Emmanuel Macron wpadł w pułapkę AI
Prezydent Francji testuje sztuczną inteligencję jak nowego doradcę. Problem w tym, że algorytm potrafi dopowiadać rzeczy, których nikt mu nie przekazał.
Tak to już jest, że prezydenci Francji mają słabość do nowinek technologicznych. To przynajmniej łączy Emmanuela Macrona z Nicolasem Sarkozym, który swego czasu wprowadził do francuskiej polityki Twittera, odkrytego podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych. Tam Twittera pokazał mu Barack Obama.
Końcówka kadencji i cyfrowa fascynacja
Dziś historia zatacza koło, choć narzędzia są już inne. Emmanuel Macron – jak zdradzają jego współpracownicy – z równym entuzjazmem oddał się eksplorowaniu sztucznej inteligencji. Jest nią zafascynowany tak jak kilkanaście lat temu Sarkozy Twitterem.
Druga kadencja prezydenta Emmanuela Macrona zbliża się do końca. Za rok odbędą się wybory prezydenckie, w których – zgodnie z konstytucją – nie będzie mógł już startować.
Na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy dokładnie odbędą się wybory prezydenckie, najprawdopodobniej na przełomie kwietnia i maja 2027 r.
W tym politycznym „międzyczasie” prezydent Francji znajduje jednak zajęcie. Regularnie testuje kolejne generatywne systemy sztucznej inteligencji, sprawdzając ich możliwości i – jak się okazuje – także ich ograniczenia.
Claude w Pałacu Elizejskim
Najnowszym odkryciem głowy państwa jest system Claude – model językowy firmy Anthropic, uznawany za jeden z najpotężniejszych na rynku.
Jak donosi „Le Figaro”, Macron postanowił poddać go próbie, przepuszczając przez niego notatkę z ministerstwa finansów dotyczącą zależności Francji od Cieśniny Ormuz.
Sytuacja sama w sobie ma w sobie coś z symbolu naszych czasów: prezydent jednego z najpotężniejszych państw Europy, dysponującego bronią atomową, konsultuje strategiczny dokument z algorytmem.
Gdy AI zaczyna improwizować
Sztuczna inteligencja wykonała zadanie bez zarzutu – w kilka sekund przygotowała syntetyczną analizę zagrożeń związanych z Cieśniną Ormuz, uwzględniając ceny ropy, gazu i paliw lotniczych.
Na tym jednak nie poprzestała.
System Claude postanowił dodać coś od siebie. W analizie pojawiła się informacja o zależności od helu – surowca niezbędnego w produkcji półprzewodników. I rzeczywiście, 87 procent jego transportu przechodzi przez Cieśninę Ormuz.
Problem polega na tym, że nie była to informacja wynikająca z przekazanej notatki.
Nowy doradca prezydenta
W Pałacu Elizejskim sytuacja ta nie przeszła bez echa. Współpracownicy prezydenta – jak odnotowuje z powagą „Le Figaro” – zaczęli żartować, że pojawił się tam nowy doradca.
Doradca, który nie ma nazwiska, nie zajmuje gabinetu i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje sugestie.
Historia ta, choć anegdotyczna, dobrze oddaje napięcie towarzyszące dzisiejszemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Z jednej strony mamy fascynację szybkością i skutecznością algorytmów. Z drugiej – ich skłonność do „uzupełniania” rzeczywistości o elementy, które nie zawsze mają oparcie w dostarczonych danych.
Emmanuel Macron, podobnie jak kiedyś Nicolas Sarkozy z Twitterem, zdaje się z ciekawością testować nowe narzędzie. Różnica polega na tym, że tym razem nie chodzi już tylko o komunikację, lecz o przetwarzanie informacji, które mogą mieć znaczenie strategiczne. A błędy mogą naprawdę dużo kosztować.
Technologia jako pokusa władzy
Francuscy prezydenci od lat wykazują szczególną wrażliwość na technologiczne nowinki. Od Twittera, który miał skrócić dystans między polityką a obywatelami, po sztuczną inteligencję, która obiecuje przyspieszyć proces podejmowania decyzji – każde z tych narzędzi niesie ze sobą zarówno obietnicę, jak i ryzyko.
W przypadku AI ryzyko wydaje się jednak bardziej subtelne. Nie polega na tym, że technologia zawodzi, lecz na tym, że działa zbyt przekonująco.
A może właśnie dlatego w Pałacu Elizejskim pojawił się „nowy doradca”. Nie dlatego, że jest niezastąpiony, ale dlatego, że potrafi mówić rzeczy, które brzmią wiarygodnie – nawet jeśli nie zawsze mają solidne podstawy. W świecie, w którym polityka coraz częściej styka się z algorytmami, to może być najważniejsza lekcja.
Arkadiusz Jordan
