Orwell

George Orwell w obronie honoru Polaków

Zmarły 74 lata temu George Orwell, znakomity angielski pisarz, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii, po stronie republikańskiej, ideowy socjalista, który przez lata demaskował obłudę sowieckiego komunizmu, dał również wyraz swojego przywiązania do wartości nadrzędnej – honoru. Po wybuchu powstania warszawskiego z dezaprobatą obserwował brak zdecydowania i chęci pomocy Polsce. Swoje oburzenie zawarł w głośnym artykule pisanym dla brytyjskiego pisma związanego z lewicą „Tribune”, który opublikował w piątą rocznice wybuchu II wojny światowej.

Pomoc dla walczącej polskiej stolicy nie nadchodziła, skazując tym samym powstańców w osamotnionej walce z przeważającymi siłami niemieckimi. Zachowawcze stanowisko rządu brytyjskiego – głównie za sprawą unikania za wszelką cenę konfliktu z Józefem Stalinem, który dla aliantów był niezbędnym elementem do rozgromienia III Rzeszy – było dla autora „Roku 1984″ zdradą i oportunizmem. Bowiem to ze względu na swojego pierwszego sojusznika rząd Królewskiej Mości wypowiedział Niemcom wojnę, dając gwarancję niepodległości, do której zobowiązał się 25 sierpnia 1939 roku.

Angielski pisarz w pełnym emocji artykule krytykował brytyjską postawę, używając niekiedy brutalnego języka. Pisał: Chciałem zaprotestować przeciwko tchórzliwemu nastawieniu do powstania w Warszawie brytyjskiej prasy[…]. Generalnie zostało stworzone wrażenie, że Polacy zasługują na klęskę, nawet jeżeli robią dokładnie to, do czego nawołują ich alianckie rozgłośnie w ostatnich latach […]. To jest moje przesłanie skierowane do lewicowych dziennikarzy i generalnie do całej inteligencji. Pamiętajcie, że każdy z was zapłaci za swoją nieszczerość i tchórzostwo. Nawet nie myślcie, że przez lata będziecie służalczo lizać buty sowieckiego reżimu, albo jakiegokolwiek w ogóle, i nagle znowu powrócicie do duchowej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz.

Podobnie mocnych i emocjonalnych określeń nie brakowało w tekście George Orwella dalej. Jego artykuł miał być głosem sumienia tych Anglików, którzy nie akceptowali służalczej postawy wobec Stalina:

Niepokoi mnie postawa inteligencji brytyjskiej, która nie może podnieść między sobą ani jednego głosu, aby zakwestionować to, co uważa za politykę rosyjską, bez względu na obrót, jaki ona przybierze, i w tym przypadku wykazała się niesłychaną podłością, by podpowiedź, że naszych bombowców nie należy wysyłać na pomoc naszym towarzyszom walczącym w Warszawie. Zdecydowana większość lewicowców, którzy przełykają politykę „News Chronicle” itp., nie wie o Polsce więcej niż ja. Wiedzą tylko, że Rosjanie sprzeciwiają się rządowi londyńskiemu i utworzyli konkurencyjną organizację, co według nich załatwia sprawę – pisał Orwell.

Gdyby jutro Stalin rozwiązał Komitet Wyzwolenia (PKWN-przyp. PP) i uznał rząd londyński, cała inteligencja brytyjska popędziłaby za nim jak stado papug. Ich postawa wobec rosyjskiej polityki zagranicznej nie brzmi: „Czy ta polityka jest dobra, czy zła?”, ale: „To jest polityka rosyjska: jak możemy sprawić, by wyglądała na słuszną?”. Tej postawy broni się, jeśli w ogóle, to wyłącznie ze względu na siłę – zauważał George Orwell.

Ten demokratyczny socjalista nie mógł zrozumieć postawy brytyjskiego rządu, który porzucał polski rządu w Londynie, choć nie był jego wielkim zwolennikiem, na rzecz uznania, co było wolą Stalina, marionetkowego rządu utworzonego przez komunistów. Zachód był już wówczas wyłącznie po stronie Stalina, dostrzegał to Orwell, który nienawidził komunizmu, jako największego, obok faszyzmu, ustroju blokującego rozwój wolności i swobód demokratycznych. Łajał w dalszym ciągu dwulicową postawę rządu brytyjskiego, zauważając serwilizm wobec Sowietów: Odnosiło się na ogół wrażenie, że Polacy zasłużyli sobie, by dostać kopniaka za to, do czego wszystkie radiostacje sojusznicze wzywały ich od lat oraz, że nie dostaną i nie zasługują na to, by otrzymać pomoc z zewnątrz. Kilka pism próbowało sugerować, że Anglicy i Amerykanie mogliby zrzucić broń i zaopatrzenie z baz odległych o tysiąc mil. Nikt, o ile mi wiadomo, nie proponował, by to uczynili Rosjanie, odlegli o 20 mil.

Na koniec ten wybitny kronikarz, spuentował: Pierwszym krokiem ku prawdziwemu sojuszowi, jest porzucenie złudzeń. Ta puenta była swoistym apelem do wolnego świata o zmianę postawy wobec sowieckiego komunizmu. Pozostała jednak bez echa.  

Przemysław Prekiel

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się