70 tys. zł na osobę. Tak wygląda rachunek polskiego zadłużenia
Prawie 70 tys. zł wynosi dług publiczny Polski w przeliczeniu na mieszkańca według danych z końca czerwca 2026 r. „Gazeta na Niedzielę” zestawiła 2598,3 mld zł zadłużenia sektora z szacunkiem 37,243 mln ludności, wyjaśniając pochodzenie tej kwoty oraz różnicę między długiem a kosztem jego obsługi. Wystąpienie Karola Nawrockiego w Stargardzie ponownie skierowało uwagę na finansowy rachunek państwa.
Prawie 70 tys. zł długu na mieszkańca Polski. Skąd bierze się ta kwota
Prawie 70 tys. zł długu publicznego na mieszkańca Polski to wynik prostego działania na oficjalnych danych dwóch instytucji. Ministerstwo Finansów podało wartość zobowiązań sektora instytucji rządowych i samorządowych, a Główny Urząd Statystyczny oszacował liczbę ludności kraju. Zestawienie obu wielkości pozwala pokazać rozmiar zadłużenia w skali znacznie łatwiejszej do wyobrażenia niż biliony złotych.
Polityczny kontekst tych danych stanowi wystąpienie Karola Nawrockiego w Stargardzie, gdzie 2 października prezydent ostro skrytykował sposób prowadzenia finansów państwa. Za narastanie zobowiązań racjonalnie obciążył gabinet Donalda Tuska i ministra Andrzeja Domańskiego, domagając się od premiera wyciągnięcia konsekwencji personalnych. Mówił też o bilionie złotych dodatkowego zadłużenia w czteroletnim okresie oraz apelował do obywateli o nacisk na rządzących. Aby ocenić finansowy wymiar tego ostrzeżenia, trzeba oddzielić całkowitą kwotę długu, jej przyrost i coroczny koszt finansowania.
Jak obliczono prawie 70 tys. zł długu na mieszkańca Polski?
Punktem wyjścia jest opublikowany przez MF stan zadłużenia na koniec drugiego kwartału, wynoszący w ujęciu unijnym 2598,3 mld zł. Do mianownika trafia 37 mln 243 tys. osób, zgodnie z wstępnym bilansem ludności GUS. Dopasowanie dat ma znaczenie metodologiczne, ponieważ dzielenie czerwcowego długu przez liczbę mieszkańców z innego okresu utrudniałoby interpretację wyniku. Po przeliczeniu miliardów na złote działanie wygląda następująco.
2 598 300 000 000 zł ÷ 37 243 000 mieszkańców ≈ 69 766 zł na mieszkańca
Zaokrąglenie do pełnego tysiąca daje 70 tys. zł, natomiast zapis z jednym miejscem po przecinku to 69,8 tys. zł. Ponieważ obie wartości wejściowe są publikowane w zaokrągleniu, podawanie wyniku z dokładnością do grosza tworzyłoby pozór nadmiernej precyzji. Jest to obliczenie redakcyjne na podstawie statystyk MF i GUS, a nie osobny wskaźnik ogłoszony przez którąś z tych instytucji. Sformułowanie „na mieszkańca” jest dokładniejsze od „na podatnika” lub „na każdego Polaka”, gdyż wykorzystany mianownik opisuje ludność, nie liczbę płacących podatki ani zbiór obywateli.
Ten sam sposób liczenia pozwala przełożyć inne wielkości fiskalne na porównywalną skalę, trzeba jednak zachować informację o ich charakterze i okresie. Stan długu dotyczy określonego dnia, jego przyrost opisuje zmianę między dwiema datami, a koszty obsługi są wydatkiem przypisanym do roku. Wszystkie wyniki w poniższym zestawieniu wykorzystują tę samą czerwcową liczbę mieszkańców, także przy przeliczeniu planu na 2027 r. Dlatego ostatni wiersz stanowi ilustrację rozmiaru planowanego wydatku przy stałym mianowniku, a nie prognozę obciążenia na osobę w przyszłym roku.
| Wielkość użyta w rachunku | Kwota ogółem | Wynik na mieszkańca |
|---|---|---|
| Dług według definicji UE na 30 czerwca 2026 r. | 2598,3 mld zł | około 69 766 zł |
| Państwowy dług publiczny według definicji krajowej na tę samą datę | 2147,8 mld zł | około 57 670 zł |
| Wzrost długu unijnego od końca 2025 r. do końca czerwca 2026 r. | 263,2 mld zł | około 7067 zł |
| Plan kosztów obsługi długu Skarbu Państwa na 2027 r. | 107 mld zł | około 2873 zł |
Obliczenia Gazeta na Niedzielę na podstawie danych Ministerstwa Finansów i GUS.
Dlaczego w drugim rachunku wychodzi około 57,7 tys. zł?
W obiegu publicznym funkcjonują dwie miary zadłużenia, z których każda obejmuje inny zakres zobowiązań. Krajowy państwowy dług publiczny jest węższy od długu sektora liczonego na potrzeby statystyki europejskiej, uwzględniającej również część zadłużenia funduszy i podmiotów pozostających poza krajowym ujęciem. Użycie pierwszej miary prowadzi do wyniku około 57,7 tys. zł na osobę, podczas gdy druga daje blisko 70 tys. zł. Przy każdej z tych kwot powinno więc pojawić się wyjaśnienie, jaką definicję zastosowano.
Eurostat wyjaśnia, że unijny dług publiczny jest liczony brutto, według wartości nominalnej i po konsolidacji wzajemnych zobowiązań wewnątrz sektora. Konsolidacja usuwa podwójne liczenie należności między objętymi nim jednostkami, natomiast określenie „brutto” oznacza, że wynik nie jest pomniejszony o całokształt majątku państwa. Przeliczenie na mieszkańca nie zastępuje zatem bilansu aktywów i zobowiązań ani analizy zdolności gospodarki do finansowania długu. Pokazuje jednak, jak dużą sumę państwo musi obsługiwać wobec wierzycieli.
Statystyczne przypisanie zobowiązań mieszkańcom nie tworzy obowiązku wpłacenia przez każdą osobę takiej kwoty do urzędu skarbowego. Podatki, składki i inne dochody publiczne są pobierane według odrębnych zasad, a państwo rozkłada spłaty w czasie i refinansuje część zapadających zobowiązań. Ekonomiczny ciężar zadłużenia może jednak ujawniać się w wyższych obciążeniach, mniejszej przestrzeni na usługi publiczne lub ograniczeniu inwestycji. Wskaźnik na mieszkańca pozwala zobaczyć skalę tego problemu, choć nie określa, jak rachunek zostanie ostatecznie rozdzielony.
Ponad 7 tys. zł dodatkowego długu w ciągu półrocza
Szczególnie niepokojący jest kierunek zmian, ponieważ przez pierwsze sześć miesięcy 2026 r. zadłużenie unijne zwiększyło się o 263,2 mld zł. Przy przyjętej liczbie ludności ten przyrost odpowiada ponad 7 tys. zł na osobę, niezależnie od wcześniejszego poziomu zobowiązań. Z kolei podzielenie biliona złotych, przywołanego przez prezydenta Karola Nawrockiego, przez ten sam mianownik daje około 26,9 tys. zł. Te wartości opisują przyrost, podczas gdy blisko 70 tys. zł odnosi się do całego istniejącego zasobu długu; czteroletni rachunek obejmujący rok 2027 musi ponadto uwzględniać prognozę, a nie wyłącznie dane już wykonane.
Trzeba też uważać przy zestawianiu deficytu z tempem narastania zadłużenia, gdyż te wielkości nie są tożsame. Dług może zmieniać się również wskutek kursów walutowych, gromadzenia środków pieniężnych oraz innych operacji finansowych. Z kolei szacunek wykonania budżetu za styczeń–sierpień wykazuje ujemne saldo 151,1 mld zł, które nie obejmuje wszystkich instytucji zaliczanych do sektora. Dlatego 157 mld zł nie można bez dodatkowego wyjaśnienia utożsamiać z sierpniowym wynikiem budżetu w 2026 r.
W projekcie budżetu zatwierdzonym 29 września przewidziano wpływy 696,4 mld zł przy wydatkach 977,6 mld zł. Różnicę wyznaczono na 281,2 mld zł, co oznacza, że około 28,8 proc. planowanych wydatków wymaga pokrycia poza bieżącymi dochodami budżetowymi. To podstawowy powód, dla którego rachunek długu na osobę należy czytać razem z informacją o utrzymującym się deficycie. Przy tak skonstruowanych finansach państwo wciąż potrzebuje nowych środków, jednocześnie ponosząc koszty zobowiązań zaciągniętych wcześniej.
Koszt pożyczania będzie obciążał kolejne budżety
Zaplanowane na przyszły rok 107 mld zł kosztów obsługi długu Skarbu Państwa to osobna pozycja obok samego zadłużenia. Przeliczenie jej przy użyciu czerwcowej liczby ludności daje około 2873 zł na osobę, a odniesienie do projektowanych dochodów budżetu wskazuje udział około 15,4 proc. Są to pieniądze przeznaczone na finansowanie długu, których nie można jednocześnie wykorzystać na inne zadania. Kwoty tej nie należy jednak dodawać mechanicznie do 70 tys. zł i przedstawiać sumy jako nowego wskaźnika, ponieważ mieszałoby to stan zobowiązań z rocznym wydatkiem.
Najnowsza strategia zarządzania zadłużeniem na lata 2027–2030 przewiduje osiągnięcie przez unijną relację długu do PKB 69,3 proc. w 2027 r. oraz 76,6 proc. trzy lata później. W krajowym ujęciu obie relacje uruchamiające procedury związane z progiem 55 proc. mają przekroczyć tę granicę w 2028 r., co oznaczałoby zastosowanie procedur ostrożnościowych w 2030 r. Rządowy dokument zakłada równocześnie utrzymanie państwowego długu publicznego poniżej konstytucyjnych 60 proc. PKB, do których odnosi się definicja krajowa. Różne definicje nie zmieniają faktu, że prognoza przewiduje dalsze narastanie szeroko mierzonego zadłużenia.
Sygnał ostrzegawczy nadszedł także od Moody’s, która 18 września przesunęła Polskę z poziomu A2 do niższego A3. Z komunikatu opisującego decyzję agencji wynika krytyczna ocena utrzymywania ekspansywnej polityki fiskalnej mimo sprzyjającej koniunktury i niedostatecznej odbudowy buforów finansowych. Moody’s wskazuje ponadto, że coraz więcej zadłużenia przyrasta poza zasięgiem krajowej reguły długu. Obniżona ocena potwierdza, że narastające zobowiązania są problemem dostrzeganym również poza krajową debatą polityczną.
Niezależnie od oceny słów prezydenta budżet musi uwzględniać ryzyko niespełnienia przyjętych założeń. Instytut Finansów Publicznych, omawiając opinię Rady Fiskalnej, podkreśla jej ostrzeżenie przed bardzo wysokim ryzykiem przekroczenia progu ostrożnościowego już w 2027 r. i zbyt małym marginesem bezpieczeństwa. Rada wiąże problem z trwałym niedopasowaniem wydatków do dochodów, którego całości nie wyjaśnia wzrost nakładów obronnych. Takie zastrzeżenia dotyczą możliwości dalszego finansowania potrzeb państwa, a nie jedynie sposobu prezentowania danych.
Kwota zbliżona do 70 tys. zł ma więc jasno określone źródło, datę i sposób obliczenia. Jej znaczenie polega na przełożeniu ogromnego zadłużenia sektora na jednostkę, którą można odnieść do własnych dochodów i oszczędności. O skali przyszłych obciążeń rozstrzygną jednak tempo wzrostu gospodarki, koszt finansowania i skuteczność ograniczania deficytu. Właśnie tych elementów powinien dotyczyć plan rządu, jeśli rachunek przypadający statystycznie na mieszkańca ma przestać rosnąć.
Sebastian Nizio
