wielkanoc

Dlaczego Wielkanoc jest świętem ruchomym? Historia wyznaczenia daty

Wielkanoc to najważniejsze święto w chrześcijańskim kalendarzu liturgicznym. Co roku przypada jednak na inny moment marca lub kwietnia. Jak i kiedy ustalono sposób obliczania daty tego święta oraz z czego to wynika?

Przekaz biblijny i różne modele rachuby czasu

Wielkanoc to czas, w którym chrześcijanie upamiętniają mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Data święta powinna zatem być odzwierciedleniem tego, co na temat momentu ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa mówi Nowy Testament, a konkretnie autorzy czterech Ewangelii. Tu jednak pojawia się komplikacja.

Sposób rachuby czasu, którym posługiwali się Ewangeliści, różni się od przyjętego współcześnie. Wynika to z faktu, że stosowali oni kalendarz hebrajski, który w przeciwieństwie do juliańskiego i gregoriańskiego był kalendarzem księżycowym, nie słonecznym. Ten pierwszy odmierza czas na podstawie zmiany faz Księżyca, drugi natomiast czyni to na podstawie ruchu obiegowego Ziemi wokół Słońca. W związku z tym długość poszczególnych miesięcy oraz całego roku w obu przypadkach różnią się. Rok księżycowy jest krótszy od roku słonecznego, a z biegiem lat różnice się powiększają.

Przez wieki podejmowano próby korygowania tego stanu rzeczy w taki sposób, żeby oba kalendarze były możliwie najbardziej zgodne. Nie zmienia to jednak faktu, że co roku kolejne fazy Księżyca przypadają w różne dni poszczególnych miesięcy (liczonych obowiązującą metodą – zgodnie z kalendarzem gregoriańskim). Na przykład w kwietniu 2024 r. nów Księżyca przypadnie na 8 dzień miesiąca (przed pełnią), pełnia natomiast na dzień 24. Za rok będzie inaczej. Kwietniową pełnię Księżyca zaobserwujemy 13 dnia miesiąca, nów natomiast nastąpi po niej – 27 kwietnia. W roku 2026 będzie jeszcze inaczej: pełnia – 2 kwietnia, nów – 17 dzień miesiąca. Jedynie raz na 19 lat zwrotnikowych cykle Księżyca odpowiadają tym samym dniom miesiąca, co w przeszłości. Jednocześnie należy pamiętać, że nie muszą to być te same dni tygodnia. Przykładowo: w 2043 r. pierwsza pełnia marca oraz pierwsza pełnia kwietnia wypadną w tym samym momencie, co w roku 2024 –  25 marca i 24 kwietnia. Dni tygodnia będą jednak różne. W 2024 r. to odpowiednio poniedziałek (25 marca) i środa (24 kwietnia). Za 19 lat będą to środa (25 marca) i piątek (24 kwietnia).

To jeszcze nie wszystko. Kalendarz hebrajski zakłada inny sposób liczenia doby. Poszczególne „dni” traktuje jako czas od zachodu słońca do zachodu słońca, a nie od północy do północy. W praktyce oznacza to, że godzina 20:00 w piątek byłaby wedle tej rachuby sobotą, ponieważ piątkowego słońca nie ma już na niebie.

W kontekście wyznaczania daty Wielkanocy kwestia różnic między systemem księżycowym i słonecznym ma kolosalne znaczenie. Zgodnie z przekazem biblijnym Jezus został ukrzyżowany i zmarł w święto Paschy lub w przeddzień tegoż, a więc 14 lub 15 dnia żydowskiego miesiąca Nisan (nie ma konsensusu biblistów w tej sprawie). „Po upływie szabatu, rankiem pierwszego dnia tygodnia” (Mt, 28, 1), czyli w niedzielę, kiedy minęła już sobota, grupa kobiet na czele z Marią Magdaleną zastała pusty grób. Oznacza to, że zmartwychwstanie Jezusa nastąpiło w nocy z soboty na niedzielę (Wielka Noc), wobec czego dzień ukrzyżowania (14 lub 15 nisan) musiał wypaść w piątek przed zachodem słońca – trzy dni wcześniej zgodnie z hebrajskim pojmowaniem „dnia”.

W kalendarzu żydowskim poszczególne miesiące zaczynają się zaraz po nowiu Księżyca. Nisan to pierwszy miesiąc żydowskiego roku liturgicznego rozpoczynający zarazem kalendarzową „porę wiosenną”. Trwa 30 dni. Święto Paschy najczęściej przypada na moment pierwszej pełni Księżyca następującej po równonocy wiosennej na półkuli północnej. Ponieważ wspomniana równonoc przypada na dni 19-21 marca (wg kalendarza gregoriańskiego), a poszczególne fazy Księżyca co roku wypadają w inne dni miesiąca, pierwsza wiosenna pełnia może mieć miejsce zarówno w marcu, jak i w kwietniu (ale nie wcześniej niż 19 marca). Przykładowo w 2024 r. pierwsza wiosenna pełnia Księżyca wypada 25 marca, ale za rok będzie to 13 kwietnia.

To właśnie ten fakt decyduje o tym, że Wielkanoc jest świętem ruchomym. Jak jednak wyznaczono konkretny moment jej obchodów w danym roku i dlaczego nie jest on bezpośrednio powiązany z datą celebracji święta Paschy przez wyznawców judaizmu?

Jak i kiedy wymyślono sposób obliczania daty Wielkanocy

W tradycji chrześcijańskiej Wielkanoc rozpoczyna się każdorazowo w pierwszą niedzielę przypadającą po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. „Wiosenna” oznacza w tym kontekście pełnię następującą nie po równonocy wiosennej (19, 20 lub 21 marca), ale konkretnie po 21 marca,  a więc po pierwszym dniu kalendarzowej wiosny (zgodnie z obowiązującą rachubą). Najwcześniejszy możliwy termin obchodów Wielkanocy to zatem 22 marca. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w 1964 r., a po raz kolejny wydarzy się dopiero w roku 2285. Znacznie wcześniej, bo w 2038 r. nastąpi zdarzenie zgoła odmienne – Wielkanoc wypadnie 25 kwietnia, tj. w najpóźniejszym możliwym terminie. Tak odległa data wynika z faktu, że 21 marca 2038 r. to jednocześnie pełnia Księżyca oraz niedziela. Pierwsza wiosenna pełnia po 21 marca to zatem dopiero 19 kwietnia (poniedziałek), a pierwsza następująca po niej niedziela przypada właśnie 25 kwietnia.

Metoda wyznaczania daty Wielkanocy na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca obowiązywała już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Początkowo był to jednak po prostu jeden ze sposobów datowania Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Nie było ponadto zgody co do tego, jak rozumieć pojęcie „pierwsza wiosenna pełnia”, a więc od którego momentu Wielkanoc można już celebrować, a kiedy jest już na to za późno. Przełomem w tej kwestii był Sobór Nicejski I (325 r.). Zgromadzenie zwołane przez cesarza Konstantyna było pierwszym soborem powszechnym w historii chrześcijaństwa. Podstawowym problemem był wówczas brak jednolitej doktryny spajającej wszystkich chrześcijańskich poddanych cesarza. To właśnie w Nicei określono zasady mające rozwiązać problem braku jedności oraz ustalić doktrynalne granice chrześcijaństwa, po przekroczeniu których mowa już o herezji lub w ogóle innej religii. Jednym z podstawowych tematów Soboru Nicejskiego I była także kwestia obchodów Wielkanocy. Cesarz Konstantyn oraz poszczególni biskupi pragnęli, by Kościoły Wschodu i Zachodu obchodziły ją w jednym terminie oraz w takim samym porządku liturgicznym, co stanowiłoby ważny czynnik spajający wszystkich wiernych. W praktyce pewne spory i rozbieżności istniały aż do połowy VI w.

Nie ma nic dziwnego w tym, że w Cesarstwie Rzymskim – ogromnym imperium rozciągającym się od Atlantyku po Azję Mniejszą (na linii zachód-wschód) oraz od granic Szkocji po Palestynę (na linii północ-południe) – obowiązywały różne sposoby interpretacji Pisma Świętego. Co więcej momenty, w których Słońce i Księżyc wchodzą w kolejne fazy, na tak rozległym obszarze geograficznym są różne. A to przecież na podstawie obserwacji ruchu Słońca i Księżyca należało wyznaczyć początek święta Paschy – najważniejszego punktu orientacyjnego przy określaniu daty Wielkanocy. Ponadto uczeni z różnych ośrodków – Aleksandrii, Antiochii, Galii, Rzymu itd. – różnie obliczali moment nastania równonocy wiosennej, wykorzystując do tego inne metody rachuby, w związku z czym pierwsza pełnia Księżyca po równonocy również mogła wypadać inaczej. W związku z tym w pierwszych wiekach chrześcijaństwa pojawiło się kilka sporów różnej natury dotyczących daty obchodów Wielkanocy.

Czy Wielkanoc należy koniecznie obchodzić w niedzielę?

Już w II w. kwestią zasadniczej natury było to, czy Wielkanoc należy obchodzić koniecznie w niedzielę. W Azji Mniejszej popularne było obchodzenie Wielkanocy w dniu 14 Nisan, a więc wtedy, kiedy żydzi tradycyjnie składali w ofierze baranki przed ucztą paschalną (która zaczynała się po zmierzchu 14 Nisan, z początkiem 15 dnia miesiąca według rachuby hebrajskiej). Zwolenników tej koncepcji zwano kwartodecymanami (od 14 dnia). W swym podejściu nawiązywali do symboliki św. Jana, który w Ewangelii podkreślał, że śmierć Jezusa nastąpiła w dniu składania w ofierze baranków. Zarazem to właśnie tej nocy (na przełomie 14 i 15 Nisan) Księżyc osiągał pierwszą wiosenną pełnię. Świętowanie Wielkanocy podczas jej trwania, miało podkreślać zwycięstwo światła nad ciemnością.

Z takim punktem widzenia nie zgadzano się na Zachodzie. Niezależnie od tego, czy przyjąć datę śmierci Jezusa na 14 czy 15 Nisan, biblijnym faktem pozostaje, że zmartwychwstanie nastąpiło dopiero w niedzielę dwa dni później. Niedziela była zarazem tym dniem, w którym ówcześni chrześcijanie kończyli posty. To właśnie z połączenia tych dwóch motywacji narodziła się koncepcja, zgodnie z którą Wielkanoc należy świętować w pierwszą niedzielę po święcie Paschy, a nie w dzień ukrzyżowania (14 lub 15 Nisan, który nie musiał być niedzielą), bądź dwa dni po nim. Ten ostatni wariant byłby zgodny z biblijnym przekazem o momencie zmartwychwstania, ale wciąż nie dawało to gwarancji, że Wielkanoc wypadnie w niedzielę, na czym wielu ówczesnym chrześcijanom bardzo zależało.

Pierwsza niedziela po święcie Paschy czy pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni?

Z czasem zwyciężyła koncepcja Zachodu, która zyskała również akceptację podczas Soboru w Nicei. W III i IV w. niemal wszyscy chrześcijanie uznawali już, że Wielkanoc należy obchodzić w niedzielę. Kwestią problematyczną było jednak samo wyznaczenie daty. Chrześcijańscy uczeni doszli wówczas do wniosku, że kierowanie się żydowskimi obliczeniami i traktowanie święta Paschy jak punktu orientacyjnego, może powodować poważne nieścisłości. By rok księżycowy (krótszy) zrównać ze słonecznym (dłuższy), do kalendarza księżycowego należało co pewien czas dodawać 13 miesiąc – wówczas suma dni przypadających na rok w obu przypadkach była podobna. Przystosowanie hebrajskiej rachuby do kalendarza juliańskiego miało natomiast powodować, że Pascha nie zawsze wypadała po wiosennej równonocy, ale także przed nią, co było niezgodne ze wskazaniami biblijnymi. W związku z tym chrześcijanie rozpoczęli prace nad niezależnym od żydowskiego systemem obliczania daty Wielkanocy.

W Aleksandrii oraz Rzymie ustalono, że właściwy moment obchodów święta to pierwsza niedziela następująca po pierwszej pełni Księżyca, która pojawi się na niebie po wiosennej równonocy (tzw. pełnia paschalna). Zdaniem chrześcijańskich uczonych tylko wtedy można mieć pewność, że obchody Wielkanocy przypadną zarówno w niedzielę, jak i po żydowskim święcie Paschy, a zarazem po wiosennym zrównaniu dnia z nocą. Kluczowe stało się zatem określenie, kiedy właściwie wypada równonoc wiosenna. Należało również ustalić uśrednioną długość miesiąca księżycowego (synodycznego), by na tej podstawie oszacować dzień pełni Księżyca, nie zdając się na obserwacje samych wiernych, którzy w różnych miejscach Cesarstwa Rzymskiego mogli zaobserwować ją w różnych odstępach czasu, a co za tym idzie świętować w różne dni. Chrześcijanom zależało na jedności, wobec czego sprawą najwyższej wagi było ustalenie jednej daty równonocy wiosennej oraz jednolitej długości miesiąca księżycowego.

Rzym i Aleksandria ustaliły je jednak inaczej. Pierwszy ośrodek szacował, że równonoc wiosenna na półkuli północnej przypada 25 marca, drugi natomiast – zgodnie ze stanem faktycznym – że jest to 21 marca. Ostateczne rozstrzygnięci tej kwestii przyniósł nawet sobór nicejski I. Ustalono wówczas, że data Wielkanocy dla wszystkich chrześcijan musi być taka sama i należy ją wyznaczyć na pierwszą niedzielę po pierwszej pełni Księżyca, która nastąpi po wiosennej równonocy. Choć oficjalnie nie zatwierdzono, że równonoc należy traktować jako dzień 21 marca, Rzym i Aleksandria doszły do porozumienia w tej sprawie i tak właśnie postanowiły. Mimo to, ośrodki związane z Antiochią (wschód) jeszcze przez pewien czas stosowały rachubę wcześniejszą, wyznaczając datę Wielkanocy na niedzielę po święcie Paschy. Od 341 r. za takie postępowanie groziła ekskomunika. 

Daty graniczne Wielkanocy i kolejne usprawnienia systemów obliczeniowych

Ponieważ Rzym zaakceptował aleksandryjską metodę wyznaczania daty równonocy wiosennej, w Cesarstwie panowała niemal powszechna zgoda względem tego, że najwcześniejszy możliwy termin Wielkanocy to 22 marca. Wciąż nie było jednak zgody co do kwestii drugiej daty granicznej. Zdaniem uczonych z Aleksandrii Wielkanoc mogła przypaść najpóźniej na 25 kwietnia. Uczeni z Rzymu stali na stanowisku, że nie może to być później niż 21 kwietnia. Rozdźwięk miał dwa źródła – oba płynące z Rzymu. Po pierwsze ośrodek rzymski nie chciał pozwolić na to, by Wielkanoc wypadła w okresie hucznych obchodów rocznicy założenia Wiecznego Miasta (21 kwietnia), ponieważ kolidowało to z postami poprzedzającymi chrześcijańskie święto. Po drugie – w związku z powyższym – w Rzymie stosowano inną metodę rachuby niż w Aleksandrii, opartą na cyklach 84-letnich, nie 19-letnich (okresy, po których fazy Księżyca przypadają na te same dni miesiąca, co w przeszłości).

Ośrodek aleksandryjski działał jednak znacznie prężniej i nie poprzestał na dotychczasowych ustaleniach. Tamtejsi biskupi Teofil (385-412) oraz Cyryl (412-444) opracowali tablice wielkanocne, które pozwalały określać datę świąt z dużym wyprzedzeniem. W przypadku Teofila było to całe 100 lat. Obaj duchowni zadedykowali swoje prace panującym cesarzom. Spór próbował rozstrzygnąć papież Leon Wielki (440-461). Nakazał sporządzenie w Rzymie nowych obliczeń na wzór aleksandryjski. W 457 r. nowy wykaz dat wielkanocnych (komput paschalny) opracował Wiktoriusz z Akwitanii. Jego system był dokładniejszy niż dotychczas stosowany w Rzymie, ale wciąż gorszy od tego, który propagowała Aleksandria. Problem istniał przez kolejne dekady, aż do momentu, gdy papież Jan I (523-526) zlecił opracowanie nowej rachuby paschalnej, która ponad wszelką wątpliwość rozstrzygnęłaby spór Rzymu i Aleksandrii. Zadanie powierzył swojemu archiwiście, mnichowi Dionizemu Mniejszemu (Małemu). Dziś historia zna go jako jednego z najwybitniejszych uczonych Kościoła, tego, który jako pierwszy rozpoczął liczenie dat od narodzin Chrystusa, zapoczątkowując tym samym obowiązujący do dziś sposób rachuby lat (Anno Domini). W chwili otrzymania zlecenia od papieża Dionizy był już uznanym specjalistą od komputystyki (obliczania danych  potrzebnych do skonstruowania kalendarza liturgicznego w oparciu o cykle astronomiczne).

Dionizy Mały w 525 r. opracował swą tablicę wielkanocną. Korzystał ze wspomnianych wcześniej obliczeń Cyryla Aleksandryjskiego. Odrzucił koncepcję rzymską wyznaczania daty granicznej na 21 kwietnia. Jednocześnie ściśle przestrzegał zasady, by 14 Nisan nie poprzedzał równonocy wiosennej. Podobnie jak uczeni w Aleksandrii opierał swoje obliczenia na cyklach 19-letnich. Tablica Dionizego pozwalała wyznaczyć datę Wielkanocy na 95 lat do przodu. Przygotowane przez niego uzasadnienie wykorzystania takiej, a nie innej metody, zyskało z czasem powszechną aprobatę.

Sprawa tak ważna, że wymyślono nowy kalendarz

W VI w. system wyznaczania daty Wielkanocy był już dobrze dopracowany i nie budził większych kontrowersji. Pozostawał jednak jeszcze jeden problem, z którego dotąd nie zdawano sobie sprawy. Obowiązujący w Cesarstwie Rzymskim, a później w krajach średniowiecznej Europy kalendarz juliański (wprowadzony przez Juliusza Cezara w 46 r.p.n.e.) zawierał w sobie drobną nieścisłość, która z biegiem lat urastała do rangi poważnego problemu. Długość roku przewidziana w kalendarzu różniła się od faktycznego roku zwrotnikowego (czas, kiedy Ziemia wykonuje pełny obrót wokół Słońca) o ok. 11 minut, co przekłada się na 1 dzień po upływie ok. 129 lat. Taka sytuacja powoduje, że moment, w którym faktycznie dochodzi do równonocy na półkuli północnej (Słońce mija Punkt Barana) przesuwa się w kalendarzu i nie wypada już 21 marca, ale coraz wcześniej (innymi słowy kalendarz spóźnia się). Swoisty dryf daty równonocy wiosennej jako jeden z pierwszych zaobserwował już Beda Czcigodny (673-735). Faktycznej reformy kalendarza dokonano jednak dopiero w 1582 r., kiedy różnica między zjawiskiem astronomicznym jakim jest równonoc wiosenna, a tym, co przewidywał kalendarz juliański, była już mocno uciążliwa. Wówczas papież Grzegorz XIII zlecił sporządzenie nowego kalendarza (zwanego dziś gregoriańskim). Autorzy dokonali korekty narosłej różnicy poprzez jednorazowe odjęcie 10 dni z roku kalendarzowego (po 4 października 1582 r. nastąpił od razu 15 października). Dzięki temu równonoc wiosenna w 1583 r. rzeczywiście przypadła na 21 marca. Kalendarz gregoriański zmienił również sposób obliczania lat przestępnych, dzięki czemu jego opóźnienie względem roku zwrotnikowego jest znacznie mniejsze niż w kalendarzu juliańskim (jedynie 26 sekund różnicy rocznie).

System wprowadzony przez papieża Grzegorza XIII obowiązuje do dziś w większości krajów świata. Na pozór zmiana wprowadzona w 1582 r. wydaje się bardzo nieintuicyjna. W końcu kto odejmuje 10 dni z kalendarza, żeby przez kolejne 3 tysiące lat zgadzały się w nim daty? Ta wyjątkowo przemyślana i potrzebna zmiana została wprowadzona, ponieważ chrześcijanie chcieli zgodnie z tradycją obchodzić Wielkanoc.

Stała data Wielkanocy?

Ustalenia astronomiczne pozwoliły określić, że skoro ukrzyżowanie i śmierć Jezusa nastąpiły w piątek, co zarazem powinno odpowiadać 14 lub 15 dniowi miesiąca Nisan, musiało to nastąpić w roku 30 lub 33 (jeśli piątek miałby wypaść 14 Nisan), bądź 31 lub 34 (jeżeli mowa o piątku 15 Nisan). Zdaniem części ekspertów najbardziej prawdopodobne daty dzienne tego wydarzenia to 3 lub 7 kwietnia. Taki pogląd nie zyskał jednak powszechnej akceptacji. Gdyby w przyszłości stało się inaczej – w kontekście tych lub innych dat, o których jeszcze nie wiemy – Wielkanoc mogłaby przestać być świętem ruchomym. Co jakiś czas pojawiają się pomysły, by wprowadzić takie rozwiązanie.

Czas pokaże, czy tak się stanie.

Patryk Palka

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.08.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się