kryzys polityczny w Polsce
Fot. Wojciech KRYŃSKI / Forum

Potrzebujemy rekonstrukcji obozu władzy i wielkiej koalicji

Próbując sobie odpowiedzieć na pytanie co jest dziś przyczyną kryzysu konstytucyjnego w Polsce, warto popatrzeć nie tylko na zdarzenia, ale także na procesy w dużej skali geopolitycznej, historycznej i gospodarczej. Mamy do czynienia z kryzysem cywilizacyjnym, który dotyka również Polskę.

Nasza cywilizacja powstawała w wyniku konsolidacji trzech wielkich nurtów – formy greckiej, rzymskiego państwa prawa, w tym także jego sposobów organizowania armii i logistyki przestrzeni oraz wreszcie transcendencji judeochrześcijańskiej.  Cywilizacja zachodnia jest unikalna, ponieważ inne liczące się w dziejach świata cywilizacje miały podłoże monokulturowe.

Wielkim darem jakie przekazało nam imperium rzymskie jest republikańska konstrukcja państwa. W tej koncepcji obywatele i państwo stanowili jedną całość prawną, a ich wzajemne relacje określało prawo. Samo pojęcie obywatel było pojęciem prawnym i wiązało się nadaniem obywatelom prawa, ale i wyraźnie określonych obowiązków. Te elementy republikańskie, które polegają na definiowaniu obywateli i ich relacji z władzą przez układ prawny,  przyjęliśmy w naturalny sposób z Rzymu. Obserwujemy już w czasach pierwszych Piastów, którzy mimo, że prowadząc jeszcze politykę w dużym stopniu plemienną, że wolni obywatele upominali się o swoje zapisane prawa. A zatem w przypadku Polski na bardzo wczesnym etapie państwowości pierwsze monarchie były szybko przysposabiane do reguł i formatu republiki.

Jeśli pozwolimy sobie na odejście od reguł republikańskich to automatycznie osuniemy się na poziom plemienny.

Walki plemienne

Jeżeli w polskim życiu publicznym elementy plemienne w sferze zdobywania władzy i kształtowania relacji wezmą górę, to zniszczymu system, w którym cywilizacyjnie funkcjonujemy i wyjdziemy poza jego ramy. Byłoby to sytuacją bardzo groźną i mam nadzieję, że część świadomych polityków dostrzeże to niebezpieczeństwo i uświadomią sobie, że bez powrotu do republikańskiego ładu prawnego, nie da się rozwiązywać jakichkolwiek problemów. Niestety jeśli by ktoś dziś zapytał mnie jakiego modelu użyć do opisu polskiej klasy politycznej, powiedziałbym, że byłby to model plemienny.

Niepokojące jest, że polska klasa polityczna zaczyna grać na granicy, albo nawet już poza granicą naszego układu cywilizacyjnego. Obecny kryzys polega na elastycznym naciąganiu prawa. Liderzy dwóch głównych sił politycznych w Polsce – z jednej strony Jarosław Kaczyński, z drugiej strony Donald Tusk zaczynają stosować doświadczenia z epoki, z której wyrośli, czyli epoki transformacji i upadku późnej fazy socjalizmu.  Jedną z osi polskiej transformacji było odejście od wybiorczego stosowania prawa na rzecz budowy państwa prawa i powrotu do republikańskich wzorców. Nie był to prosty proces. Wystarczy, że przypomnimy sobie prezydenturę Lecha Wałęsy, który podczas wczesnej fazy swoich rządów i powstawania ustawy zasadniczej był na stanowisku, że demokracja jest o tyle dobra o ile mu nie przeszkadza w jego działaniach. Tragedią zatem jest powtórzenie tego toku rozumowania przez obecnego premiera, który mówi, że rząd będzie stosować prawo, ale tak jak uważa za stosowne. Podobne postawienie spraw jest złamaniem zasad republikańskich, bo jak rzymianie mówili „Dura lex, sed lex”, a więc prawo twarde, ale to prawo i wymaga bezwzględnego stosowania.

Historia z Trybynałem Konstytucyjnym, czyli początek psucia instytucji

Sprawa Trybunału Konstytucyjnego nie może być zbyta stwierdzeniem, że to dotyczy tylko jednej odizolowanej instytucji. Psucie instytucji, czyli układanie ich przez polityków według własnego pomysłu, a nie według porządku prawnego z pominięciem całej praktyki tworzenia prawa, a więc pójście na skróty, rujnuje cały porządek prawny i układ wzajemnych relacji. Politycy nie zdają sobie sprawy z tego, że złamanie jednej relacji instytucjonalnej, będzie oddziaływać na szereg innych i nie będziemy w stanie się już utrzymań ładu. Do tego wszystkiego nakłada się horyzont działań Unii Europejskiej, która również ma ambicje stanowienia prawa i która próbuje rozszerzać pole swoich kompetencji, często już poza układem traktatowym. Wprowadzenie niejasności w zakresie oddziaływania prawa unijnego na krajowe było jedną z przyczyn nieszczęść związanych z Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym.

Odejście od republikańskiego modelu stosowania prawa, czyli przestrzegania prawa również w momencie, gdy ono przeszkadza w realizacji własnych zamierzeń na rzecz siermiężnego i plemiennego stosowania prawa wedle zasady „bo mi jest tak wygodniej”, jest przyczyną obecnego kryzysu.

Dwuwładza

Politykom obozu rządowego wydaje się, że pokazali sprawczość wobec swojego elektoratu, a nazwa „PiS” znosi obowiązek stosowania się do porządku prawnego. Wystarczy powiedzieć „PiS” i to usprawiedliwia odejście od prawa. Prawdą jest, że politycy PiS swoimi działaniami przyłożyli się do powstania takiej sytuacji. Jest ona zupełnie bezprecedensowa w III RP, bo nawet gdy powołamy się na przypadek prof. Falandysza, mimo że to on elastycznie naciągał prawo, to jednak nie łamał reguł ustrojowych.

PiS mając solidny i ideowy program dla Polski, a także mając za złe grzechy poprzedniej władzy PO-PSL niestety uznał, że dla dobra Polski, prawo naprzód można naginać, a nawet obchodzić. Jednak obecny rząd nie tylko nie naprawia zastanego kryzysu wokół roli prawa, ale go pogłębia. Obie strony sporu politycznego okopują się na swoich pozycjach i na swoich interpretacjach prawa.

Wchodząc już na poziom amoku dochodzimy do dwuwładzy, która może wykreować dwa równoległe światy prawne. Politycy jednak nie zauważyli, że w tym wszystkim jest także polskie społeczeństwo zakorzenione w tradycji prawnej oraz ciągłości historycznej. Obywatele mogą się zdenerwować w pewnym momencie.

Przekroczenie dobrego obyczaju i złamanie kultury politycznej

Obecny obóz władzy przekroczył rubikon. Obok falandyzacji prawa i jego nagnania wprowadzili element braku szacunku dla najwyższego urzędu w państwie, jakim jest głowa państwa. Cena jaką zapłacimy za złamanie obyczaju i kultury politycznej przez wkroczenie do miejsca rezydowania głowy państwa okazać się bardzo wysoka. Niepokoi również bierny udział w tym zajściu Służb Ochrony Państwa, których zadaniem była ochrona prezydenta.

Można powiedzieć, że łamanie dobrych obyczajów i kultury politycznej zniszczyło ostatni szaniec obrony racjonalności w Polsce. Z jednej strony prawo już nie działa w sytuacji, gdy mamy dwa paralelne systemy prawne, z drugiej strony tracimy punkt odniesienia w postaci dobrego obyczaju i wspólnej kultury politycznej.

W obecnym układzie politycznym nie widzę możliwości rozwiązania tego impasu. Potrzebujemy rekonstrukcji obozu władzy i wielkiej koalicji, która uporządkuje ten stan rzeczy na nowo.

Obecna polska klasa polityczna i jej liderzy są wychowani w okresie transformacji, gdzie wiele rzeczy robiono na skróty. Stąd już na tym etapie są to politycy ahistoryczni. Aktualna scena polityczna nie wygeneruje rozwiązania obecnego kryzysu. Można powiedzieć, że znajdujemy się na drodze do przyspieszonej dekompozycji sceny politycznej.  Przykładem może być scena polityczna w Grecji i we Włoszech, gdzie wielkie partie nagle znikły z rozdania politycznego.  W pewnym momencie społeczeństwo polskie może pokazać czerwoną kartkę obecnie dominującym siłom politycznym.

Tracimy z pola widzenia to co na zewnątrz

Temperatura rozgrywki wewnętrznej jest tak wysoka, że zaczęliśmy tracić z pola to, co dzieje się na zewnątrz. Polski kryzys polityczny rozgrywa się w momencie, kiedy mamy wojnę na Ukrainie, a oddziaływanie wschodu będzie rosło. Sytuacja zaognia się w wielu punktach – Korea, Taiwan, Serbia. Stany Zjednoczone jeszcze tym razem przy swoim maksymalnym zaangażowaniu są w stanie zapanować nad sytuacją, ale w tym momencie podążają za inną koncepcją swojego zaangażowania, bardziej elastyczną. Bardzo wyraźnie zawężają strefę swoich interesów. Stany Zjednoczone uzależniają swoje zaangażowanie od wkładu swoich sojuszników. A więc to, co będzie się działo w Europie, będzie funkcją z jednej strony zawężonych interesów amerykańskich, a z drugiej strony w pozostałej strefie między granicą bezwzględnie zdefiniowanych interesów amerykańskich a oddziaływaniem wolnego świata, będzie zależeć od wkładu tych państw, które znajdują się właśnie w tej strefie niedookreśloności. Ukraińcy wygrali pierwszą fazę wojny dzięki swojej determinacji.  Ameryka i Zachód nie zaangażowałby się w takim stopniu, gdyby nie determinacja walczących Ukraińców. Widzimy jak podejście amerykańskie się uelastyczniło. Gdyby Amerykanie określili swoją strefę bezpieczeństwa na Dnieprze, to armia rosyjska byłaby rozbita w zeszłym roku.

Sytuacja na świecie jest bardzo niebezpieczna i jesteśmy w fazie podwyższania się ryzyk. Nie ma wyraźnego ośrodka, który by w sposób systematyczny i przemyślany je minimalizował.  Zabawa plemienna, która odbywa się w Polsce, dwóch zwalczających się plemion, niedostrzegających tego, co na zewnątrz jest bardzo groźna. Ma ona przejawy groteskowe jak na przykład Sejm, który stał się rozrywką dla młodego pokolenia na zasadzie cyrku. Jest to jednak dla mnie osobiście bardzo przykre, bo nie o taką Polskę walczyliśmy. Przestrzegam zatem polityków. Jesteśmy państwem zanurzonym w cywilizacji zachodniej i musimy brać ten fakt pod uwagę. Mamy dookoła bardzo trudną sytuację międzynarodową, a także narastającą grę interesów zewnętrznych, które w momencie takiego chaosu i osłabienia wewnętrznego zaczynają w Polsce grać na ostro. PiS próbował upodmiotowić Polskę na arenie międzynarodowej, tylko robił to w sposób niewłaściwy.

Odpowiedzialność klasy politycznej

Nasza podmiotowość będzie zależeć od uporządkowania państwa i zrozumienia jego interesów, a także zrozumienia tego, że elity na pewnych liniach grają niezależnie od tego kto aktualnie jest u władzy, bo interes państwa jest nadrzędny. Sprawy takie jak bezpieczeństwo państwa, polityka ochrony zdrowia, edukacja itd. to nie jest miejsce do uprawiania walk politycznych. Te sfery muszą być z niej wyłączone, bo musimy zachować ciągłość polityczną i niemożliwe jest, aby co cztery lata zmienianie tych wszystkich systemów.

Obecny kryzys nie może być już kontynuowany jako forma zarządzania państwem. Klasa polityczna ma obowiązek przemyśleć swoją odpowiedzialność za ten kryzys. Poza naszym układem cywilizacyjnym, w którym prawo jest regulatorem relacji, w tym również relacji między politykami i partiami politycznymi, nie jesteśmy już w stanie zbudować żadnego porządku.

Wypowiedź na podstawie podcastu Układ Otwarty. Igor Janke.

Zdjęcie autora: Wojciech MYŚLECKI

Wojciech MYŚLECKI

Analityk polityki i strategii geopolityki, emerytowany nauczyciel akademicki Politechniki Wrocławskiej, Profesor Honorowy Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, autor kilkudziesięciu publikacji naukowych. Były prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA. W latach 1968–1989 działacz opozycji demokratycznej.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się