konflikty

2024. Rok wojen

W wielu miejscach świata tlą się mniejsze i większe konflikty. Jak pokazują dane, znaczna część globu jest nadal pochłonięta jakąś formą konfliktu. Z punktu widzenia Polski najistotniejszym i najbardziej groźnym konfliktem jest oczywiście inwazja Rosji na Ukrainę. Jednak obecnie nie tylko na wschodzie Starego Kontynentu trwa wojna. Czy walki rozprzestrzenią się na inne części świata? Czy 2024 będzie rokiem kolejnych wojen, czy rokiem pokoju? Oto najbardziej zapalne miejsca świata w 2024 roku.

Strefa Gazy

Wszystko wskazuje na to, że konflikt izraelsko-palestyński, który wszedł w kolejną fazę 7 października 2023 roku, w najbliższym czasie czeka eskalacja. Do końca grudnia w Autonomicznej Strefie Gazy zginęło ponad 20 000 ludzi. Organizacja Narodów Zjednoczonych, Unia Europejska oraz wiele grup zajmujących się prawami człowieka nawołują do ochrony ludności cywilnej, wśród której straty są największe.

Izrael zamierza jednak prowadzić ofensywę przeciwko Hamasowi aż do pełnego zwycięstwa, nawołując ludność cywilną do opuszczania kolejnych części Strefy Gazy. Hamas otrzymuje zaś wsparcie od różnych organizacji islamskich, takich jak libański Hezbollah czy rebeliantów Houthi. To oni przeprowadzają ataki na statki transportowe płynące po Morzu Czerwonym, tłumacząc, że transportują „izraelskie towary”.

Przyszłość pokaże, jak czy rok 2024 będzie rokiem eskalacji tego konfliktu. Społeczność międzynarodowa jest coraz bardziej zaangażowana w powstrzymanie rozlewu krwi, ale wszystko wskazuje na to, że w 2024 wojna w Strefie Gazy, kolejny rozdział krwawych zmagań, które w Palestynie trwają od dziesięcioleci, będzie trwała dalej.

Ukraina

Nadchodzący rok może być zdaniem wielu ekspertów decydującym czasem dla trwającej od 2014, choć w pełnosalowym wymiarze od lutego 2022, wojny na Ukrainie. Obydwie strony konfliktu są bowiem w niełatwej sytuacji i to najbliższe miesiące pokażą, kto zwycięży. Wiele wskazuje na to, że będzie to wojna na wyniszczenie.

Wojska ukraińskie zmuszone są do działań defensywnych na wielu odcinkach frontu. Raporty ekspertów, w tym brytyjskiego „Institute Study of War” wskazują, że mimo odbicia licznych terenów w pierwszych dniach ofensywy, armia ukraińska straciła tyle samo terytorium swojego kraju na rzecz Rosjan. Możliwości ofensywne Kijowa ogranicza także sytuacja międzynarodowa. W kongresie Stanów Zjednoczonych trwa polityczna walka o to, by utrzymać militarną i finansową pomoc dla walczącej Ukrainy. Pakiety amerykańskiego wsparcia są niezwykle ważne dla obrony kraju, ale także w perspektywie dalszych działań ofensywnych.

Są jednak państwa, które niezmiennie wspierają walkę z rosyjską inwazją. Ukraina może zawsze liczyć na Polskę i państwa bałtyckie. Litwa, Łotwa, a zwłaszcza Estonia nie tylko z racji geograficznej bliskości Rosji, ale także z powodu wspólnej historii, świadome są zagrożenia jakie stanowi moskiewski reżim.

Birma

Podczas gdy niektóre konflikty eskalują, angażując coraz więcej państw, skupiając na sobie uwagę społeczności międzynarodowej, inne wojny być może zakończą się w 2024 roku. Tak zdaniem wielu może wyglądać przyszłość wojny domowej w Birmie, która od października 2023 wstrząsa krajem, jak nigdy dotąd.

Junta wojskowa, która jeszcze parę lat temu wydawała się być nietykalna, zaczęła tracić kontrolę, gdy wcześniej zdecentralizowane, skłócone organizacje partyzanckie różnych grup etnicznych, takich jak lud Chin, Karenni, Ta’aang oraz Kachin, sprzymierzyły się z protestującymi studentami. Ludność miast, wcześniej niezaangażowana w opór przeciwko centralnej władzy, zwróciła się przeciwko rządowi, gdy w 2021 wojsko obaliło demokratycznie wybrany rząd.

27 października 2023 roku rozpoczęła się tzw. operacja 1027, podczas której koalicja antyrządowych grup rozpoczęła zmasowane ataki na posterunki policji, koszary wojskowe oraz przedmieścia większych aglomeracji. Grupy, które wcześniej potrafiły być jawnymi wrogami, razem prowadziły szturm, szkoląc niedoświadczonych w partyzanckiej walce studentów. Do końca listopada zdobyto ponad 80 baz wojskowych, kilkanaście miast, a armia rządowa kontrolowała zaledwie 40% całego kraju.

Od tamtego czasu morale wśród żołnierzy junty jest coraz gorsze, a rząd de facto traci kontrole nad ostatnimi terytoriami kraju. Wielu reporterów oraz działaczy znajdujących się w Birmie donosi, że dni dyktatury są policzone. Rok 2024 może być więc rokiem, kiedy koalicja antyrządowa ostatecznie obali znienawidzony reżim, o ile różnice pomiędzy partyzantami nie okażą się zbyt duże. Są podstawy by twierdzić, że po ewentualnym zwycięstwie rozpoczną się nowe walki, teraz pomiędzy koalicjantami, którzy mogą mieć różne wizje tego, jak powinna wyglądać niepodległa Birma

Sudan

Nie milkną echa wojny domowej w Sudanie, gdzie od kwietnia 2023 roku ścierają się dwie frakcje junty, sprawującej władzy w tym afrykańskim kraju. Konflikt ten rozpoczął się podczas ramadanu, kiedy paramilitarna organizacja RSF (Siły Szybkiego Wsparcia), dowodzone przez generała Mohameda Dagalo rozpoczęła natarcie na siły rządowe.

Powodem tego zaskakującego ataku były plany włączenia tej organizacji w szeregi regularnej armii Sudanu. Dowódcy RSF straciliby w ten sposób kontrolę nad elitarnymi oddziałami, które pozwalały im od lat wpływać na politykę kraju.

Rozpoczęte walki uliczne wywołały fale migracji, kiedy dziesiątki tysięcy Sudańczyków rozpoczęły ucieczkę z miast, atakowanych za pomocą artylerii oraz lotnictwa. Kryzys humanitarny, dotykający zwłaszcza stolice Sudanu, Chartum, pogłębia się, tym bardziej że kraj już wcześniej dotknięty był klęską głodu. Teraz jednak, gdy miasta niszczone są przez żądnych władzy watażków, Sudan rozpocznie rok 2024 w stanie głębokiego kryzysu. Trudno stwierdzić, kto wyjdzie z tej walki zwycięsko, ale zyskają na tym jedynie wojskowe elity. Stracą zwykli Sudańczycy.

Burkina Faso

Podczas gdy w niektórych krajach Afryki walczą ze sobą siły rządowe, Burkina Faso, była francuska kolonia położona w Zachodniej Afryce, cały czas zmaga się z bojówkami o podłożu religijnym.

Radykalne, islamskie bojówki (w tym pozostałości Al-Qaidy,) od 2015 roku próbują przejąć kontrolę nad krajem. Przypuszcza się, że ponad 10 tysięcy ludzi zginęło, odkąd w Burkina Faso siła militarna stała się jedyną metodą zdobycia władzy. Tylko w 2023 roku doszło do kilkunastu szturmów na miasta i wioski kontrolowane przez rząd. Największy atak odbył się 26 listopada, kiedy to 3000 islamistów oblegało Djibo, miasto w północnej części Burkina Faso.

Organizacje humanitarne informują, że kryzys zmusił ponad dwa miliony mieszkańców do opuszczenia swoich domów, a liczne ataki na szkoły, jeden z „ulubionych” celów Al-Qaidy sprawiły, że ponad 300 tysięcy dzieci nie ma dostępu do edukacji.

Niestety nic nie wskazuje na to, że kryzys w Burkina Faso miałby wkrótce się zakończyć. Nadchodzący rok przyniesie prawdopodobnie kolejne ofiary.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się