Intel szuka złotego środka

Intel szuka złotego środka w trudnych czasach

Intel szuka złotego środka w czasach, w których konkurencja w obszarze AI i mikroprocesorów staje się coraz bardziej brutalna.

Jeszcze dwie dekady temu Intel był symbolem potęgi amerykańskiej myśli technologicznej. Jego procesory napędzały niemal wszystkie komputery osobiste na świecie, a marka była synonimem wydajności i niezawodności. Dziś jednak firma zmaga się z rzeczywistością, w której musi walczyć o odzyskanie swojej pozycji. W obliczu dynamicznego rozwoju konkurencji, takich jak Nvidia i AMD, Intel podjął decyzje o drastycznym cięciu zatrudnienia i wydatków inwestycyjnych.

CEO Lip-Bu Tan ogłosił redukcję zatrudnienia do 75 tys. pracowników rdzeniowych, co oznacza odejście ponad 24 tys. osób w ciągu roku. Dodatkowo firma rezygnuje z planowanych projektów w Niemczech i Polsce oraz spowalnia budowę nowej fabryki chipów w Ohio. W zamian przenosi operacje testowe do Wietnamu i Malezji, gdzie koszty są znacznie niższe.

To nie pierwsza fala cięć w branży. W 2023 roku podobne ruchy wykonał IBM, zwalniając tysiące pracowników w ramach restrukturyzacji i skupienia się na AI i chmurze obliczeniowej. Również HP i Dell zredukowały swoje kadry, wskazując na potrzebę elastyczności w obliczu zmieniającej się koniunktury.

Dla Intela kluczowym problemem było przegapienie rewolucji mobilnej. Gdy Apple wypuściło iPhone’a w 2007 roku, a architektura ARM zaczęła dominować w smartfonach, Intel trzymał się strategii opartej na komputerach osobistych. To opóźnienie zemściło się w momencie, gdy rynek komputerów stacjonarnych odczuł stagnację, a największy wzrost przeniósł się do chmury, AI i edge computingu.

Największym rywalem stała się Nvidia, która dzięki procesorom graficznym (GPU) zdobyła rynek AI. W 2024 roku wartość rynkowa Nvidii przekroczyła 4 biliony dolarów, podczas gdy Intel zamknął kwartał z wyceną na poziomie 98 miliardów. Różnica jest szokująca, ale nieprzypadkowa. Nvidia nie tylko produkuje hardware, ale również oferuje gotowe platformy AI, jak CUDA czy DGX, które są standardem w centrach danych.

Intel nie chce jednak oddać pola bez walki. Firma koncentruje się teraz na swoim „core portfolio” i produktach AI, jak np. procesory Gaudi, które mają konkurować z ofertą Nvidii. Strategia Tan’a brzmi jasno: koniec z inwestycjami bez uzasadnienia ekonomicznego. „Nie ma już pustych czeków” — napisał w notatce do pracowników.

Według danych z firmy analitycznej Gartner, udział Intela w rynku chipów spadł do najniższego poziomu od dekady. Tymczasem AMD rośnie w siłę dzięki swojej architekturze Zen i partnerstwom z Microsoftem oraz Sony.

Intel ma jednak kilka asów w rękawie. Przede wszystkim, jest jednym z niewielu graczy, którzy nadal projektują i produkują chipy we własnych fabrykach. Daje to większą kontrolę nad jakością i czasem dostaw. Firma ma też ambicje, by stać się europejskim i amerykańskim liderem niezależnej produkcji chipów, co wpisuje się w geopolityczne dążenie do zmniejszenia zależności od Tajwanu.

Intel przechodzi bolesną, ale konieczną metamorfozę. Firma musi nadrobić lata zaniedbań, ale ma zasoby i know-how, by wrócić do gry. Warunkiem jest jednak skuteczna implementacja nowej strategii, elastyczność i koncentracja na tym, co naprawdę się liczy w nowej erze technologicznej: szybkość, innowacyjność i współpraca z liderami rynku.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się