Imigracja edukacja

Imigracja pogłębia kryzys edukacji we Francji

W swoim tekście opinii w „Le Figaro” Joachim Le Floch-Imad, eseista i nauczyciel akademicki, stwierdza, że wciąż milczy się o związku między imigracją a obniżeniem poziomu edukacji we Francji.

W kontekście publikacji rankingu PISA, zgodnie z którym wyniki nauczania francuskich uczniów są niskie, Joachim Le Floch-Imad wskazuje na rolę, jaką odgrywa imigracja w spadku poziomu edukacji we Francji. Jednocześnie, zdaniem eseisty, związek między kryzysem szkolnictwa i masową imigracją pozostaje nieobecny w przestrzeni publicznej.

Jak ocenia Joachim Le Floch-Imad, przez dziesięciolecia „kultura negowania” obniżenia poziomu wyników nauczania „charakteryzowała większość dyskursu ministerstwa edukacji narodowej”. Po publikacji ewaluacji ogółu gimnazjów, a także spadku Francji w rankingu PISA francuski minister edukacji narodowej przedstawił szereg środków mających „podwyższyć poziom szkół” i „przywrócić autorytet nauczycielom”. Zdaniem eseisty, mimo że zmiany we francuskim szkolnictwie zmierzają w dobrym kierunku, „odbudowa francuskiej edukacji, aby była czymś więcej niż tylko pobożnym życzeniem, zakłada politykę, która zajmuje się ogółem przyczyn, nad których skutkami ubolewamy”. „W kontekście roli, jaką odgrywa imigracja w nasileniu kryzysu naszego systemu edukacyjnego, powinna zostać podjęta analiza jej konsekwencji” – podkreśla eseista, dodając, że imigracja pozostaje największym tabu w ministerstwie edukacji narodowej.

„Ta niezdolność do zauważenia związków między tymi dwoma tematami okazuje się absurdalna w kontekście rzeczywistości naszych szkół. Niedawna nota Dyrekcji ds. Ewaluacji, Perspektyw i Wydajności ukazuje na przykład wzrost o 20 proc. w ciągu roku liczby uczniów, których językiem ojczystym nie jest francuski (niemal 80 000 w 2021 r.). Ta specyficzna ewolucja wpisuje się w kontekst imigracji” – stwierdza Joachim Le Floch-Imad.

„Wyniki szkolne młodzieży pochodzącej z imigracji są zdecydowanie gorsze od średniej, co przyczynia się do naszego spadku w międzynarodowych rankingach. Powoduje to także zróżnicowanie klas i prowadzi wielu nauczycieli do dostosowywania wymogów do poziomu najsłabszych uczniów. Ogół statystyk, którymi dysponujemy, potwierdza to spostrzeżenie. Osoby niefrancuskojęzyczne są na przykład bardziej skłonne do opuszczania zajęć, a 20 proc. spośród nich nie uczęszczało do szkoły w kraju pochodzenia” – tłumaczy Joachim Le Floch-Imad.

Jak zaznacza eseista, nierówności między uczniami pochodzącymi z imigracji oraz uczniami pochodzącymi z Francji pokazane zostały w badaniu PISA z 2018 r., dotyczącym umiejętności w zakresie czytania. „Młodzi Francuzi, rdzenni bądź mający korzenie w imigracji w trzecim lub dalszym pokoleniu, uzyskali w nim bardzo wysoki wynik, równy Tajwanowi czy Danii, podczas gdy wynik dzieci imigrantów był niższy o 9 proc., natomiast wynik imigrantów – o 18 proc. W niedawno opublikowanym rankingu z 2022 r. werdykt jest bezapelacyjny. Wykazał on, że w przypadku uczniów pochodzących z imigracji prawdopodobieństwo, że ich wyniki w matematyce będą słabe, jest o 2,4 razy większe niż w przypadku tzw. rdzennych uczniów (średnia różnica między dwiema grupami wynosi 51 punktów, łącznie w krajach OECD są to średnio 32 punkty)” – tłumaczy eseista, dodając, że wyniki te potwierdziły wcześniejsze raporty o problemach imigrantów w nauce – częste powtarzanie klasy, słabe wyniki w nauce i na maturze.

Jak twierdzi Joachim Le Floch-Imad, oprócz różnic w poziomie nauki napływ imigrantów powoduje również szok kulturowy i przeszkodę w tworzeniu „jedności Republiki”. „Nie chodzi o to, żeby mówić, że jednorodne społeczeństwa są wolne od przemocy i napięć; prześladowanie w szkole zakorzeniło się na przykład w kulturze japońskiej. W przypadku Francji dynamiki migracyjne ostatnich 40 lat są jednak szczególnie związane z rozprzestrzenieniem się aktów separatyzmu w szkole, kwestionowaniem nauczania i atakowaniem laicyzacji” – zaznacza. Jak ocenia, przez zamykanie oczu na nieidentyfikowanie się pochodzących z imigracji uczniów z kulturą francuską czy na ich resentyment z powodu kolonializmu „Francja stała się jednym z najgorszych krajów na świecie pod względem poziomu dyscypliny w klasie, co ma ciężkie konsekwencje, jeśli chodzi o atrakcyjność zawodu nauczyciela i zdolność instytucji do przekazywania wiedzy”.

„Te specyficzne problemy związane z imigracją w szkole nie mają nic wspólnego z jakimkolwiek rasizmem państwa” – podkreśla Joachim Le Floch-Imad, wskazując, że Francja realizuje „hojną politykę inwestycji” w tzw. „edukację priorytetową”, obejmującą trudne obszary, często dotknięte dużym napływem imigrantów.

„Trzeba mieć odwagę, by to powiedzieć, bez stygmatyzowania kogokolwiek, że ta sytuacja jest już nie do zniesienia i że pewna granica tolerancji została przekroczona. Imigracja jest oczywiście jedną z wielu przyczyn kryzysu w szkole, ale pogłębia ogół problemów, które ją dotykają. I jest coś podłego w odsunięciu tematu, aby mieć czyste sumienie, uciec od mściwości antyrasistowskiej i dać pole wątpliwym impulsom irenicznym. Odwaga to mówienie prawdy i niepoddawanie się triumfującemu prawu kłamstwa, jak mówił Jaurès. Miejmy dziś tę odwagę. I podejdźmy w końcu poważnie do kwestii naprawy szkoły, od której zależy Francja jutra” – podkreśla Joachim Le Floch-Imad.

Oprac. Julia Mistewicz, Paryż

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się