ferie bez smartfona

Ferie bez smartfona? Tak, oczywiście! Oto nasze propozycje

Zima jest dla Polaków kapryśną kochanką i najczęściej zsyła nam śnieg w najmniej odpowiednich momentach, jednocześnie obdarowując nas błockiem we wszystkich odcieniach szarości, akurat wtedy, gdy odrobiną śniegu byśmy nie pogardzili. Co więc robić w bezśnieżne ferie? Nasze propozycje zadają kłam twierdzeniu, że ferie najlepiej spędzić z nosem w komórce.

1. Scrapbooking

Scrapbook to dosłownie „książka skrawków” – wycinków, naklejek, tekstu i rysunków skomponowanych razem i powklejanych na karty albumu. Technika jest znana od co najmniej pierwszej połowy XIX w., po upowszechnieniu się gazet; parali się nią m.in. Mark Twain i William Henry Dorsey. W ten sposób ozdabiano m.in. albumy na zdjęcia, zeszyty z cytatami, kolekcje rodzinnych pamiątek itp.

Materiały, z których najczęściej się korzysta, są dostępne w każdym sklepie papierniczym: kolorowe kartki, papierowe taśmy we wzorki, bibuła, papier do decoupage, mazaki. Do tego wszelakie kawałki wstążek, papier prezentowy, skrawki gazet, obrazki wycięte z opakowań po herbacie – i przygodę ze scrapbookingiem można zaczynać. To świetne hobby dla osób, które nie potrafią niczego wyrzucić.

2. Hobbystyczne jubilerstwo

W starych, dobrych i niestety dawno minionych czasach w każdym dobrym sklepie z drobiazgami można było znaleźć cały dział półfabrykatów jubilerskich, od koralików w dziesiątkach wzorów i rozmiarów do wszelkiego rodzaju drucików, haczyków, sztyftów, kółek i łańcuszków. Obecnie trzeba sobie radzić trochę inaczej. Koraliki i zawieszki znaleźć można w przeróżnych sklepach, a bardziej specjalistyczne akcesoria ma prawie każda pasmanteria.

Osobom, które biżuterii nie noszą, ale mimo to miałyby chęć spędzić godziny nawlekając koraliki w różnych konfiguracjach, przedstawiam propozycję wykonania np. koralikowej zasłonki na okno. Do tego celu najlepiej sprawdzi się przezroczysta żyłka – jest bardziej wytrzymała niż nitka. To bardzo relaksujące zajęcie, idealne na długie zimowe wieczory przy kubku ciepłej herbaty.

3. Łyżwy

Kiedy zaś najdzie ochota na wyjście z domu, bardzo polecam wybranie się na lodowisko – kryte, o ile pogoda niezbyt dopisuje. Nie trzeba posiadać nawet własnego sprzętu, wiele miejsc bowiem oferuje wypożyczenie łyżew za niewielką cenę. To także niezła propozycja na spotkanie towarzyskie, ponieważ niewiele doświadczeń umacnia przyjaźń tak bardzo, jak robi to wspólne wywracanie się na lodzie. A później – z czerwonymi od mrozu twarzami i w poczuciu satysfakcjonującego zmęczenia – można wspólnie udać się na gorącą czekoladę z piankami i cynamonem.

4. Kaligrafia

Nauka pięknego pisania ręcznie może niektórym kojarzyć się wyłącznie ze szkołą, zwłaszcza jeżeli przez lata podstawówki dość się nasłuchali, że bazgrzą jak kura pazurem. Ale kaligrafia wcale nie musi być jedynie źródłem traumy, lecz sztuką – a więc sposobem wyrażania siebie. Współcześnie równie popularne, co tradycyjna kursywa angielska, są bardziej „nowoczesne” kroje pisma, a wśród narzędzi poza piórem i atramentem pojawiły się m.in. flamastry. Nauka tej techniki wspaniale relaksuje i ćwiczy skupienie, a świat kolorowych tuszy jest światem ogromnym. Wbrew pozorom nie potrzeba dużych nakładów finansowych, żeby zacząć parać się tym hobby – obsadka ze stalówką to koszt rzędu 20 zł, a u wielu internetowych sprzedawców można zamówić próbki atramentów w cenie kilkunastu złotych.

5. Sztuka tworzenia pięknych map

Hobby pokrewne do powyższego – nasz świeżo zakupiony szafirowy tusz z brokatem możemy przeznaczyć na przykład na ręcznie skreśloną mapę najbliższej okolicy lub całkowicie fantastycznego miejsca wprost z naszej wyobraźni. Ta dziedzina sztuki może wydawać się obecnie nieco zapomniana, jednak wciąż ma swoich wiernych adeptów i z pewnością jest czymś, czym można pochwalić się przed znajomymi.

6. Nowy instrument

To świetny pomysł zwłaszcza dla osób mających muzykalnych przyjaciół lub członków rodziny, którzy bez konieczności uciekania się do szantażu będą chętni wypożyczyć na dwa tygodnie swój instrument. A może gdzieś na strychu leży stara, zapomniana mandolina, na której od pięćdziesięciu lat nikt nie grał, a podczas chowania pudeł z ozdobami świątecznymi jakoś tak wpadła człowiekowi w ręce?

Nie mam zbytniego doświadczenia w instrumentach innych niż strunowe, ale obecnie gitarę dla początkujących można dostać w niezłej cenie i wcale niezgorszej jakości. Mandolina czy np. lubiane przez wielu ukulele są również świetnymi instrumentami, na których nauczyć się brzdąkać nie jest bardzo trudno.

Kalimba to także fajna opcja dla osób, które nie siedzą zbytnio w temacie, ale chciałyby w miarę bezboleśnie odkryć coś nowego. W internecie znaleźć można wiele bardzo dobrych lekcji dla początkujących dostępnych za darmo, schematy akordów i poradniki. Nauka gry na instrumencie może wydawać się dość onieśmielająca dla kogoś, kto nigdy tego nie próbował, ale jak z każdym hobby – najtrudniejszy jest pierwszy krok.

7. Osobisty ranking najlepszych kawiarni w okolicy

Kiedy za oknem plucha, a sezonowa depresja przygniata człowieka jak kapeć komara, czasem najlepiej jest po prostu zmienić otoczenie. Nie potrafię pracować z domu, więc gdy tylko mam coś do napisania, odbywam swoiste tour de cafés w obrębie najbliższych trzech dzielnic, szukając nowych ulubionych lokali. Potencjalnego kandydata do takiego kawiarnianego top 10 można oceniać pod kątem różnych aspektów: chociażby smaku kawy, miękkości foteli, puszystości spienionego mleka, nieinwazyjności muzyki w tle – zwłaszcza jeżeli chcemy na przykład poczytać książkę.

8. Haftowanie

Wielu osobom haft krzyżykowy kojarzy się prawdopodobnie z ich babciami, ale wbrew pozorom tej technice daleko jeszcze do odejścia do lamusa. Jej główną zaletą jest jej wybitna prostota – wystarczy zaopatrzyć się w materiał, mulinę w różnych kolorach, znaleźć przed feriami w sieci jakiś fajny szablon i już możemy działać. Kiedy sama odkrywałam to hobby, martwiłam się trochę o moją wrodzoną nieumiejętność utrzymania czegokolwiek w prostej linii, ale mam bardzo dobrą wiadomość, że w hafcie krzyżykowym nie przeszkadza to w żaden sposób, ponieważ tkanina typu aida już posiada dziurki w równych odstępach i wystarczy jedynie przewlec przez nie nitkę.

9. Poznanie lokalnej społeczności

W obecnych czasach niestety coraz trudniej nawiązać i utrzymać relacje sąsiedzkie – i to nie tylko w dużych miastach. Niewiele jest aktywności, które dają ku temu możliwość, a po powrocie ze szkoły czy pracy każdy ma raczej ochotę odpocząć w zaciszu swoich czterech kątów, niż uczestniczyć w zebraniach gminy czy sąsiedzkich kołach zainteresowań. Ale może okres ferii jest na to dobrym momentem? Gminy, dzielnice i miasta organizują wiele aktywności, o których się nawet nie słyszy – wystawy, spotkania autorskie, warsztaty, loterie charytatywne itp. To okazje, żeby poznać się bliżej ze swoją małą społecznością – np. porozmawiać z sąsiadem, którego od sześciu lat codziennie mijamy na klatce, ale nie znamy nawet jego imienia. Może dowiemy się o jakiejś ciekawej inicjatywie, w której chcielibyśmy wziąć udział? Wystawie, zbiórce pieniędzy, a może lokalnej prasie? W gruncie rzeczy żyjemy przecież obok siebie czasami od kilkudziesięciu lat – może czas wreszcie się poznać.

10. Gry planszowe i RPG

Planszówek nikomu nie trzeba przedstawiać. Gry RPG to zaś tak naprawdę kolektywne tworzenie historii – kilka osób zebranych wokół narratora, który opowiada im świat, a oni odgrywają w nim postaci. Czasem ktoś rzuci kostką. To naprawdę niesamowite doświadczenie, grać w takim teatrze wyobraźni; jednocześnie być na kanapie w ciasnym salonie oraz gdzieś tam, w fantastycznej krainie. Taka wspólna zabawa twórcza bardzo zbliża ludzi do siebie, a przyjaźnie zawarte przy RPGowym stole często trwają latami.

Mimo, że najbardziej znanym systemem jest Dungeons & Dragons, przez RPGi kojarzą się raczej z klimatem fantasy, tak naprawdę istnieje cała rzesza systemów z różnych gatunków. Science fiction, cyberpunk, horror w stylu Lovecrafta, noir – to tylko niektóre, a i tak jest z czego wybierać. Żeby zacząć, wystarczy grupa znajomych i ktoś, kto w miarę ogarnia zasady. W wielu miastach istnieją również stowarzyszenia zrzeszające graczy, które organizują spotkania i turnieje, na przykład warszawska Awangarda. Muszę jednak ostrzec – jak człowiek zacznie kolekcjonować kostki, to amen i mogiła; już nigdy się nie przestanie.

11. Fitness

Zimą bezsprzecznie mamy o wiele mniej okazji do aktywności fizycznej, niż w cieplejsze pory roku – mniej chodzi się na spacery, zamiast przejść się kilometr do sklepu człowiek wskakuje do autobusu, a jazda na rowerze staje się raczej sportem ekstremalnym. Nie oznacza to jednak, że od listopada do połowy marca skazani jesteśmy na bezruch i gnuśność. Ponury czas spędzany w domu może być świetną okazją do wyrobienia w sobie nawyku codziennych ćwiczeń, a także popracowania nad formą przed otwarciem sezonu biegaczo-rowerowego.

12. Mangi, komiksy, powieści graficzne…

Mangi i komiksy wciąż mają w powszechnej percepcji dość słabą renomę jako „sztuka niska” – bo to przecież nawet bardziej prostackie niż książki z obrazkami, bo tematyka jest banalna (wszak wszystkie komiksy są o superbohaterach, prawda?), bo czytają je tylko dziesięcioletni chłopcy i zachwycone kulturą japońską dziewczynki. Oczywiście wszystkie te stwierdzenia to mity, w dużej mierze powtarzane przez osoby, które nigdy komiksu nie trzymały w rękach, ale nadal nie udało się wykorzenić ich z opinii publicznej.

Mangi, komiksy i powieści graficzne to gatunki synkretyczne, łączące w sobie sztukę oraz literaturę, formułujące przekaz zarówno poprzez tekst, jak i obraz. To nie są tylko „książki z obrazkami”. I podczas gdy (jak w każdej dziedzinie sztuki) mnóstwo jest treści niskiej jakości, istnieje również wiele prawdziwych arcydzieł.

Na zimowe dni zdecydowanie najbardziej polecam mangę/powieść graficzną „Dziewczynka w Krainie Przeklętych: Siúil, a Rún” japońskiego artystę-pisarza Nagabe; wszystkie 11 tomów zostało już przetłumaczonych na polski. To przepiękna opowieść o przyjaźni między kilkuletnią dziewczynką oraz jej opiekunem, który próbuje zapewnić jej bezpieczeństwo, komfort i możliwie szczęśliwe dzieciństwo w trapionym przez klątwę świecie. W podobnej estetyce jest również „Kuro” autorstwa Somato, króciutka manga o dziewczynce mieszkającej w ogromnym domu razem ze swoim bardzo dziwnym kotkiem. Ale na tym polu mają się dobrze i polscy autorzy; warto sięgnąć np. po powieść graficzną „Helena Wiktoria” Katarzyny Witerscheim, osadzoną w 1875 r. w Bytomiu historię młodej kobiety, która próbuje wyrwać się spod wpływów rodziny i samodzielnie zarządzać ogromnym majątkiem, którego niespodziewanie została dziedziczką.

13. Nagrania

A może zamiast przetrząsać internet w poszukiwaniu idealnego audiobooka, nagrać go w czasie wolnym od zajęć samemu? Lub umówić się na przykład na wywiad z babcią i zrobić materiał, który trafi później do kroniki rodzinnej? Eksperymentowanie z dźwiękiem jest niezłą zabawą, a ponadto świetną terapią dla wszystkich, którzy mają tremę przed mikrofonem i/lub nie znoszą brzmienia własnego głosu na nagraniach. Podstawowy mikrofon studyjny to koszt rzędu 100 zł, ale w zależności od modelu, nagranie w sensownej jakości da się czasem wykonać nawet na telefonie. Do obróbki dźwięku możemy skorzystać z jednego z darmowych programów do montażu dźwięku, które choć nie są profesjonalne, ich prostota nie przytłoczy początkującego użytkownika ogromem opcji.

14. Lego

Tak, klocki Lego to zabawka dla dzieci. Ale nie tylko. Wiele osób kolekcjonuje niekiedy bardzo skomplikowane i zajmujące dni, by je złożyć zestawy, spędzając długie godziny na budowaniu ich od podstaw. To połączenie kolekcjonerstwa z modelarstwem, bo cała zabawa polega właśnie na samodzielnym składaniu bardzo małych części w imponującą całość. Jest w tym coś relaksującego oraz niezwykle satysfakcjonującego, kiedy osiągamy wreszcie cel i możemy podziwiać owoc naszego wysiłku. Model Żyrafa z „Horizon: Zero Dawn” dumnie strzeże półki nad telewizorem w moim salonie, ale wcale nie patrzy na nikogo z góry. No, może trochę.

14. Pomalowanie mebla

Skoro już siedzimy w tych czterech ścianach, może to czas, żeby wprowadzić do nich coś nowego? Pomalowanie mebla może wydawać się dość dużym projektem, ale w zależności od tego, co chcemy zrobić, wcale nie musi takie być – namalowanie kwiatków na drzwiach komody zajęło mi jedno popołudnie. Odrestaurowanie mebla w całości jest już bardziej zaawansowanym przedsięwzięciem, ponieważ najwięcej czasu zajmuje zdzieranie starej warstwy lakieru papierem ściernym, ale czasami nawet detal potrafi odmienić charakter pomieszczenia. Ornament w rogu ramki na zdjęcia, kropki i kwiatki czy pnącza wijące się wokół nóg stołka to tylko kilka propozycji, które realnie można wykonać w jeden-dwa dni. Do takiego malowania nie potrzeba również specjalistycznych przyborów – świetnie sprawdzi się zwykła farba akrylowa, należy tylko pamiętać, żeby zabezpieczyć skończone dzieło przezroczystym lakierem do drewna.

15. Mebelki i miniaturki

Mebel można też zrobić – ale ferie trwają przecież tylko dwa tygodnie (chyba że jest się studentem; wtedy są jeszcze krótsze), a stolarka jest dosyć czasochłonnym zajęciem… Chyba że zrobimy na przykład mebel dwanaście razy mniejszy. Tak, wielu nastolatków i dorosłych nadal zajmuje się domkami dla lalek, choć zamiast zabawy stoją raczej po stronie producenta. Tradycja budowania i kolekcjonowania miniaturowych pokoi sięga co najmniej początku XX w. i jest nadal żywa. Hobbyści dzielą się pomysłami oraz technikami, w internecie mnóstwo jest poradników i filmów instruktażowych, a żeby zacząć, naprawdę nie potrzeba wiele. Przy moim pierwszym większym projekcie skorzystałam z kartonu, farby akrylowej, skrawków materiału po starej spódnicy, muliny, pudełka po chusteczkach oraz plastikowej słomki. Chyba najbardziej „specjalistycznym” elementem, jaki kiedykolwiek nabyłam w celu wykorzystania go do miniatur, były zawiasy. Z rzeczy dostępnych w domu lub najbliższym sklepie papierniczym można stworzyć prawdziwie unikatowe dzieła, no i mieć się czym chwalić przed znajomymi, bo w Polsce to hobby jest o wiele mniej popularne niż na Zachodzie. Jeżeli lubi się rękodzieło i jednocześnie chce się rozszerzyć swój wachlarz zainteresowań na bardziej niszowe dziedziny, z całego serca polecam.

16. Genealogia

Okres ferii można również spędzić w całkowicie inny sposób – a mianowicie na poszukiwaniach własnych korzeni. Historię swojej rodziny zna się najczęściej najdalej do pokolenia pradziadków, a wszystko, co było wcześniej, wydaje się białą plamą. Dla osób pragnących ten niezbadany ląd odkryć dobrym punktem wyjścia będą archiwa miejskie lub parafialne – akty chrztu, ślubu, księgi wieczyste itd. Poszukiwania bez użycia internetu mogą przynieść bardzo ciekawe efekty. Kto wie, czy wśród naszych przodków nie było jakichś znanych naukowców, artystów, dowódców wojskowych czy powstańców? Przeszłość skrywa wiele sekretów, a podążanie wstecz po nitce czasu jest fascynującym zajęciem.

Joanna Talarczyk

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się