Autopen

Autopen i problemy z podpisem elektronicznym

Zanim obawy o wpływ ChatGPT na komunikację stały się powszechne, Autopen i podobne narzędzia do automatycznego podpisywania wzbudzały niepokój związany z możliwością fałszerstw i autoryzowania kluczowych dokumentów. Badanie z Cornell University analizujące trzy przypadki użycia Autopen pokazujące, że choć przyspiesza on komunikację, może też podważać zaufanie i obniżać wartość dokumentów – problem podobny do obecnych dyskusji związanych z ChatGPT.

Pegah Moradi, doktorantka informatyki i główny autor studium, podkreśla znaczenie kontekstu w automatyzacji komunikacji, wskazując, że odkrycie użycia Autopen może sprawić, że odbiorcy poczują się oszukani. Badanie, zatytułowane „A Fountain Pen Come to Life: The Anxieties of the Autopen”, zostało opublikowane w International Journal of Communication, a jego współautorem jest Karen Levy, profesor informatyki w Cornell Ann S. Bowers College of Computing and Information Science.

Rutynowe wykorzystanie Autopen przez rząd USA do podpisywania umów i listów jest równie kontrowersyjne jak afery, które wybuchają, gdy celebryci wykorzystują narzędzie do tworzenia autografów. Incydent z Bobem Dylanem, który sprzedał podpisany esej za 599 dolarów jako „ręcznie podpisany przez Boba Dylana”, podczas gdy w rzeczywistości w tym celu użyto Autopen, obnażył naruszenie zaufania fanów, którzy cenili bezpośredni kontakt z artystą.

Podobnie, użycie Autopen przez Donalda Rumsfelda do podpisania listów kondolencyjnych dla rodzin poległych w Iraku wywołało oburzenie, podkreślając, że indywidualny wysiłek w podpisywaniu nadaje listom szczególną wartość. Moradi porównuje to do negatywnych reakcji na wykorzystanie ChatGPT przez Vanderbilt University do stworzenia listu kondolencyjnego, wskazując na spadek wartości komunikacji bezpośredniej zastępowanej przez technologię.

W trzecim przypadku, nieudana obrona Gordona Ramsaya w sprawie płatności czynszu za pub w Londynie, argumentująca nieważność umowy najmu z powodu użycia Autopen przez teścia, podkreśla akceptację elektronicznych podpisów jako legalnych. Moradi i Levy zauważają, że większa świadomość użycia narzędzia Autopen prowadzi do wzrostu nieufności w autentyczność podpisów, co ma swoje odzwierciedlenie w tzw. „dywidendzie kłamcy”, gdzie sztuczna inteligencja generuje sceptycyzm zarówno wobec fałszywych, jak i autentycznych treści.

Choć przyszłość generatywnej sztucznej inteligencji w kształtowaniu społecznych oczekiwań pozostaje niepewna, badacze sugerują, że historia Autopen to ważna lekcja dotyczące rozważnego wykorzystywania technologii. Moradi zwraca uwagę, że choć nowe technologie otwierają niezbadane możliwości, wiele z nich niesie ze sobą wiele wyzwania.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się