jedno nie zajęło stanowiska. Carolyn Rodrigues-Birkett z Gujany otrzymała osiem głosów zachęcających, sześć przeciwnych i jeden neutralny.

Grynspan jest byłą wiceprezydent Kostaryki i kieruje UNCTAD, czyli organem ONZ zajmującym się handlem i rozwojem. Ma doświadczenie w negocjacjach dotyczących gospodarczych skutków konfliktów. Uczestniczyła między innymi w działaniach umożliwiających eksport zboża z Ukrainy i Rosji. Jej dotychczasowa praca wiązała się z problemami szczególnie ważnymi dla państw rozwijających się: dostępem do żywności, handlem i współpracą gospodarczą.

Rodrigues-Birkett reprezentuje Gujanę przy ONZ. Jej wynik pokazuje, że kandydatura przedstawicielki niewielkiego państwa może zdobyć szerokie poparcie w Radzie Bezpieczeństwa. Różnica jednego głosu między nią a Grynspan pozostawia rywalizację otwartą. Wśród pozostałych kandydatów są Rafael Grossi, kierujący Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, były prezydent Senegalu Macky Sall oraz ekwadorska dyplomatka María Fernanda Espinosa. Rezygnacja Bachelet może skłonić część państw do ponownego rozważenia swoich preferencji. Nie ma jednak podstaw, by zakładać, że jej poparcie automatycznie przejmie konkretna osoba.

Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych sekretarza generalnego powołuje Zgromadzenie Ogólne na zalecenie Rady Bezpieczeństwa. To właśnie uzyskanie rekomendacji Rady jest najtrudniejszym etapem procedury. Kandydat potrzebuje co najmniej dziewięciu głosów spośród piętnastu członków. Musi również uniknąć weta któregokolwiek z pięciu stałych członków: Stanów Zjednoczonych, Chin, Rosji, Francji i Wielkiej Brytanii. Wstrzymanie się jednego z tych państw od głosu nie jest równoznaczne z wetem.

Obecne konsultacje mają charakter próbny. Państwa sygnalizują w nich, kogo są gotowe poprzeć, a czyjej kandydaturze się sprzeciwiają. Dziewięć głosów zachęcających dla Grynspan nie daje jej jeszcze formalnej rekomendacji. W rozstrzygającym głosowaniu nawet szerokie poparcie może okazać się niewystarczające, jeśli jedno z mocarstw zablokuje wybór. Dlatego rozmowy między rządami mają tak duże znaczenie. Liczą się doświadczenie i program kandydatów, ale także ich zdolność do utrzymywania kontaktów z państwami pozostającymi ze sobą w konflikcie. Żadna kobieta nie pełniła dotąd funkcji sekretarza generalnego ONZ. Wycofanie Bachelet nie zamyka możliwości zmiany tej sytuacji, skoro dwa najwyższe wyniki ostatniego głosowania uzyskały kandydatki.

Znaczenie ma również pochodzenie geograficzne. W dyplomatycznych rozmowach powraca argument, że tym razem stanowisko powinno przypaść Ameryce Łacińskiej i Karaibom. Jedynym dotychczasowym sekretarzem generalnym z tego regionu był Peruwiańczyk Javier Pérez de Cuéllar, który kierował organizacją w latach 1982–1991. Regionalna rotacja pozostaje jednak zwyczajem politycznym. Nie gwarantuje wyboru osobie z określonej części świata. Podobnie oczekiwanie, że ONZ pokieruje kobieta, musi jeszcze znaleźć odzwierciedlenie w decyzjach państw zasiadających w Radzie Bezpieczeństwa.

Kadencja António Guterresa kończy się 31 grudnia 2026 roku. Jego następca obejmie organizację zmagającą się z zaległościami finansowymi i głębokimi podziałami między państwami członkowskimi. Na początku roku Guterres ostrzegał przed groźbą finansowej zapaści ONZ. Na koniec 2025 roku nieopłacone składki wynosiły 1,57 mld dolarów. Zaległości utrudniają planowanie wydatków i wykonywanie powierzonych organizacji zadań. Nowe kierownictwo będzie musiało zabiegać zarówno o terminowe wpłaty, jak i o porozumienie dotyczące sposobu wydawania pieniędzy.

Równie trudnym zadaniem będzie prowadzenie dyplomacji w warunkach podziałów paraliżujących Radę Bezpieczeństwa. Sekretarz generalny może podejmować mediacje i zwracać uwagę na zagrożenia dla pokoju. Artykuł 99 Karty Narodów Zjednoczonych pozwala mu przedstawiać Radzie sprawy, które w jego ocenie zagrażają międzynarodowemu bezpieczeństwu. Skuteczność dalszych działań zależy jednak od decyzji państw. Na razie najbliżej stanowiska są Grynspan i Rodrigues-Birkett. O tym, która z nich utrzyma poparcie – albo czy wyprzedzi je inny kandydat – przesądzą kolejne konsultacje. Przyszły szef ONZ będzie potrzebował zaufania wystarczającego do rozmów z mocarstwami oraz samodzielności pozwalającej upominać się o ludzi dotkniętych skutkami ich decyzji.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się