Suno i Udio są pionierami rewolucji AI w branży muzycznej
Suno i Udio są pionierami rewolucji AI w branży muzycznej, wchodząc do głównego nurtu dyskusji wśród użytkowników sztucznej inteligencji oraz profesjonalnych twórców, którzy testują nowe modele komponowania, produkcji i dystrybucji muzyki.
Platformy Suno i Udio pozwalają tworzyć kompletne utwory muzyczne na podstawie krótkich tekstowych poleceń, które określają rodzaj muzyki, który ma zostać wygenerowany. Może być to krótki opis piosenki wraz z zdefiniowaniem stylu, w którym ma piosenka być utworzona. Wszystko to jest możliwe bez umiejętności gry na instrumencie, czy znajomości produkowania muzyki. Użytkownik wpisuje kilka słów kluczowych, jak „Piosenka o kocie, który uczy się angielskiego, – rap, latina”, a system generuje gotowy podkład, który można dalej edytować. W krótkim czasie użytkownicy zalali internet milionami takich nagrań, z których część trafiła nawet na Spotify i inne serwisy streamingowe. Jednocześnie okazało się, że modele były trenowane na nagraniach znanych artystów, co skłoniło Sony Music, Universal Music Group i Warner Records do pozwów o masowe naruszenia praw autorskich w 2024 r. Dziś te same firmy, które początkowo były odrzucane za tego rodzaju sposób tworzenie utworów, próbują wejść „do środka” negocjując licencje i partnerstwa z wytwórniami.
Po fali krytyki i pozwów Suno i Udio zaczęły zmieniać strategię. Z- logiki „najpierw róbmy, potem pytajmy” na model oparty na licencjonowaniu katalogów muzycznych. Suno, założone w 2022 r. i wyceniane już na ok. 2,45 mld dolarów po rundzie finansowania rzędu 250 mln dolarów, zawarło ugodę z Warner Music i zapowiedziało wprowadzenie nowych, licencjonowanych modeli AI oraz ograniczeń w pobieraniu plików. Udio, młodszy i mniejszy konkurent z Nowego Jorku, podpisał z kolei umowy licencyjne z Warner, Universal oraz niezależnym stowarzyszeniem Merlin, które pozwalają częściowo legalnie trenować modele na katalogach wytwórni biorących udział w programie. W efekcie Udio wycofało się z części wcześniejszych funkcji. Część użytkowników została nagle zablokowana przed pobieraniem własnych utworów, co wywołało bunt społeczności. Nadal jednak otwarty pozostaje front z Sony. To jedyna duża wytwórnia, która nie zawarła ugody z żadnym z tych startupów, a procesy wciąż toczą się w sądach federalnych w Bostonie i Nowym Jorku oraz przed organizacjami zbiorowego zarządzania w Europie.
Podczas gdy część użytkowników zachwyca się łatwością tworzenia muzyki, wielu zawodowych artystów widzi w generatywnej AI egzystencjalne zagrożenie. Kampania „Stealing Isn’t Innovation”, współorganizowana przez Tift Merritt i Artists Rights Alliance, z udziałem m.in. Cyndi Lauper i Bonnie Raitt, oskarża platformy o budowanie biznesu na dorobku muzyków „bez przejrzystości, zgody i wynagrodzenia”. W liście otwartym część artystów wprost nazywa Suno „smash and grab” – projektem, który najpierw masowo korzysta z cudzej twórczości, a dopiero potem szuka porozumienia. Z drugiej strony są twórcy tacy jak Christopher „Topher” Townsend, który przy użyciu ChatGPT, Suno i innych narzędzi AI stworzył fikcyjnego wokalistę Solomon Ray i w ekspresowym tempie wydaje z nim utwory, łącznie z obecnością na listach Billboardu. Eksperci tacy jak Jonathan Wyner z Berklee College of Music przekonują, że generatywne AI to kolejne narzędzie w arsenale producenta pozwalające zautomatyzować nudne etapy pracy i otworzyć muzykę dla osób spoza tradycyjnych szkół i studiów.
Na koniec dodam, że sam testowałem to narzędzie i muszę przyznać, że to niemała zabawa. Piszę prompty, eksperymentuję z gatunkami, tempem i brzmieniami i traktuje cały proces bardziej jak prywatny warsztat niż próbę stworzenia „hitów” dla świata. Nie wszystkie utwory muszą przecież ujrzeć światło dzienne. Wiele z nich zostaje w domowym archiwum jako szkice, ćwiczenia i notatki dźwiękowe, które nie krzywdzą nikogo i nie są w żaden sposób monetyzowane. W takim ujęciu AI staje się narzędziem do poszerzania własnej wiedzy o muzyce. Szczególnie od strony technicznej, struktury utworu, aranżu czy mixu, zamiast ograniczania się wyłącznie do roli biernego słuchacza wytworzonych utworów przez innych artystów.
Szymon Ślubowski
