Warhammer
Fot.PxHere

Warhammer, czyli miniaturowe bitwy dla dorosłych kolekcjonerów

Hobby, które z zewnątrz wygląda jak klasyczna zabawa dla dzieci w rzeczywistości jest wyjątkowo angażującą aktywnością, która oferuje niepowtarzalną rozrywkę w wirtualnej, przekomputeryzowanej erze. Witajcie w świecie Warhammera.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwie osoby stoją nad stołem lub inną wystarczająco płaską powierzchnią, która pokryli makietami lasów, zamków czy wzgórz. Z przyniesionych wcześniej pudełek wyjmują plastikowe figurki żołnierzy, smoków, elfów i innych magicznych stworów. Każdy ma swoją armię i już niedługo ich oddziały będą walczyły o dominacje na fikcyjnym polu bitwy. 

Kto pierwszy przychodzi do głowy w tej teorytycznej sytuacji? Pewnie każdy z nas wyobraził sobie dwóch chłopców, którzy spełniają swoją dziecięcą fantazje, razem spędzając czas na starciach ich zabawkowych wojowników. Może zdziwić więc, że wcale nie opisywałem zabaw dzieci, a początek sesji grania w Warhammera, w których sam reguralnie biorę udział.

Figurkowe gry bitewne są hobby, które tylko początkowo mogą przypominać zabawy dzieci: tu też gracze „bawią” się małymi modelami, ale są one częścią skomplikowanej gry strategicznej, z całymi książkami zasad, kostkami oraz dystansami precyzyjnie mierzonymi w angielskich calach.Walki między oddziałami i potworami rozsądzane są za pomocą rzutów kostek oraz ich statystyk, określających to, jak silny (lub też nie) jest dany wojownik. Nie ma tu więc wyłącznie zabawy wyobraźnią, Warhammer bardziej przypomina bowiem gre strategiczną znaną nam z ekranów komputerów. 

Jego unikalność wynika z fizyczności modeli i tego, że właściciel (w tym ja) przywiązuje się do nich i dba o coraz bardziej powiększającą się kolekcję. Figurki najpierw trzeba skleić, potem pomalować wedle swojej wyobraźni artystycznej, co często jest sztuką samą w sobie i dla wielu graczy jest równie ważnym aspektem tego hobby co granie. Gracze dbają zwłaszcza o starsze figurki, pochodzące z lat 80 i 90, które są prawdziwymi perłami ich kolekcji. Wielu z nas, „figurkowców” posiada całe przeszklone regały i szafy w których układamy modele, a stoły do grania, wypełnione makietami, często zajmują całe pokoje. 

Ważnym aspektem kolekcjonowania figurek bitewnych jest również aspekt towarzyski. By rozegrać bitwę, należy mieć rzecz jasna przeciwnika, który również posiada armię. Tworzą się w ten sposób małe społeczności graczy, którzy razem spotykają się na sesje Warhammera, wymieniają się radami odnośnie malowania lub razem tworzą makiety.  Według szacunków producenta gra i pism branżowych społeczność graczy Warhammera na całym świecie może liczyć nawet 3-4 miliony osób. W Polsce na podstawie liczebności forów internetowych i grup wymiany oraz sprzedaży figurek liczy ona kilkanaście tysięcy osób, w przeważającej większości dojrzałych mężczyzn w wieku 30-50 lat. Na turniejach Warhammera ja – dwudziestoparolatek – czuję się najmłodszy.

Hobby, które początkowo nie wyglada jak coś, czym zajmowaliby się dorośli ludzie, okazuje się być wyjątkowo angażującą aktywnością, która oferuje niepowtarzalną rozrywkę w wirtualnej, „przekomputeryzowanej” erze.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się