Viotti

Aby przyciągnąć młodych ludzi do opery, trzeba wyjść im naprzeciw

Zamiast czekać, aż młodzi zapiszą się na platformy, na których transmitowana jest opera, powinniśmy nawiązać współpracę z wielkimi operami i platformami, jak Netflix, Amazon, Disney, które mogłyby zaproponować w każdym miesiącu jedną operę na streamingu – przekonuje w Le Figaro śpiewaczka operowa Marina Viotti.

Marina Viotti jest śpiewaczką operową i współautorką książki Et si le monde était un opéra?, będącej filozoficzną wizją opery i jej zdolności do odzwierciedlania kwestii dotykających współczesne społeczeństwo.

Marina Viotti sprzeciwia się klasyfikowaniu opery jako sztuki zarezerwowanej dla elit, broniąc „opery inkluzywnej, świątyni różnorodności”. „Historycznie opera jest już w swojej istocie sztuką łączącą gatunki. Jest od czasów jej powstania połączeniem wielu form sztuki. Dziś idziemy jeszcze dalej w tej koncepcji łączenia w operze, konfrontując ją regularnie z innymi formami sztuki, które do niej nie należą i mogą się nawet wydawać bardzo oddalone, takimi jak hip-hop czy video” – stwierdza.

Marina Viotti cieszy się, że ma miejsce debata między zwolennikami klasycznej opery a zwolennikami opery uwspółcześnionej. „Często to właśnie dzięki debatom rodziły się prądy estetyczne, które tworzyły historię muzyki i opery. Czy renesans nie opierał się na chęci powrotu do antyku? A barok nie jest odpowiedzią na niego? Jeśli o mnie chodzi, uważam, że podstawą nowoczesnych przedstawień jest przede wszystkim jakość. Jeśli jest prawdziwa wizja dramatyczna, jeśli to nie jest tylko ruch, który opiera się na prowokacji, to wpływ na publiczność, także tzw. nową publiczność, może być bardzo silny” – ocenia.

„Opera jest sztuką, która przetrwała wieki właśnie dlatego, że na scenie odnajdujemy ponadczasową problematykę. Prawie wszystkie opery mówią o relacjach między kobietami a mężczyznami. Nawet jeśli rozgrywają się w różnym czasie, nawet jeśli nasza wizja tych relacji się zmieniła, odgrywają oczywistą rolę katharsis. I posiadają aspekty, które mogą rezonować z naszą epoką. Czy Carmen nie przemawia do naszego społeczeństwa – poprzez ukazanie przemocy w relacjach miłosnych? To wizja kobiety, która jest ofiarą. Carmen jest jedną z rzadkich postaci kobiecych, które biorą los w swoje ręce. (…) Czy zgadzamy się, czy nie z przedstawianą w operze wizją, wzbudza w nas ona refleksje i wzmacnia naszą zdolność do pchnięcia świata do przodu. Dlatego absurdalna jest chęć usunięcia niektórych tytułów z repertuaru pod pretekstem, że stawiają pytania. To pierwszy krok do niebezpiecznej formy obskurantyzmu” – twierdzi śpiewaczka.

Zdaniem Mariny Viotti, aby przyciągnąć młodych ludzi do opery, trzeba wyjść im naprzeciw, np. wyświetlając operę na ekranie w plenerze. „Opera w Rouen wyświetliła ostatnio Carmen na placu przed katedrą. Było mnóstwo osób. Jeśli chcemy przyciągnąć młodych ludzi do opery, musimy wyjść tam, gdzie oni są. Na przykład do szkoły: w Wiedniu wszyscy uczniowie chodzą do opery co najmniej dwa razy w roku! W mediach społecznościowych zaprasza się influencerów do opery. Zamiast czekać, aż młodzi zapiszą się na platformy, na których transmitowana jest opera, powinniśmy nawiązać współpracę z wielkimi operami i platformami, jak Netflix, Amazon, Disney, które mogłyby zaproponować w każdym miesiącu jedną operę na streamingu” – stwierdza Marina Viotti.

Oprac. Julia Mistewicz, Paryż

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się