1920 wieś polska

Przenieśmy się na polską wieś w dobie wojny 1920 roku

Wojna 1920 r. stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach Rzeczypospolitej. Główny ciężar zmagań na wschodzie poniosła polska wieś. Niezadowolenie mas chłopskich z rządów, szczególnie ślimaczącej się reformy rolnej oraz przedłużanie się wojny z Sowietami spowodowało zjawisko dezercji z wojska oraz niezgłaszanie się poborowych do służby wojskowej, co stanowiło dodatkowe wyzwanie dla kierownictwa odradzającego się państwa.

Odparcie najazdu bolszewickiego stało się największym wyzwaniem dla Sejmu Ustawodawczego. Jedną z jego najważniejszych decyzji było utworzenie 1 lipca 1920 r. Rady Obrony Państwa (ROP) na czele z Józefem Piłsudskim. Miał to być organ tymczasowy, dysponujący pełnią władzy ustawodawczej i wykonawczej we wszystkich sprawach związanych z prowadzeniem wojny. Jedną z pierwszych decyzji ROP było wydanie 3 lipca 1920 r. odezwy do narodu „Obywatele Rzeczypospolitej, Ojczyzna w potrzebie!”, oraz odezwy „Do żołnierzy”.

Głównym powołaniem chłopa była uprawa roli, a warto wspomnieć, że odłogi stanowiły 30% ogólnej powierzchni ornej na terenie niedawnych działań wojennych. Najgorzej było, gdy do wojska trzeba było iść w okresie pilnych prac polowych. Ponadto ludność wiejska była rozgoryczona brakiem realizacji dekretu o reformie rolnej z 10 lipca 1919 r., który był blokowany przez Związek Ziemian, w wyniku czego na wydzierżawienie oczekiwało w całej Polsce leżących odłogiem 8 mln morgów, zaś w samej Galicji Wschodniej ugory wynosiły 3 mln morgów.

Główny ciężar wojny na wschodzie ponosiła polska wieś. Dostarczała armii rekrutów, zapewniała aprowizację wojska, dostarczała kwater i podwód, dawała konie i paszę oraz inne świadczenia na rzecz sił zbrojnych. Zgodnie z ustawą sejmową z 11 kwietnia 1919 r. o rzeczowych świadczeniach wojennych, w skali całego kraju wieś dodatkowo musiała dostarczyć: 100 tys. ciepłych płaszczy, 100 tys. bluz, 90 tys. spodni, 60 tys. par trzewików, 20 tys. par butów, 100 tys. kompletów ciepłej bielizny i 70 tys. derek. Wspomniane obciążenia wywołały opór i niezadowolenie, szczególnie wśród małorolnych i bezrolnych chłopów W niektórych okolicach kraju np. w Małopolsce na przednówku panował głód, a chłopów stać było tylko na jeden posiłek dziennie. Powszechnie sądzono, że zakończenie wojny z bolszewicką Rosją mogłoby zdecydowanie wpłynąć na poprawę sytuacji materialnej ludności wiejskiej.

Niezadowolenie mas chłopskich z dotychczasowych rządów, z przedłużania się wojny na wschodzie spowodowało zjawisko dezercji z wojska oraz niezgłaszanie się poborowych do służby wojskowej, które na wielką skalę występowało zwłaszcza w województwie lubelskim, gdzie „prócz dezerterów też popisowi masowo uchylają się od służby wojskowej. Liczba uchylających się idzie w tysiące”.

Podobna sytuacja była na północnym Mazowszu i Podlasiu. W lutym 1920 r. w pow. łomżyńskim stawiło się do wojska 60% poborowych, a w pow. Ostrołęckim tylko 40%. W następnym miesiącu do poboru w Białymstoku na ogólną liczbę 1190 powołanych zgłosiło się tylko 172. Podczas obławy zarządzonej 3 marca w pow. Białostockim miejscowa policja i żandarmeria zatrzymała około 600 osób uchylających się od poboru. Zgłaszających się – czytamy w komunikacie informacyjnym Ministerstwa Spraw Wojskowych z 11 marca 1920 r. – powstrzymali agitatorzy głosząc, że wojsko rozchodzi się do domów, że w Warszawie wybuchła rewolucja”.

Wielki wpływ na postawę mieszkańców wsi, uchylających się od poboru lub uciekających z wojska, miała komunistyczna agitacja, szerząca bolszewickie hasła, zachęcająca do obalenia siłą rządów burżuazji i obszarników. Wielu mieszkańców wsi pod wpływem tych haseł uczestniczyło w wydarzeniach rewolucyjnych 1919 r. m. in. na Lubelszczyźnie, ale też i na Mazowszu, wraz komunistami zakładając Rady Delegatów Robotniczych i Chłopskich, oczekując na wkroczenie Armii Czerwonej na ziemie polskie.

Raporty Oddziału II Ministerstwa Spraw Wojskowych mówiły o tym, że wieści o polskich niepowodzeniach na polach bitew spotkały się u większości chłopów z obojętnością. Szerząca się w oddziałach frontowych i tyłowych dezercja znajdowała poparcie u włościan, wyrażając się nie tylko w ukrywaniu zbiegów przed władzami, ale w sympatyzowaniu z samym zjawiskiem dezercji. „Chłopi, niekiedy nawet należący do elity chłopskiej, delegaci kółek rolniczych nie kryli obojętności dla losów Państwa, oddzielając interesy swego stanu od interesów Narodu (…). W tych warunkach hasło zaciągu ochotniczego natrafiło zrazu na wsi na grunt wysoce niepodatny”.

Dramatyczne w swej treści raporty pochodziły z Lubelszczyzny: „Na ogół ludność oczekuje przyjścia bolszewików i twierdzi, że wówczas będzie miała ziemię i wolność, bo się panom wszystko zabierze (…) Nie ma ani jednej gminy, gdzie by się nie ukrywano przed poborem”.

Zapału do obrony kraju nie zauważono także w diecezji płockiej. Z obserwacji duchowieństwa wynikało, że „lud ten długo nie wierzył, że bolszewicy to nie dawniejsi Rosjanie. Przemowy z ambon i na licznych wiecach nie przekonywały go. I dlatego nawet w obliczu wroga wielu z tutejszej ludności sympatyzowało z nimi, po cichu pragnęło jego rychłego przybycia w mniemaniu, że wróg ten przywróci im dobra utracone przez długoletnią wojnę, zaprowadzi sprawiedliwość i raj na ziemi”.

Mimo intensywnej działalności propagandowej, do której wykorzystywano prasę ludową, początkowo nie było poparcia ogółu ludności wiejskiej dla idei walki z bolszewickim najazdem. W szeregi Wojska Polskiego ochotniczo wstępowali jedynie działacze ruchu ludowego, związani z PSL „Piast” i PSL „Wyzwolenie”, byli członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej i chłopi zamożniejsi.

Postawy mas chłopskich wobec obowiązku walki z bolszewickim najazdem, nie mogła szybko zmienić ustawa o reformie rolnej, uchwalona jednogłośnie podczas posiedzenia Sejmu Ustawodawczego w dniu 15 lipca 1920 r. Przewidywała ona stopniową, przymusową parcelację za odszkodowaniem nadwyżek majątków ziemskich o powierzchni przekraczającej 60-180 ha. Ustawa zapowiadała, że 80% ziemi z reformy rolnej przeznaczone zostanie do podziału wśród bezrolnych i małorolnych. Uprzywilejowani przy otrzymaniu ziemi mieli być żołnierze i inwalidzi wojenni. Jedynym ratunkiem dla Polski było powołanie rządu, na czele z politykiem, akceptowanym przez polską wieś. Wybór padł na Wincentego Witosa – lidera PSL „Piast”, cieszącego się szerokim poparciem społecznym. Jako polityk centrowy był on możliwy do zaakceptowania przez wszystkie ugrupowania polityczne. Jego rząd zapowiadał nowe ludowe rządy dla chłopów. Wybór Witosa na premiera miał też mieć wymiar symboliczny i propagandowy. Naprzeciw robotniczo-chłopskiej Armii Czerwonej, która miała „wyzwolić” ciemiężony lud w Polsce, stał polski rząd z premierem-chłopem na czele, z wojskiem stworzonym głównie z mieszkańców wsi. Należy wspomnieć, iż utworzony 24 lipca 1920 r. rząd Witosa, zresztą na jego wniosek, został nazwany Rządem Obrony Narodowej.

W jednej z odezw do włościan Witos apelował: „Kto z Was zdolny do noszenia broni, na front! Dzisiaj największy obowiązek każdego Polaka to służba w obronie Ojczyzny. Na polu walki, na froncie, jest dzisiaj miejsce dla każdego, kto broń udźwignąć potraf i. Inni dać muszą ofiarę z pracy i mienia […]. Trzeba ratować Ojczyznę, trzeba jej oddać wszystko, majątek, krew i życie, bo ta ofiara się stokrotnie opłaci, gdy uratujemy państwo od niewoli i hańby!”.

Przykłady patriotyzmu dawali posłowie ludowi na czele ze Stanisławem Thuguttem, jednym z przywódców PSL „Wyzwolenie”. Jednym z ówczesnych działaczy PSL „Piast”, który wstąpił do wojska był Jan Dębski – prezes Klubu Parlamentarnego tej partii. Po krótkim przeszkoleniu wyruszył na front wraz z 1. Pułkiem Szwoleżerów.

Decyzje władz państwowych o przeprowadzeniu reformy rolnej, o powołaniu rządu obrony narodowej, wreszcie odezwy premiera Witosa adresowane do mieszkańców wsi i ożywiona propaganda wskazująca na zagrożenie niepodległości, zmieniały stanowisko mas chłopskich wobec bolszewickiego zagrożenia. Różnorodna w swej treści i formach działalność, m.in. sugestywne plakaty i afisze budziły świadomość patriotyczną i obywatelską ludności wiejskiej. Jeden z plakatów, zatytułowany „Tak wygląda wieś zajęta przez bolszewików” przedstawiał zgwałcone kobiety, zamordowanych mężczyzn, spalone domy, sprofanowany kościół.

Na decyzję o zaangażowaniu się ludności wiejskiej w sprawy obronności kraju duży  miała wpływ patriotyczna postawa grup stojących wyżej w hierarchii społecznej – w pierwszym rzędzie duchowieństwa i ziemiaństwa. Dopiero, gdy polski chłop przekonał się, że księża i ziemianie dla ratowania państwa nie szczędzili życia i pieniędzy, również odpowiadał pozytywnie na apele Rady Obrony Państwa. Wówczas to, na wsi popularnym hasłem stało się zawołanie „Weźwa kosy, rzućwa radło, trza wojować, kiej tak padło”.

W odróżnieniu do chłopów zamożnych i małorolnych, którzy masowo zgłosili się w szeregi wojska polskiego, antypolska postawa cechowała biedotę wiejską, służbę folwarczną, robotników rolnych. W trakcie odwrotu wojsk polskich, utrudniała ona opuszczanie dworów przez właścicieli ziemskich, plądrowała pozostawione w dworach mienie. Najgorsze ekscesy miały miejsce w majątkach, w których służba folwarczna była członkami Związku Zawodowego Robotników Rolnych Rzeczypospolitej Polskiej. W trakcie wkraczania oddziałów Armii Czerwonej na ziemie polskie witała ich radośnie, licząc że przy jej pomocy wkrótce przejmie majątki ziemskie na własność. Biedota wiejska pomagała w ekwipowaniu oddziałów wroga, informowała o dobytku ukrytym przez ziemian. Współpracowała też z bolszewikami, m.in. w tworzeniu sowieckiego aparatu władzy na terenach zajętych przez Armię Czerwoną, wchodząc w skład wiejskich wojennych komitetów rewolucyjnych, tzw. rewkomów.

Pozytywny stosunek biedoty wiejskiej do bolszewików zmienił się, gdy zaczęli oni rekwirować bydło i zboże najuboższym, nie zanosiło się natomiast na przejęcie ziemi dworskiej. Na wiadomość o odwrocie bolszewików spod Warszawy i znad Wisły ogół ludności wiejskiej wystąpił przeciwko wycofującym się oddziałom wroga. W wielu miejscowościach, zwłaszcza na Podlasiu, Kurpiowszczyźnie, samorzutnie powstały chłopskie grupy partyzanckie, i atakowały sowieckie oddziały. Podobnie na Mazowszu i Podlasiu chłopi, paląc mosty, uniemożliwiali szybki odwrót Armii Czerwonej, napadali na tabory wroga, udzielali cennych informacji dowódcom polskich oddziałów. Należy też wspomnieć o masowym wyłapywaniu czerwonoarmistów ukrywających się w lasach i zaroślach.

Wkroczenie oddziałów Armii Czerwonej na ziemie polskie latem 1920 roku skutkowało ogromnym zniszczeniem wiejskich gospodarstw. Bolszewicki najazd doprowadził znaczne obszary ziem polskich do gospodarczej ruiny. Potwierdzają to zarówno oficjalne sprawozdania przedstawicieli władz administracyjnych, jak i zapiski, wspomnienia publikowane m.in. w pamiętnikach chłopów okresu międzywojnia. Bolszewicy nie tylko zabrali ludności mienie, zniszczyli sprzęty domowe, zrabowali ostatki obuwia i odzieży, ale przez masowy rabunek koni, uprzęży, wozów i zboża uniemożliwili jej pracę na roli.

Sukces militarny Polski w wojnie w 1920 r. jest zazwyczaj przypisywany Naczelnemu Wodzowi Józefowi Piłsudskiemu. Pamiętać jednak trzeba, że sam Piłsudski, jako Naczelnik Państwa docenił zasługi chłopskiego premiera w wojnie 1920 r. przyznając mu dekretem z 11 lipca 1921 r. Order Orła Białego. On też wysunął kandydaturę Witosa przed zbliżającymi się wyborami na urząd pierwszego Prezydenta II RP.

Piłsudski był świadom tego, że od postawy chłopów zależał los niepodległego państwa polskiego. Mimo nędzy, głodu ziemi, agitacji białostockiego Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski, zachęcającego do występowania przeciwko władzom II RP i obszarnikom, ogół mieszkańców wsi nie wstąpił do oddziałów Armii Czerwonej, a w szeregi Wojska Polskiego.

Patriotyczną postawę chłopów docenili nawet działacze bolszewiccy. Jeden z nich, Dmytro Manuilski, tak scharakteryzował rolę chłopów polskich w wojnie 1920 roku: „(…) przyczyną klęski rewolucji proletariackiej, która latem 1920 roku szła na Zachód, był nacjonalistyczny nastrój chłopstwa polskiego. Rewolucję proletariacką pobił chłop polski (…).

Od 1936 r. dzień 15 sierpnia – Święto Matki Boskiej Zielnej – był uroczyście obchodzony przez SL i zwolenników ruchu ludowego jako tzw. Święto Czynu Chłopskiego. W uroczystych manifestacjach organizowanych w to święto uczestniczyło kilkaset tysięcy osób. Podkreślano wówczas, że przyszłość Polski, w tym jej niepodległość, była możliwa tylko dzięki chłopom, że bez udziału wsi niemożliwe byłoby odparcie najazdu bolszewickiego na Polskę i zwycięskie zakończenie wojny z sowiecką Rosją w 1920 roku.

Fragment referatu prof. dr hab. Janusza Szczepańskiego z Akademii Finansów i Biznesu Vistula

Jolanta Załęczna
Mateusz Wyżga

Fragment książki Chłopi polscy na przestrzeni wieków, wyd. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, 2023 [LINK]

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się