Nikki Haley
Fot. Wikimedia/Gage Skidmore

Nikki Haley na fotelu prezydenta USA to najlepszy scenariusz dla Ukrainy – prof. Taras Kuzio

22 stycznia 2024, Bartłomiej NIEDZIŃSKI
Świat

Zdaniem brytyjskiego politologa ukraińskiego pochodzenia prof. Tarasa Kuzio, najlepszym możliwym scenariuszem dla Ukrainy w kontekście wyborów prezydenckich w USA byłoby zwycięstwo Nikki Haley. Jak podkreśla ekspert, aby to jednak mogło się stać republikańska kandydatka musiałaby najpierw pokonać w prawyborach Donalda Trumpa.

Prof. Taras Kuzio wypowiadając się na temat wyborów prezydenckich w USA, które odbędą się jesienią 2024 r., stwierdził, że z ukraińskiego punktu widzenia najlepszym scenariuszem byłoby uzyskanie nominacji Partii Republikańskiej przez Nikki Haley, a następnie jej wygrana z Joe Bidenem. Dodał przy trym, iż obecnie wciąż najbardziej prawdopodobnym wydaje się to, iż to Donald Trump 5 listopada zmierzy sięz Joe Bidenem. Ekspert podkreślił, iż błędem jest jednak postrzeganie pojedynku Bidena z Trumpem w uproszczony, czarno-biały sposób. „Jeśli porównać Trumpa do Baracka Obamy, a pamiętajmy, że za Obamy Biden był wiceprezydentem, to Trump był znacznie lepszy dla Ukrainy niż Obama w 2014 roku” – powiedział.

Politolog na potwierdzenie swoich tez, wskazał brak reakcji Stanów Zjednoczonych – a także Wielkiej Brytanii – na rosyjską inwazję w Donbasie i aneksję Krymu. Dodał również, iż to wszystko odbyło się pomimo tego, że obydwa państwa były gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy na mocy Memorandum Budapeszteńskiego z 1994 roku. Przypomniał przy tym, że Obama po objęciu urzędu w 2009 roku wprowadził tzw. reset w stosunkach z rzekomo liberalnym prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem. „Zatem to wszystko nie jest takie czarno-białe. Nie jest tak, że Trump jest zły, a Biden jest dobry, bo jest to bardziej złożone, a Biden wcale nie jest najlepszy ze wszystkich kandydatów na prezydenta w amerykańskich wyborach. Nikki Haley jest” – przekonuje.

Kuzio zwraca też uwagę, że na to jaką politykę prowadziłby Trump będzie w dużej mierze wpływać to, jacy ludzie go będą otaczać – w Departamencie Stanu, w Pentagonie, w CIA. „Trump jest bardzo leniwy, nie potrafi przeczytać więcej niż pół strony i już go to nudzi, więc to inni ludzie prowadziliby za niego politykę – a Waszyngton jest nie miejscem, gdzie są jakiekolwiek prorosyjskie nastroje, prawie wszystkie think-tanki są proukraińskie. Zatem to wszystko jest bardziej skomplikowane, tu jest wiele odcieni szarości” – mówi. „Nie zdziwiłbym się też, gdyby Władimir Putin w jakiś sposób zlekceważył Trumpa, gdyby ten został wybrany. A wtedy Trump stanie się największym zwolennikiem Ukrainy. To typowo rosyjskie, zawsze robią sobie wrogów z przyjaciół” – stwierdził politolog.

Jak dowodzi prof. Taras Kuzio, kraje NATO są podzielone w kwestii celów wojny na Ukrainie na dwie grupy. W skład pierwszej z nich wchodzi Wielka Brytania, Holandia, kraje skandynawskie, kraje bałtyckie, Polska, Czechy i Rumunię – to właśnie te państwa otwarcie deklarują, że oczekują militarnej klęski Rosji. Do drugiej grupy zaliczają się Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Włochy, Słowacja i Węgry. Te państwa nigdy nie zadeklarowały, że chcą całkowitej porażki Rosji. „Administracja Bidena psychologicznie tkwi w tej samej mentalności, co prezydent George Bush senior w 1991 roku” – mówi Kuzio, który jest związany z Uniwersytetem Narodowym – Akademią Kijowsko-Mohylańską oraz z londyńskim think-tankiem Henry Jackson Society. Przypomina on wizytę Busha w Kijowie w lipcu 1991 roku – pod koniec istnienia Związku Sowieckiego – gdy w przemówieniu do ukraińskiego parlamentu mówił, że Ukraina nie powinna dążyć do niepodległości (którą Ukraina i tak proklamowała niespełna miesiąc później).

„Bush mówił tak z powodu strachu przed upadkiem Związku Sowieckiego. Obawiano się, że nastąpi nuklearna Jugosławia, jak to nazwano, i ten sam strach przed tym, co się stanie, jeśli Rosja zostanie militarnie pokonana – co będzie z bronią nuklearną, że może dojść do dezintegracji kraju, do wojny domowej – prezentuje administracja Bidena. Nie popiera ona militarnej porażki Rosji, więc dostarcza broń bardzo powoli, jak przez kroplówkę, np. nadal odmawia przekazania pocisków dalekiego zasięgu. Wspiera Ukrainę na tyle, aby nie została pokonana militarnie, ale nie na tyle, by Rosja została pokonana” – mówi prof. Kuzio. Dodaje, że Republikanie w Stanach Zjednoczonych mają sporo racji pytając administrację Bidena, jaki jest jej cel w kwestii wojny na Ukrainie, a skoro nie potrafi zdefiniować go, jaki jest wobec tego cel przekazywania broni temu krajowi.

Politolog zauważa, iż podobnym brakiem zdecydowania charakteryzują się pozostałe kraje z drugiej wymienionej przez niego grupy. „(Kanclerz Niemiec Olaf) Scholz jest po prostu tchórzem, który chowa się za plecami Bidena. Gdy Amerykanie zdecydują się wysłać czołgi, Niemcy wysyłają czołgi, jeśli Amerykanie zdecydują się jutro wysłać pociski dalekiego zasięgu, Niemcy też wyślą te pociski. (Prezydent Francji Emmanuel) Macron jest tak jakby gdzieś w ukryciu i pośrodku. Na tym polega problem. Gdy historycy będą kiedyś pisać o tym okresie, powiedzą, że ogromna szansa została zmarnowana pod koniec 2022 i na początku 2023 roku. Gdyby wtedy Stany Zjednoczone i reszta krajów zachodnich dały Ukrainie wszystko, co miały, wojna byłaby już zakończona” – stwierdził Kuzio.

Jak wyjaśnia, był to okres przed większą rosyjską mobilizacją, przed rozbudową przez Rosję fortyfikacji na południowym wschodzie Ukrainy, przed rozmieszczeniem przez nią dziesiątek tysięcy min i Ukraina mogłaby wtedy wykorzystać impet po porażce Rosji pod Charkowem i wypchnąć ją dalej. „Teraz Ukraińcom będzie niezwykle trudno to zrobić, bo Rosja była w stanie rozbudować swoje oddziały okupacyjne, zbudować fortyfikacje, położyć pola minowe, zainwestować w drony z Iranu i innych krajów. Tak więc szansa została zaprzepaszczona. I ta szansa została zaprzepaszczona, ponieważ administracja Bidena bała się koncepcji, że celem wojny jest militarne pokonanie Rosji” – zauważa badacz.

Bartłomiej Niedziński/PAP/MJ

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się