Niemcy Rosja

Stany Zjednoczone nie mogą bez końca powstrzymywać tej wielkiej siły, która wzajemnie przyciąga Niemcy i Rosję

19 stycznia 2024, Emmanuel TODD w "Journal du Dimanche"
Świat

Porażka amerykańsko-ukraińska otworzy drogę do zbliżenia Niemiec do Rosji. Te dwa kraje, Niemcy i Rosja, nie mogą już prowadzić ze sobą wojny; ich charakterystyki gospodarcze określają je jako komplementarne – przekonuje w wywiadzie dla Journal du Dimanche Emmanuel Todd.

Emmanuel Todd jest antropologiem i autorem książki La Défaite de l’Occident, w której ocenia, że – to teza wyrażona bardzo wprost – porażka amerykańsko-ukraińska otworzy drogę do zbliżenia Niemiec do Rosji. Linia przekonywania jest bardzo ciekawa. I bardzo – przyznajmy – francuska.

„Amerykanie wpadli w pułapkę w Ukrainie. Tworzyli, od 2005 r. i z udziałem Europejczyków od 2014 r., warunki do wzrostu ukraińskiego nacjonalizmu. Dawał on wystarczające znaki żywotności, aby spowodować militarną porażkę Rosji. Ale w rzeczywistości Stany Zjednoczone nie miały środków materialnych do podtrzymywania tej wojny. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że globalizacja pozbawiła Amerykę zdolności produkcji przemysłowej. Amerykanie znajdują się już w sytuacji, w której nie mogą dotrzymać swoich obietnic zaopatrzenia Ukrainy w broń, i to niezależnie od tego, co zdecydowane jest w Kongresie, ponieważ może on przegłosować wysłanie dolarów, ale to nie dolarami prowadzi się wojnę, ale bronią” – stwierdza Emmanuel Todd w „Journal du Dimanche”.

„Jeszcze głębszym powodem porażki NATO jest upadek moralności i zdolności wspólnego działania, co jest pochodną anglo-amerykańskiego protestantyzmu. W poprzednich książkach podkreślałem już przejście religii ze stadium aktywnego do stadium zombie, gdzie wartości przetrwają dłużej niż wiara. Osiągnęliśmy stadium zerowe, charakteryzujące się zanikiem samych wartości, indywidualnych i społecznych, a zatem również zdolności do wspólnego działania. Jako statystyk szacuję osiągnięcie tego stanu zerowego poprzez zanikanie chrztu, masowy wzrost kremacji, a zwłaszcza poprzez wprowadzenie małżeństwa dla wszystkich. Nie ma w tym żadnej nostalgii. Mówię jako historyk” – podkreśla.

Zdaniem Emmanuela Todda wsparcie Zachodu dla Ukrainy jest „moralnie wątpliwe”, m.in. dlatego, że Zachód prowadzi tym samym „wojnę przez pośrednika”. „Wysyłamy broń w niewystarczającej ilości – wysyłamy na śmierć ukraińskich żołnierzy. Obawiam się, że liczba ofiar po stronie ukraińskiej będzie ostatecznie znacznie wyższa, niż myślimy. Sposób, w jaki Amerykanie i Brytyjczycy wymagali od Kijowa śmiertelnej kontrofensywy w lecie, pozostanie moralną skazą Zachodu” – ocenia.

Wątpliwości budzi również „pretensjonalność Zachodu, uważającego się za reprezentanta demokracji”. „Jesteśmy obecnie bardziej liberalnymi oligarchiami niż liberalnymi demokracjami. W naszym świecie istnieje wolność słowa. To jest bardzo dobre i z tego korzystam. Ale jest to świat, w którym nawet według najbardziej bojaźliwych politologów zwykła ludność nie jest już reprezentowana przez żadną część elit i nie jest już słyszana w systemie politycznym. Jeśli politycy odmawiają reprezentowania całości populacji, nie jest to już demokracja” – stwierdza.

Emmanuel Todd kwalifikuje Rosję jako „demokrację autorytarną”. „Kiedy mówimy o wojnie, pojawiają się pewne automatyzmy semantyczne. Z jednej strony mamy demokracje liberalne, z drugiej – autokrację, neostalinizm, neocarat, putinizm. Te słowa są puste, jak wykazałem w odniesieniu do demokracji liberalnej. Zróbmy tak samo z konceptem, który aplikujemy Rosji, zmieńmy naszą terminologię. Wszyscy zgadzają się ze stwierdzeniem, że znaczna większość Rosjan wspiera Putina. Nie jestem naiwny: wybory są kontrolowane, ale poparcie ludności jest prawdziwe. Jednak w demokracji liberalnej np. nie są chronione mniejszości. Dlatego dodaję określenie „autorytarna”. Podobnie Rosja jest demokracją, która nie respektuje głosu swoich mniejszości. (…) Mamy więc walkę rosyjskiej demokracji autorytarnej z zachodnią oligarchią liberalną” – stwierdza.

Zdaniem Emmanuela Todda trzonem Zachodu są Stany Zjednoczone, Anglia i Francja. „Niemcy luterańskie były w centrum rozwoju Zachodu, ale nie przyczyniły się w żaden sposób do rozwoju liberalizmu. Są jak Rosja – mają temperament autorytarny. Jestem przekonany, że starania Stanów Zjednoczonych o odseparowanie Niemiec od Rosji – jedna z ich strategicznych obsesji od 2004 r. – zakończą się porażką. Na mapie Europy rzucają się w oczy dwie główne siły, Niemcy i Rosja. Nie mogą już prowadzić ze sobą wojny; ich charakterystyki gospodarcze określają je jako komplementarne. Świadczą o tym Nord Stream 1 i 2. Wcześniej czy później będą współpracować. Porażka amerykańsko-ukraińska otworzy drogę do ich zbliżenia. Stany Zjednoczone nie mogą bez końca powstrzymywać siły przyciągającej wzajemnie Niemcy i Rosję” – ocenił.

Oprac. Amelie Minc

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się