Ukraińcy

Ukraińcy zagrali na Donalda Tuska – i niczego nie ugrali

Pięć lat temu Donald Tusk, przemawiając w Radzie Najwyższej, otrzymał owację na stojąco, gdy powiedział, że „nie ma Europy bez Ukrainy”. Dziś Ukraińcy wątpią, że to były szczere słowa.

„Polska prowadzi „wojnę” przeciwko europejskiej przyszłości Ukrainy. Warszawa powinna być tego świadoma” – napisali w piątek dziennikarze opiniotwórczego portalu ukraińskiego Europejska Prawda w artykule podpisanym przez wszystkich członków redakcji. Artykuł ten ukazał się również na znanym portalu Ukraińska Prawda.

„W stosunkach międzynarodowych takie działania mają jasną nazwę. To wojna handlowa Polski z Ukrainą. Warszawa doskonale to rozumiała i unikała konkretnych rozmów, odpowiadając zarzutami o „niewdzięczności” Ukraińców” – ocenili autorzy artykułu, pisząc o blokadzie zbożowej z kwietnia 2023 roku oraz trwającej blokadzie przejść granicznych między dwoma krajami. „Nieważne, że inicjatorami blokady byli „niezależni” gracze: aktywiści radykalnej partii Konfederacja (która jest bardziej znana na Ukrainie ze swojej antyukraińskiej retoryki, związków z Rosją i gotowości PiS do zawarcia z nią koalicji). Najważniejsze jest to, że ówczesny polski rząd nie zrobił ani jednego kroku, aby odblokować granicę” – czytamy w artykule.

Zdaniem redakcji władze ukraińskie zadecydowały, że należy oczekiwać na dymisję rządu Mateusza Morawieckiego. Zrozumiały, że szansę dla Ukrainy stanowi Donald Tusk i zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych 15 października. „Rzeczywiście, nawet sceptycy pokładali nadzieję w (Donaldzie) Tusku. To Europejczyk, zwolennik liberalnej polityki, były lider Europejskiej Partii Ludowej i były przewodniczący Rady Europejskiej. Polityk, który pięć lat temu wygłosił przemówienie w języku ukraińskim na temat drogi Ukrainy do UE z mównicy Rady Najwyższej. Należy to podkreślić: Kijów miał realistyczne oczekiwania” – uznali dziennikarze Europejskiej Prawdy.

Zdaniem autorów tekstu w Europejskiej Prawdzie i Ukraińskiej Prawdzie, nikt nie oczekiwał szybkiej decyzji w sprawie zakazu importu ukraińskich produktów rolnych do Polski. „Jednak horror na granicy musiał się natychmiast skończyć, jak się wówczas wydawało. A powołaniu rządu Tuska 11 grudnia towarzyszyły również głośne deklaracje z Warszawy o wsparciu dla Ukrainy, zamiarze wizyty Tuska w Kijowie itp., które dodawały nadziei. Od tego czasu minęły prawie cztery tygodnie. Teraz jest jasne, że nawet ostrożne oczekiwania nie zostały spełnione” – piszą autorzy.

Według redakcji Europejskiej Prawdy mamy do czynienia z wojną handlową przeciwko Ukrainie na pełną skalę. Dziennikarze przypomnieli, że niedawno minister rolnictwa Czesław Siekierski zapowiedział, że embargo na import ukraińskich produktów będzie obowiązywać bezterminowo. „Jest jasne, że to część polskiej polityki wewnętrznej. Oczywiste jest, że Tusk próbuje zdobyć poparcie rolników przed wyborami samorządowymi w kwietniu. Ale nawet po nich nic się nie zmieni: w czerwcu odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, a następnie kraj przygotuje się do wyborów prezydenckich w 2025 roku” – czytamy.

Zdaniem redakcji ukraińska granica stała się wygodnym celem i mechanizmem nacisku na rząd Tuska. „Dla nas jednak wynik jest niezmienny. Granica jest zablokowana. Handel z Ukrainą staje się toksyczny dla europejskich firm. Ukraińscy eksporterzy, którzy wbrew wszystkiemu nadal pracują i zapełniają budżet, aby Ukraina mogła kontynuować wojnę z agresorem, nie dotrzymują terminów i tracą kontrakty. Mówimy o miliardach dolarów strat dla ukraińskiej gospodarki” – podkreślono.

„Blokada stwarza również dodatkowe problemy dla ukraińskich sił zbrojnych – pomimo obietnic, że blokada nie będzie utrudniać dostaw wojskowych i humanitarnych, rzeczywistość jest inna. Blokada już utrudniła wolontariuszom dostarczanie dronów i innej pomocy dla frontu. Protestujący zablokowali nawet przejazd łodzi patrolowej, która była dostarczana dla wojska w ramach amerykańskiego programu pomocowego. Istnieją również problemy z dostawami paliwa” – wymieniono.

Dziennikarze oświadczyli, że inną ważną konsekwencją wojny handlowej Polski z Ukrainą, „z której Warszawa zdaje się jeszcze nie zdawać sobie sprawy” jest to, że „tydzień po tygodniu Polska zabija europejską przyszłość Ukrainy”. „Kontynuacja blokady nawet po zmianie polskiego rządu była postrzegana przez wielu Ukraińców jako sygnał, że Polska, wbrew oficjalnej retoryce, nie pozwoli na członkostwo Ukrainy w UE. Nasze przystąpienie do Unii Europejskiej – we wszystkich możliwych wariantach i konfiguracjach – powinno oznaczać wzajemne otwarcie rynków. Nawiasem mówiąc, wszystkich rynków. W tym rynku rolnego. Zamiast tego Polacy swoimi działaniami udowadniają, że są gotowi zrobić wszystko – naruszyć umowę stowarzyszeniową, swoje zobowiązania wobec Ukrainy i Brukseli, podstawowe normy UE, a nawet rozpocząć i podsycać konflikt handlowy – aby zapobiec integracji gospodarczej Ukrainy z UE. Aby uniemożliwić Ukrainie pojawienie się na gospodarczej mapie Europy. A tym samym uniemożliwić przystąpienie Ukrainy do UE” – napisali dziennikarze Europejskiej Prawdy.

„I jeśli przynajmniej kwestia blokady granicy nie zostanie rozwiązana jak najszybciej, natychmiast, konsekwencje mogą być katastrofalne. Zarówno dla stosunków międzypaństwowych, dla zaufania między społeczeństwami, jak i dla zachowania kursu Ukrainy na integrację europejską” – piszą autorzy i oświadczają, że w odpowiedzi na całą sytuację na Ukrainie pojawiają się wezwania do bojkotu towarów z Polski.

Według redakcji rozczarowanie społeczeństw „i zniszczenie przyjaznych stosunków jest problemem dla obu krajów. Agresja Rosji dała szansę na historyczne porozumienie między Ukrainą i Polską. Wsparcie wojskowe udzielone przez Warszawę doprowadziło do rekordowo wysokiej sympatii na Ukrainie dla jej zachodniego sąsiada. Niszczenie tego jest co najmniej nierozsądne” – ocenili.

Jarosław Junko/PAP/AJ

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się