co czyta Francja

Co czyta Francja (8)?

23 stycznia 2024, prof. Aleksander SURDEJ
Czas Wolny

W miasteczkach prowincjonalnej Francji, nawet tam, gdzie zamknięto ostatnią kawiarnię, wciąż otwarte są księgarnie. Pomaga im przetrwać rządowa administracja regulacja nakazująca sprzedaż książek po ujednoliconej cenie. Odpowiedzmy na pytanie – co więc czyta Francja?

Zarządzać kulturą, ale z pasją!

Książka jest zorganizowana w czterech częściach sekwencyjnie powiązanych. W pierwszej znajdziemy wywiad, przeprowadzony na przełomie 2019 i 2020 r., pomiędzy Catherine Tasca (minister kultury Francji w latach 2000-2002) a Bernardem Faivre d’Arcier – menedżerem kultury, przez długie lata kierującym wymiarem teatralnym Festiwalu w Awinionie.

Ponadto praca zawiera dwanaście tekstów-hołdów dla wybitnych osobowości, napisanych w równym stopniu przez obu rozmówców. Ponadto, w części trzeciej znajdziemy osiemnaście dokumentów archiwalnych (przemówienia lub wywiady) ilustrujących zaangażowanie Catherine Tasca w kulturę; quarto, wywiad z dwójką bohaterów zebrany przez Michela Kneubühlera pod koniec grudnia 2020 roku, w pośrodku pandemii.

Praca wskazuje na znaczenie osobistego zaangażowania zarządzających w kierowane przez nie instytucje. Profesjonalny menedżeryzm nie wystarczy, aby galerie, muzea czy filharmonie kwitły i przyciągały widownię.

Maria Leszczyńska: jak trudno być królową Francji!

Dnia 5 września 1725 roku Ludwik XV poślubił Marię Leszczyńską. Dla tej nieznanej wcześniej księżniczki – córki wygnanego króla Polski Stanisława I, to niespodziewane małżeństwo jest darem losu. Dobroć uroczej Polki i miłość młodego króla usuwają wszystkie uprzedzenia co do pochodzenia, narodowości, a nawet stanu zdrowia Marii.

Ale bajeczna historia trwa tylko około dziesięciu lat, czas wystarczający na urodzenie ośmiu dziewcząt i dwóch chłopców. Następnie bowiem “ukochany król” zaczyna kolekcjonować ulubione dwórki. Królowa, trzymając się z dala od polityki, nadal z godnością wykonywała swoje obowiązki: uczyła się o sprawach ceremonialnych, przyjmowała obowiązki reprezentacji podczas częstych nieobecności króla i stała się patronem kultury na dworze.

Anna Muratori-Filip ujawnia tutaj w całym swoim blasku prawdziwe oblicze tej księżniczki, którą błędnie uważa się za w pełni znaną.

Walc z Alizé!

Tenisiści nie są podobni do bokserów, których ciosy w głowę czynią nieco myślowo powolnymi. Francuska tenisistka Alizé Cornet, która mając 32 lata uchodzi za wiekową matronę tenisowego świata, nie tylko gra dalej, gdyż jej to sprawia przyjemność, ale również pisze książki.

Nie są to bynajmniej plotkarskie wspomnienia, lecz prawdziwe powieści. W najnowszej „Walcu dni” zastanawia się, w jaki sposób przekazywana jest wiedza pomiędzy trzema kobietami w tej samej rodzinie? Jaka niewidzialna i potężna nić łączy Hélène i jej córki, Moune i Jeanne? W samym sercu lat 1960, w Nicei, opowiada o trudnych dniach kobiet urodzonych w skromnym środowisku, gdzie alkohol szkodzi mężczyznom, a emancypacja jest trudna; ale są to również szczęśliwe dni.

Podkreśla radosne światło, które wypływa z tańca, miłości, niezniszczalnej więzi. I pewność, że jutro będzie piękniej. Zainspirowana prawdziwymi historiami swojej rodziny, Alizé Cornet ożywia te kobiety w pięknie ich intymnych relacji, kruchości życia i pragnienia wolności. Ich serca biją w zgodzie z francuskim społeczeństwem w pełni zachodzących przeobrażeń.

Homo Numericus

W swojej najnowszej pracy zatytułowanej „Homo Numericus Cywilizacja przyszłości” francuski ekonomista Daniel Cohen wskazuje, że upowszechnienie technologii cyfrowej grozi światu zniszczeniem relacji między ludzkich (przestaje potrzebować spotkań z innymi?) i z rzeczywistością (tracimy zdolność odróżniania rze-czywistych zdarzeń od obrazów wirtualnych).

Zdaniem francuskiego ekonomisty, założyciela École d’économie de Paris (PSE) ekspansja technologii cyfro-wych grozi światu upowszechnieniem uzależnień, utratą zdolności krytycznych i w rezultacie masowym ogłu-pianiem oraz kryzysem demokratycznym.

Dzieje się tak pomimo tego, że początkowym celem technologii cyfrowych była maksymalna redukcja kosztów interakcji fizycznych i uwolnienie się od przymusu spotkań fizycznych. Wkroczenie technologii cyfrowych w świat opieki medycznej, edukację i usługi opiekuńcze dla osób starszych przywołuje Cohenowi obrazy z filmu Elysium, w którym elity opuściły planetę, na której pozostali ludzi biedni nadzorowani przez drony.

Groźbę automatyzacji decyzji ludzkich przez opracowane dla ludzi algorytmy należy wziąć na poważnie. Życie ludzkie jest sprawą zbyt ważną, aby odpowiedzialność za nie przekazywać programistom komputerowym.

Umysł (nieco?) zdziczał

Uzbrojeni w wiedzę googlową ludzie sądzą, że widzą i wiedzą wszystko. Maurice Rebeix, francuski pisarz i podróżnik, przypomina, odwołując się do wierzeń Indian, że w sercu każdej trwałej kultury tkwi szacunek dla tajemnicy. Tajemnica niesie nadzieję i chroni przed rozpaczą płynącą z obserwacji absurdalnych w przy-padkowości zdarzeń. Zmarły niedawno francuski pisarz Jean d’Ormesson pisał tak : « Zdecydowanie wolę tajemnicę od absurdu. Żywię pewną słabość do sekretu, do tajemnicy, do zagadki, które się odsłonią, gdy wyzwolimy się z naszego temporalnego więzienia” («Je préfère, de loin, le mystère à l’absurde. J’ai même un faible pour le secret, pour l’énigme, pour un mystère dont la clé nous serait donnée quand nous serons sortis de ce temps qui est notre prison»).

Maurice Rebeix od lat 1970-tych związany był ze środowiskiem ekologów. Jak twierdzi, pierwszemu pokoleniu francuskich ekologów chodziło bardziej o głęboką transformację społeczeństw niż o udział w walce o władzę. Teraz jest odwrotnie!

Zachęcając do wyjścia poza naiwny paradygmat postępu bez końca, Rebeix pokazuje wartość „cofnięcia się”, odzyskania odrobiny dzikości, aby przywrócić autentyczność w ludzkim życiu i relacjach z przyrodą.

Nietrudno w myśli Rebeix odnaleźć refleks maksym życiowych plemienia Navajos („Maszerować w pięknie” «Marcher dans la beauté») czy tezy Régisa Debray, według którego „sacrum jest bardziej koniecznością spo-łeczną niż duchową («le sacré est une nécessité sociale plus que spirituelle»).

Etnografia świata przyszłości

Ekolog i autor komiksów Alessandro Pignocchi zaprosił znanego etnografa, ucznia Claude’a Levy-Straussa, Philippa Descola do rozmowy o świecie przyszłości. Jeśli mamy się uchronić przed ekologiczną katastrofą, to wiele trzeba w naszym sposobie życia zmienić. Zmienić należy nasz stosunek do przyrody, do środowiska innych istot żyjących, w tym do innych ludzi.

Co konkretnie znaczą te zawołania? Prof. Descola spędził wiele lat w Ameryce Łacińskiej prowadząc badania terenowe pośród ekwadorsko-peruwiańskich Indian Achuar z rodziny językowej jívaro. W książce prowokująco pyta, jak wyglądałaby etnografia, gdyby to Indiania Achuar najechali i skolonizowali Europę. Od 2000 r. Philippe Descola jest profesorem w Collège de France, gdzie zastąpił Françoise Héritier.

Zapisy rozmów przeplatane są rysunkami Alessandro Pignocchia. Poniżej próba jego satyrycznego talentu, nie z prezentowanej pracy, lecz z ogólnie dostępnych internetowych źródeł.

Świat bez końca…

Poważna treść nie musi być przedstawiana w nudnej formie. Metodę tę stosuje wielu francuskich naukow-ców sprzęgając swoją wiedzę z talentem rysowników. Jean-Marc Jancovici (inżynier i specjalista od spraw energetycznych) i Christophe Blain (rysownik) stali się autorami wydawniczego przeboju. Wykładowca i konsultant Jancovici wyjaśnia zależność naszej naukowo-technicznej cywilizacji od dostępności tanich źró-deł energii i wskazuje sposoby jej uzyskiwania w przyszłości (z aprobatą dla energii nuklearnej).

Czyni to w sposób zrozumiały nawet dla osób, które z fizyką rozstały się w szkole podstawowej, budując wyja-śnienia wokół prawa zachowania energii i uświadamiając czytelnikowi krok po kroku jak wielkie rodzi ono im-plikacji dla naszego funkcjonowania w świecie. Nic dziwnego, że praca rozeszła się już w 400 tys. egzemplarzy, nauczyciele sięgają po nią na równi z podręcznikami, a dodruk goni dodruk.

Nie sposób przecenić wagi problematyki. Przyspieszony koniec ery energii uzyskiwanej z węglowodorów wynika z troski o klimat, o warunki życia przyszłych pokoleń. Nowe źródła energii muszą być czyste i dostępne w obfitości. Nie spełnienie tych warunków grozi ciągłym podgrzewaniem Ziemi (według słynnego zdania Ja-cquesa Chiraca „Nasz dom płonie, a my patrzymy gdzie indziej” wypowiedzianego w 2002 roku) i znacznym spadkiem poziomu materialnej konsumpcji.

Klimat: roszczenie do pewności w warunkach niepewności!

Zmiany klimatyczne są tak namacalne, że niepokoją już prawie wszystkich. Czy jednak kolejne prognozy dotyczące prawdopodobnego wzrostu średnich temperatur mają wystarczająco silne naukowe uzasadnie-nie, aby z całą pewnością wieszczyć nieuchronność klimatycznego Armagedonu?

Steven Koonin – wybitny fizyk, a w latach 2009-11, doradca naukowy Prezydenta Baracka Obamy, poddał starannej analizie naukowe podstawy wielu modeli zmian klimatycznych, aby ustalić pewność ich naukowej podstawy i faktograficznej rzetelności.

Uczynił to nie dlatego, że jest klimatosceptykiem, lecz dlatego, że jak każdy naukowiec nie toleruje nawet małych kłamstewek głoszonych w słusznej sprawie. Praca Koonina stała się rynkowym bestsellerem w USA i sprzedano jej miliony egzemplarzy.

Jego analizy prowadzą do wniosku, że gazy cieplarniane, a w szczególności CO2 przyczyniają się do ocieplenia planety. Dostępne dane nie pozwalają jednak z całą pewnością stwierdzić czy owo przyczynianie się jest decy-dujące i czy jeszcze bardziej prowadzi do klimatycznej katastrofy.

Nie jest rolą naukowców straszenie ludzi, ale warto pamiętać o starożytnej maksymie: „przygotowuj się na najgorsze, lecz miej nadzieję na dobry obrót spraw”.

Gdy kraj mierzy się z siłami prowadzącymi świętą wojnę…

Intelektualiści bywają naiwni jak małe dzieci. Często konstruują swoje własne wyobrażone światy, w których abstrakcyjne podmioty poruszają się po trajektoriach formalnych i neutralnych. Julien Benda, autor „Zdrady klerków” przypominał, że Plotyn rumienił się z powodu posiadania ciała i wzywał francuskich intelektualistów, aby przestali się rumienić z powodu posiadania ojczyzny.

Wnuczka polskich imigrantów Sylviane Agacinski nie porzuca lewicowych afiliacji (gdy chodzi o rów-nouprawnienie kobiet), lecz zdecydowanie demaskuje pobłażliwość wobec ruchów, które wykorzy-stują uniwersalistyczne ideały, aby krok po kroku rozbijać tożsamość Francji (ona sama powiada, że jej ojciec wymienił królów Polski na królów Francji, gdy zdecydował się być Francuzem).

Sylviane Agacinski drażnią również feministki, które nie widzą w noszeniu chusty uległości, znaków opresji wobec kobiet, a tych którzy przeciwko religijno-politycznej ostentacji, oponują zarzucają isla-mofobią. Zwraca uwagę na sposób, w jaki ruchy islamistyczne wykorzystują orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, aby chronić swoistą „wolność do uległości”. Ironicznie cytuje Marcynę z „Lekarza mimo woli” mówiącą w sposób wyzywający: „Ja chcę, aby mnie bito”.

Pracą „Wobec świętej wojny” Sylviane Agacinski w istocie przyłącza się do tych francuskich myślicieli, którzy odrzucają miraż multikulturalizmu, widząc w nim ścieżkę do dezintegracji Francji.

Jak Chiny przekonują do atrakcyjności swojego modelu rozwoju?

Alice Ekman, badacz z Institut des études de sécurité de l’Union européenne, analizuje ewolucję Chin i rosnącą atrakcyjność proponowanego przez dany kraj modelu rozwoju. Oferta rozwojowa Chin ma jeden cel – pokazać uniwersalizm jej modelu i doprowadzić do marginalizacji Zachodu.

Zbudowane przez kilka ostatnich dziesięcioleci potężne gospodarcze muskuły Chin pozwalają temu państwu twierdzić, że ich droga rozwojowa jest warta naśladowania. Dla Alice Akman nie ma wątpliwości, że Chiny konkurują ze Stanami Zjednoczonymi jako wzorcowym przedstawicielem Zachodu. Lider Chin Xi Jinping uważa, że demokratyczny model Zachodu jest pełen wad i nie pozwala rozwiązać problemów społecznych.

Chiny przekształcają się z fabryki świata w kraj przodujący w nauce i nowoczesnej technologii. Ta pewność siebie pozwala im na międzynarodową asertywność. Chiny próbują stworzyć wokół siebie koalicję państw i wykorzystywać ją w oddziaływaniu na ONZ i inne organizacje międzynarodowe. Czy im się to uda w sposób trwały? Wiele zależy od samych państw Zachodu!

Zdjęcie autora: prof. Aleksander SURDEJ

prof. Aleksander SURDEJ

Ambasador Polski w Wietnamie, wcześniej przy OECD. Profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się