RDS

Wokół nowej umowy społecznej

Na ostatnim posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego znowu nie było ani jednego ministra konstytucyjnego, choć w skład Rady wchodzi ich trzynastu. Po raz kolejny debatowaliśmy o problemach branży hutniczej, która stoi na krawędzi. Było mi wstyd, że Rada Dialogu Społecznego po raz kolejny nie mogła się odbyć w pełnym składzie, z udziałem chociażby ministrów odpowiadających za polskie hutnictwo. Gdzie są ministrowie? Po to zostali powołani w skład RDS, żeby uczestniczyć w jej pracach. Tak dziś wygląda dialog społeczny.

Ostatnie lata to przyspieszające zmiany w strukturze i podziale pracy na całym świecie. Konsekwencje pandemii, kolejnych wojen i sytuacji geopolitycznej, boomu na AI i robotyzację, presji migracyjnej, ale także pogłębiających się i bez tego wewnętrznych napięć kapitalizmu sprawiają, że bez nowej umowy społecznej możemy w najbliższych trudnych latach się wywrócić, jeżeli związki zawodowe i pracownicy nie będą wiedzieli, dokąd idziemy i że to wspólna droga.

Biznes powinien na czas nadchodzącej polityki przemysłowej patrzeć z nadzieją, ale również mieć świadomość, że będzie mieć istotną społeczną rolę do odegrania, a nie tylko przywileje i brak konkurencji. W zamian za większą pomoc państwa musi się też godzić na ramy i wymagania. Kolejne instrumenty, które będzie otrzymywał, mają prowadzić do innowacji, zwiększania produktywności, powstawania miejsc pracy lepszej jakości i do lepszych płac, a nie do nadzwyczajnych zysków na kontach w Luksemburgu.

Musimy przejść na poziom roboczy między instytucjami państwa a sektorami. Mamy wiele dużych wieloletnich planów, ale czas też na krótsze, np. roczne operacjonalizacje, w ramach których nie tylko państwo, ale również biznes umawiają się, co realizują i gdzie mamy być za rok. Weźmy przykład kolei i inwestycji w tym obszarze. Nie chodzi o to, żeby rozstrzygnąć konkurs czy przetarg i następnym razem spotkać się z podobnej okazji za kilka lat. Trzeba tworzyć mapy drogowe (sama najchętniej bym je nazwała mapami kolejowymi) rozwiązywania problemów, eliminować wąskie gardła, ale też wymuszać na biznesie inwestycje i nabywanie know-how.

Dialog i współpraca są najlepszymi rozwiązaniami, ale nie można oczywiście zapominać, że na linii kapitał-praca zawsze będzie pojawiał się nieredukowalny konflikt opierający się na grze sił, relacji władzy i pozycji przetargowej – i w dobrze działającej gospodarce chcącej wykorzystywać swoje zasoby pozycja pracowników musi być mocna, ba, mocniejsza niż dzisiaj. Wciąż jesteśmy krajem o stosunkowo niskim udziale płac w PKB, a wysokim udziale zysków przedsiębiorstw. To sprzyja tworzeniu nierówności, luk popytowych i niewykorzystywaniu naszego potencjału.

Często podkreślam, że powinniśmy wspierać polski kapitał. Podkreślają to zresztą wszyscy politycy, inna sprawa, ilu z nich ostatecznie to robi, gdy ma okazję uczestniczyć w rządzeniu i podejmowaniu decyzji. Nie znaczy to, że na to hasło należy patrzeć bezrefleksyjnie. Jeśli kapitał jest polski, ale wykorzystuje polskich pracowników bardziej niż zagraniczny, to ostatecznie nie mamy z niego wielkich pożytków. Dlatego kluczowa jest rola przedsiębiorstw publicznych działających dla kraju i dbających o dobre warunki pracy i płacy.

Zobaczmy przy tym, jak dziś wygląda dialog ze stroną społeczną, i weźmy za przykład Radę Dialogu Społecznego (strona pracowników, strona pracodawców, strona rządowa). Kilka dni temu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, mówił tak:

Na ostatnim posiedzeniu RDS znowu nie było ani jednego ministra konstytucyjnego, choć w skład Rady wchodzi ich trzynastu. Był tylko wiceminister Gajewski. Po raz kolejny debatowaliśmy o problemach branży hutniczej, która stoi na krawędzi. Było mi wstyd, że Rada Dialogu Społecznego po raz kolejny nie mogła się odbyć w pełnym składzie, z udziałem chociażby ministrów odpowiadających za polskie hutnictwo. Gdzie są ministrowie? Po to zostali powołani w skład RDS, żeby uczestniczyć w jej pracach. Za dyscyplinę odpowiada minister Dziemianowicz-Bąk. Dla mnie to sytuacja kuriozalna. Tak dziś wygląda dialog społeczny.

Współpraca w trójkącie pracownicy-pracodawcy-państwo jest w Polsce do natychmiastowej naprawy. Jej brak hamuje rozwój i na nasze własne życzenie nakłada na gospodarkę ciężary, z którymi nie dogonimy państw wysokorozwiniętych w takim tempie, w jakim byśmy mogli i w jakim byśmy chcieli.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Przedruk za zgodą redakcji.

Zdjęcie autora: Paulina MATYSIAK

Paulina MATYSIAK

Filolożka i filozofka. Posłanka na Sejm IX i X kadencji. Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym. Autorka felietonów "Pisane lewą ręką", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się