Upadek kubańskiego reżimu coraz bliżej? Nowy plan Donalda Trumpa
Jak podaje BBC, dzień po tym, jak Kubę sparaliżowała kolejna 24-godzinna awaria prądu w całym kraju, prezydent USA Donald Trump zasugerował, że kraj ten jest kolejnym punktem na liście priorytetów jego administracji. Amerykański prezydent zapewnia, że upadek kubańskiego reżimu „to tylko kwestia czasu”.
Stojąc przed Lionelem Messim, Luisem Suarezem i innymi gwiazdami drużyny piłkarskiej Inter Miami, Donaldowi Trump powiedział właścicielowi drużyny, kubańskiemu magnatowi Jorge Masowi, że wkrótce „będą świętować to, co dzieje się na Kubie”, dodając, że kubańskie władze „chcą zawrzeć ze mną umowę”.
Według Donald Trumpa, kubański reżim upadnie wkrótce.
Prezydent USA dodał, że władze wyspy negocjują porozumienie i że zamierza wysłać tam Marka Rubio. “Obecnie skupiamy się na Iranie”, powiedział, dodając: “Ale mamy mnóstwo czasu. Kuba jest po 50 latach gotowa na zmianę”.
Chociaż dokładny termin tej dyplomatycznej operacji nie jest jasny, z najnowszych komentarzy Donalda Trumpa wynika, że jego administracja zamierza utrzymać (albo nawet zwiększyć) presję na Kubę, traktując to jako kluczowy element swoich planów w regionie.
Amerykański optymizm nie wynika z niczego. W następstwie działań militarnych USA w Wenezueli, Kuba, najbliższy sojusznik upadłego dyktatora Nicolasa Maduro, utraciła główne źródło ropy naftowej.
Co więcej, pod presją administracji Trumpa żaden z pozostałych partnerów energetycznych Kuby, a w szczególności Meksyk, nie był w stanie wypełnić luki w dostawach ropy powstałej pod nieobecność Wenezueli.
Donald Trump ma więc podstawy, żeby zapowiadać upadek kubańskiego reżimu. Najbliższe miesiące pokażą jednak, czy jego optymistyczne deklaracje zmienią się w faktyczne, zdecydowane działania polityczne.
Oprac. Maciej Bzura
