zamówienia w przemyśle wrzesień 2026

Polskie firmy tracą zamówienia a zatrudnienie pozostaje pod presją

Polskie przedsiębiorstwa przemysłowe coraz częściej zgłaszają słabnięcie portfela nowych zamówień, a ich plany kadrowe nadal mają ujemne saldo. BIEC odnotował jedynie drobną korektę Wskaźnika Rynku Pracy, podczas gdy bezrobocie rejestrowane od trzech miesięcy wynosi 5,8 proc. Zestawienie danych o zamówieniach, zwolnieniach i wynagrodzeniach pokazuje ograniczenia, z którymi gospodarka wchodzi w jesień 2026 roku.

Przewaga przemysłowych firm sygnalizujących kurczenie się zamówień nad przedsiębiorstwami informującymi o ich przyroście zwiększyła się we wrześniu do około 11,7 punktu procentowego. Jeszcze miesiąc wcześniej różnica sięgała blisko 7 punktów, natomiast przed rokiem około 12 punktów. Analiza koniunktury opublikowana przez BIEC 29 września pokazuje zatem wyraźne pogorszenie wobec sierpnia i tylko niewielką przewagę nad sytuacją z analogicznego okresu 2025 roku.

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury obniżył się o 0,7 punktu, odnotowując drugi kolejny miesięczny spadek. Słabnięcie napływu nowych zamówień BIEC obserwuje od czterech miesięcy, co utrudnia przedsiębiorstwom planowanie rozwoju. Z punktu widzenia zatrudnienia jest to istotne ostrzeżenie, ponieważ mniejsza pewność co do przyszłej produkcji może ograniczać gotowość do zwiększania załogi, choć sama nie przesądza o skali przyszłych redukcji.

Zamówienia wyznaczają granice decyzji kadrowych

Na tym tle komunikat BIEC o rynku pracy z 30 września przynosi niewielką ulgę, lecz nie zmienia zasadniczego obrazu. WRP zmniejszył się o 0,1 punktu po dwóch miesiącach zwyżek, ale jego tendencja w dłuższym okresie nadal jest wzrostowa. W przypadku tego indeksu właśnie wzrost sygnalizuje niekorzystne perspektywy bezrobocia, dlatego dodatniej wiadomości nie należy szukać w wyższej wartości wskaźnika.

Najbardziej czytelny związek między kondycją firm a sytuacją pracowników widać w danych o bezrobotnych po zwolnieniach z powodów dotyczących pracodawcy. Zgodnie z szacunkiem BIEC ta kategoria obejmuje około 43 tys. zarejestrowanych osób, a jej liczebność zwiększyła się w sierpniu o 4 proc. względem poprzedniego miesiąca. Przytoczona wielkość nie jest miesięczną sumą zwolnień, lecz liczbą bezrobotnych pozostających w rejestrach w tej kategorii.

Tylko ten element WRP wskazuje obecnie, według instytutu, na możliwość dalszego podnoszenia wskaźnika. Nie oznacza to jednak, że pozostałe informacje o przedsiębiorstwach pozwalają już mówić o dobrej koniunkturze. W badaniu przetwórstwa przemysłowego wciąż dominują niekorzystne oceny ogólnej sytuacji firm, natomiast saldo deklaracji zatrudnieniowych poprawia się powoli i pozostaje poniżej zera.

Ujemne saldo planów kadrowych oznacza przewagę odpowiedzi o ograniczaniu zatrudnienia nad deklaracjami jego zwiększenia. Nie jest równoznaczne z informacją, że większość wszystkich przedsiębiorstw zamierza zwalniać ludzi, ponieważ część uczestników badania może planować utrzymanie dotychczasowej załogi. Opracowanie metodologiczne GUS o badaniach koniunktury pozwala oddzielić ocenę nastrojów od statystyki faktycznie przeprowadzonych zmian zatrudnienia.

Bezrobocie zatrzymało się na poziomie 5,8 proc.

Krajowa stopa bezrobocia rejestrowanego pozostaje na poziomie 5,8 proc. od czerwca do sierpnia. Oznacza to, że ostatnie miesiące nie przyniosły dalszego obniżenia tej miary, mimo wcześniejszej poprawy. BIEC ocenia, że wyraźny spadek liczby osób bez pracy w najbliższych miesiącach jest trudny do oczekiwania, ale nie przedstawia przy tym prognozy określającej konkretną przyszłą stopę bezrobocia.

Twarde dane o zatrudnieniu uzupełniają obraz uzyskany z deklaracji przedsiębiorców. W sierpniowym zestawieniu GUS o rynku pracy przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej. Jest to wskaźnik dla określonego sektora statystycznego, dlatego nie można go przedstawiać jako identycznego spadku liczby wszystkich pracujących w Polsce.

W krótszym okresie pojawiły się również korzystne sygnały dotyczące przepływów przez rejestry bezrobotnych. BIEC wskazuje na sierpniowe zmniejszenie liczby rejestracji o 4 proc. oraz wzrost liczby wyrejestrowań związanych z podjęciem pracy o 3 proc., w obu przypadkach w porównaniu z lipcem. Instytut zastrzega jednak, że skala obu strumieni jest niewielka w historycznym zestawieniu, więc poprawa procentowa nie świadczy jeszcze o silnym ożywieniu zatrudnienia.

Ostrożności wymaga także informacja o spadku ofert zgłaszanych do urzędów pracy o niemal 10 proc. miesięcznie, którą podaje BIEC. Niską liczbę wakatów w publicznym pośrednictwie współtworzą decyzje pracodawców oraz zmienione zasady ich rejestrowania. Tłem instytucjonalnym jest ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która zasadniczo weszła w życie 1 czerwca 2025 roku.

Wolniejsza poprawa dochodów nie zastępuje nowych miejsc pracy

Pracownicy mierzą się równocześnie z ograniczeniami po stronie realnego wzrostu wynagrodzeń. W wrześniowej analizie Wskaźnika Dobrobytu BIEC podał sierpniową dynamikę płac na poziomie 5,6 proc. rok do roku w ujęciu nominalnym oraz blisko 2 proc. realnie po usunięciu wpływu sezonowości. Inflacja wzrosła w tym czasie do 3,4 proc. rocznie z 3 proc. w lipcu, a sam wskaźnik dobrobytu zmniejszył się we wrześniu o 0,2 punktu.

Nominalny przyrost pensji nadal przewyższa wzrost cen, więc nie byłoby uzasadnione twierdzenie, że przeciętne płace realne zaczęły spadać. Kłopot polega na połączeniu umiarkowanej poprawy siły nabywczej z niewielką gotowością firm do rozbudowy zatrudnienia. Gospodarstwo domowe może w takich warunkach korzystać z podwyżki wynagrodzenia, a jednocześnie odczuwać niepewność związaną z możliwościami znalezienia innej pracy.

Najbliższe odczyty powinny pokazać, czy osłabienie zamówień pozostaje zjawiskiem przejściowym, czy zaczyna mocniej wpływać na decyzje kadrowe. Znaczenie będą miały zarówno deklaracje zatrudnieniowe, jak i faktyczny odpływ bezrobotnych do pracy oraz zmiany kategorii osób zwolnionych z przyczyn zakładu pracy. Utrzymanie ujemnych sald przy dalszym wzroście tej ostatniej grupy zwiększałoby ryzyko, że obecne wyhamowanie rynku przekształci się w wyraźniejsze pogorszenie.

Zebrane komunikaty opisują gospodarkę, w której przedsiębiorcy mają zbyt mało przesłanek do odważnego zwiększania zatrudnienia. Jednocześnie niewielka poprawa części wskaźników chroni przed wnioskiem o gwałtownym załamaniu całego rynku. Najbardziej uzasadniona pozostaje ocena, że presja na firmy trwa, a szybki przełom w rekrutacjach nie wynika jeszcze z dostępnych danych.

Sebastian Nizio

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się