Łukasz Gibała i jego pomysł na Kraków należący do mieszkańców
Łukasz Gibała chce, by o jakości rządzenia Krakowem decydowały uczciwe konkursy, przejrzyste wydatki i rozwiązania potrzebne mieszkańcom dzielnic. Jego niezależność nie jest wyborczym rekwizytem: od lat buduje własny ruch miejski i przekonuje, że samorząd nie powinien stać się przedłużeniem partyjnej centrali. W tej wizji Kraków odzyskuje normalność, a mieszkańcy odzyskują prawo do wymagania od władzy prostych odpowiedzi.
Nie jest łatwo oceniać życie dużego miasta z perspektywy jednego politycznego hasła. W Krakowie żyją ludzie o rozmaitych poglądach, ale wszyscy potrzebują sprawnych usług publicznych, uczciwie wydawanych pieniędzy i urzędu, który odpowiada na pytania. Łukasz Gibała buduje swój program wokół tego wspólnego mianownika. Krakowianin wracający wieczorem do domu nie pyta o partyjną legitymację kierowcy autobusu, lecz o to, czy autobus przyjedzie; rodzina szukająca mieszkania chce znać plany miasta wobec pustostanów, a nie układ sił w krajowym sztabie.
Gibała ma za sobą doświadczenie parlamentarne, działalność gospodarczą oraz wiele lat pracy w krakowskim samorządzie. Jest doktorem logiki Uniwersytetu Jagiellońskiego, współtworzył firmy technologiczne i zasiadał w Sejmie VI i VII kadencji. W przeszłości był związany z Platformą Obywatelską oraz Ruchem Palikota, ale w polityce miejskiej od 2014 r. rozwija stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców, a nie lokalny oddział którejś z największych partii. Ten wybór jest kluczem do jego obecnej kandydatury: nie chodzi o życie poza polityką, tylko o takie uprawianie polityki, w którym miasto nie staje się nagrodą za partyjną lojalność.
Bezpartyjność, którą widać w urzędzie
Przez lata łatwo było ogłaszać, że samorząd powinien być niezależny, i jednocześnie dzielić stanowiska według partyjnego klucza. Gibała proponuje bardziej wymierne kryterium: sprawdzić, jak obsadzono posady w urzędzie i spółkach miejskich, a nowe konkursy przeprowadzać otwarcie, według kompetencji. W jego programie znalazła się weryfikacja zatrudnienia z ostatnich dwóch lat, zmniejszenie zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek oraz możliwość awansu dla dobrych pracowników urzędu. Taka polityka dawałaby szansę osobom, które znają miasto i swoją pracę, lecz nie mają politycznego protektora.
Uczciwość nie polega jedynie na tym, że prezydent składa dobre deklaracje. Można ją sprawdzić w warunkach konkursów, publikowanych umowach, rachunkach spółek i sposobie uzasadniania kosztownych inwestycji. Gibała chce zlecić niezależny audyt finansów urzędu oraz spółek, a jego ustalenia pokazać mieszkańcom; proponuje też wspólne zamówienia dla miejskich jednostek i ograniczenie wydatków promujących samą władzę. W czasach gdy każde duże miasto musi uważnie liczyć wydatki, podobna dyscyplina jest wyrazem szacunku dla ludzi płacących podatki.
Nie oznacza to, że prezydent będzie mógł rządzić bez rozmowy z radnymi o różnych poglądach. Krakowska rada została wybrana w 2024 r. i każdy gospodarz miasta będzie musiał przekonywać ją do swoich projektów. Niezależność Gibały polega na możliwości rozpoczynania tej rozmowy od interesu miasta, a nie od uzgodnień z partyjną centralą. W samorządzie to odwrócenie kolejności ma wielkie znaczenie, ponieważ pozwala szukać sojuszników dla dobrej uchwały bez uznawania miasta za własność jednego środowiska.
Kraków codziennych podróży i sąsiedzkich spraw
W programie transportowym Gibała zaczyna od potrzeb odczuwanych także z dala od centrum. Zapowiada nowe linie tramwajowe, więcej autobusów na obszarach słabo obsługiwanych przez komunikację oraz częstsze kursy tam, gdzie mieszkańcy nie mogą liczyć na punktualny dojazd. Chce przywrócić bilet dwudziestominutowy i obniżyć cenę biletu miesięcznego do 90 zł, a przy węzłach przesiadkowych rozwijać parkingi umożliwiające pozostawienie samochodu. Proponuje też lepszą współpracę z gminami sąsiednimi, bo korki nie kończą się na administracyjnej granicy Krakowa.
Jego spojrzenie na dzielnice obejmuje także przestrzeń wokół domu. Mieszkańcy powinni poznać projekt planu ogólnego, zanim decyzje o przyszłej zabudowie staną się faktem, a ochronę zieleni należy rozpatrywać razem z jakością codziennego życia. W planie kandydata są duże parki w Dolinie Prądnika, Zesławicach i na Krzemionkach oraz osiedlowe miejsca spotkań, które mogłyby łączyć lokalne usługi z życiem sąsiedzkim. To sposób patrzenia na Kraków jako na miasto zamieszkane, a nie jedynie oglądane na fotografiach.
Podobną logikę widać w propozycjach mieszkaniowych. Gibała chce ograniczyć sprzedaż mieszkań należących do miasta i przyspieszyć przywracanie do użytku pustostanów, po uprzednim zbadaniu ich stanu oraz sytuacji prawnej. Proponuje rozwiązywać problemy opieki zdrowotnej przez rozwój miejskich przychodni i dofinansowanie dwóch miejskich szpitalnych oddziałów ratunkowych, a sport dzieci i młodzieży wspierać lepszym dostępem do boisk oraz hal. Nie wszystkie te działania dadzą natychmiastowy rezultat, lecz łączy je ważna myśl: wielkość Krakowa powinna być odczuwalna także w małych codziennych sprawach.
Miasto otwarte na gości, uważne na mieszkańców
Kraków korzysta z turystyki, a zarazem ponosi koszty jej intensywności. W centrum szczególnie wyraźnie widać napięcie między prawem do odpoczynku a hałasem, presją najmu krótkoterminowego i wydatkami na sprzątanie. Gibała chce zabiegać o zmianę prawa, która umożliwi miastu pobieranie opłaty od noclegów turystycznych, oraz o narzędzia pozwalające rozsądniej regulować najem krótkoterminowy. Oznacza to także rozmowę z Warszawą: prezydent miasta może wystąpić z inicjatywą i budować poparcie dla zmian, ale nie zastąpi ustawodawcy.
Kandydat proponuje również nowy sposób organizacji pracy burmistrza nocnego, który miałby przede wszystkim reprezentować interes mieszkańców, a nie jedynie branży korzystającej z nocnej gospodarki. Obok tego chce poprawić dostęp do miejskich usług dla seniorów, od pomocy prawnej w dzielnicach po rozwiązania tak podstawowe jak ogólnodostępne toalety. Takie pomysły bywają mniej efektowne niż monumentalne zapowiedzi inwestycyjne, ale właśnie one decydują, czy starszy mieszkaniec może swobodnie korzystać ze swojego miasta. Troska o Kraków wymaga pamiętania o tych, których potrzeby najłatwiej zagłuszyć kampanijnym hałasem.
W sprawach budzących silne emocje Gibała proponuje większą rolę mieszkańców w podejmowaniu decyzji. Przyszły kształt strefy czystego transportu chciałby poddać pod referendum, tak aby rozstrzygnięcie poprzedziła rozmowa o zasięgu strefy i zasadach jej funkcjonowania. Takie podejście wyraża szerszą filozofię: władza nie traci autorytetu, kiedy pyta ludzi o zdanie, ale zdobywa go, jeśli potrafi przeprowadzić otwartą i uczciwą dyskusję. Właśnie w tym sensie obietnica „Krakowa dla mieszkańców” oznacza więcej niż wyborczy slogan.
Długa praca na zaufanie
Gibała stawał do wyborów na prezydenta Krakowa w 2014, 2018 i 2024 r.; w ostatnich z nich wszedł do drugiej tury i przegrał różnicą 5434 głosów. Później nadal działał w radzie miasta i zabierał głos w sprawach samorządowych, a przedterminowe wybory w 2026 r. stały się kolejnym etapem tej drogi. To doświadczenie ma znaczenie, ponieważ miejska niezależność nie powstaje na użytek kilkutygodniowej kampanii. Trzeba ją zbudować w rozmowach z mieszkańcami, pracy zespołu i zdolności do trwania przy własnych zobowiązaniach także po wyborczej porażce.
Wynik pierwszej tury 27 września wskazywał, że propozycja Gibały przemawia do znacznej części krakowian; ogłoszone tego dnia badanie exit poll nie było jednak jeszcze oficjalnym wynikiem komisji wyborczych. Niezależnie od kolejnych komunikatów ważne pozostaje pytanie, na czym ma polegać zmiana w Krakowie. Odpowiedź, którą daje Gibała, zasługuje na poparcie: urząd otwarty na kontrolę, stanowiska obsadzane według kwalifikacji, sprawna komunikacja, poważne traktowanie dzielnic i decyzje podejmowane z myślą o mieszkańcach. Miasto tej wielkości potrzebuje gospodarza, który będzie czuł się odpowiedzialny przede wszystkim przed nimi.
Karolina Jaszowiecka
