Kolbe

Maksymilian Maria Kolbe nie uznawał kompromisów w drodze do świętości

Maksymilian Kolbe w swoim rozumowaniu podążał za intuicją św. Franciszka i w drugim człowieku widział przede wszystkim brata.

Maksymilian Maria Kolbe oprócz Jana Pawła II i siostry Faustyny Kowalskiej jest najbardziej rozpoznawalnym polskim świętym poza granicami kraju. W latach dziewięćdziesiątych na frontonie Opactwa Westminsterskiego w Londynie umieszczono sylwetki męczenników XX wieku. Uwieczniono tam różne postacie, także osoby wyznania katolickiego. Pierwszą postacią z lewej strony jest właśnie św. Maksymilian Maria Kolbe.

Duchowny znany jest przede wszystkim ze swojego heroicznego czynu, na który zdobył się podczas pobytu w KL Auschwitz. Latem 1941 r. Maksymilian Kolbe dobrowolnie wybrał śmierć głodową w zamian za Franciszka Gajowniczka, będącego w grupie 10 osób skazanych na śmierć za ucieczkę z obozu jednego z więźniów.

Decyzja Kolbego, by oddać życie za współwięźnia, była konsekwencją jego życia. Maksymilian był kapłanem, franciszkaninem, misjonarzem i wydawcą. Jeszcze jako młody student, w reakcji na potężne manifestacje skierowane przeciwko Ojcu Świętemu, razem z 6 współbraćmi powołał Rycerstwo Niepokalanej. Początkowo stowarzyszenie miało poprzez modlitwę i zawierzenie się Maryi wspierać Kościół i Ojca Świętego. Ustalono, że zadaniem Rycerstwa będzie również troska o to, by wszelkimi godziwymi środkami zabiegać o budowanie królestwa Najświętszego Serca Jezusowego przez Maryję Niepokalaną. Słowa modlitwy, brzmiące współcześnie „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie”, najlepiej wyrażają program stowarzyszenia.

W takim duchu Maksymilian Kolbe, już jako kapłan franciszkański, prowadził swoją działalność po powrocie z Rzymu do Polski (1919). W 1922 r. w Krakowie ukazał się pierwszy numer „Rycerza Niepokalanej”. Miesięcznik był kierowany do szerszego grona odbiorców i rozrastał się w szybkim tempie. Jego popularność i pozytywny odbiór skłoniły Maksymiliana do rozpoczęcia zabiegów o stworzenie klasztoru franciszkańskiego, który jednocześnie mógłby pełnić funkcję wydawnictwa. W ten sposób powstał Niepokalanów – klasztor poświęcony Maryi, w którym bracia zakonni prowadzą działalność wydawniczą (1927). W szczytowym momencie nakład „Rycerza” wynosił ok. milion egzemplarzy. Maksymilian pragnął rozpropagować idee Rycerstwa możliwie najszerzej, wobec czego zaledwie po trzech latach od powstania klasztoru wyruszył do Japonii, by również tam prowadzić działalność wydawniczą. Franciszkanin przebywał na Dalekim Wschodzie przez sześć lat, wydając „Rycerza Niepokalanej” w języku japońskim. Następnie powrócił do Polski, by na nowo zaangażować się w kierowanie Niepokalanowem. 

Charakterystyczne dla Maksymiliana było jego skądinąd „maksymalne” zaangażowanie we wszystko, co robił. Podczas chrztu rodzice nadali mu imię Rajmund. Przyjmując habit, otrzymał imię Maksymilian. W zakonie franciszkańskim obowiązywała wówczas zasada, że to przełożeni wybierają imię dla nowicjusza. Rajmundowi nadano imię pasujące do tego, jakim był człowiekiem i jakie cechy charakteru go wyróżniały. Wychodził z założenia, że podejmując się czegoś, należy to robić z maksymalnym zaangażowaniem. Jeszcze będąc młodym zakonnikiem zapisał w swoim dzienniku, że musi być nie tylko świętym, ale świętym jak największym. W analogiczny sposób podchodził do działalności w Rycerstwie Niepokalanej. Chciał zdobyć świat dla Maryi – cały świat. Wymagał bardzo dużo od siebie i od innych. Czyn Maksymiliana w Auschwitz był wypadkową jego cech charakteru, a także konsekwencją dojrzewania jako człowieka, duchownego, kapłana franciszkańskiego, zakonnika, misjonarza, wydawcy oraz ojca duchowego swoich braci, czytelników i współwiernych, których chciał prowadzić ku Maryi i wspierać w budowaniu Królestwa Bożego. 

W pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na samą scenę, która rozegrała się podczas apelu obozowego latem 1941 r. Tego dnia wydarzyły się rzeczy, niemające prawa się wydarzyć. Maksymilian Kolbe wystąpił z szeregu samowolnie, co było niedopuszczalne. Następnie zwrócił się bezpośrednio do komendanta, który zamiast go ukarać, pozwolił mu mówić, a co ważne i zarazem najbardziej zaskakujące – zgodził się na jego propozycję. Na pytanie kim jest, Maksymilian znający język niemiecki miał odpowiedzieć: „Jestem polskim księdzem katolickim”.

Przed niemieckim katem stawał kapłan, który podczas każdej mszy świętej uczestniczył w ofierze Chrystusa, wypowiadając słowa „Bierzcie i jedzcie. To jest ciało moje, które za Was będzie wydane. To jest krew moja, która za was będzie wylana”. Ta inspiracja ma w kontekście czynu Maksymiliana znaczenie pierwszorzędne. Istotny jest również fakt, że jako duszpasterz Maksymilian Kolbe czuł się odpowiedzialny za współwięźniów. Podczas apelu postanowił oddać życie za jednego z nich. Do bunkra głodowego nie został jednak wtrącony sam, ale z 9 innymi skazańcami. Świadomość, że w ostatnich chwilach ziemskiego życia pozostają oni pod opieką kapłana, była dla Maksymiliana wyjątkowo ważna. W miejscu kaźni działy się rzeczy nadzwyczajne, co potwierdzają opowieści świadków. Z bunkra rozlegały się dźwięki modlitwy i pieśni. Maksymilian udzielił skazanym sakramentu pokuty. Zmarł jako ostatni ze świadomością, że uczynił wszystko, co mógł, by przygotować pozostałą dziewiątkę do przejścia do wieczności. Sądzę, że to właśnie kapłaństwo Maksymiliana Marii Kolbego w połączeniu z jego osobistą determinacją w dążeniu do świętości, stanowi klucz do zrozumienia jego decyzji.

Wspominałem, że Maksymilian był bardzo wymagający nie tylko wobec siebie, ale także wobec innych. Jego zdaniem idea przyświecająca Rycerstwu Niepokalanej wymagała aktywności zakonników nadzwyczajnych, gorliwych, zdolnych do poświęceń. Z wiekiem Maksymilian stawał się przy tym łagodniejszy. Porównując jego postawę u schyłku życia z początkiem kapłańskiej działalności, można dostrzec, że głębokie doświadczenia duchowe zostawiły ślad na jego osobowości. 

Maksymilian był dobrze wykształconym człowiekiem, zaznajomionym z arkanami teologii. W życiu codziennym dbał o to, by zachować jedność pomiędzy doktryną chrześcijańską a praktyką postępowania. To, w co wierzył, stawało się dla niego inspiracją do konkretnych wyborów – nie tylko w osobistym rozwoju duchowym, ale także w kontekście działań duszpasterskich. Maksymilian chciał przybliżyć światu dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi, poprzez ukazanie jej zarówno jako matki Jezusa, jak i tej, która zradza go na nowo w ludzkich sercach. Jego przekonanie, że odpowiedzią na problemy ówczesnego świata powinno być prowadzenie ludzi do Chrystusa poprzez Maryję, wynikało do pewnego stopnia z tradycji franciszkańskiej.

Maksymilian w swoim rozumowaniu podążał za intuicją św. Franciszka i w drugim człowieku widział przede wszystkim brata. Samego Boga postrzegał jako czystą miłość, człowieka zaś jako istotę powołaną do miłości i do życia we wspólnocie. To może być wspólnota rodzinna, zakonna, inna wspólnota społeczna. Kluczowy jest fakt, że człowiek nie jest samotny, że zmierza do Boga wspólnie z bliźnimi, wspierając ich i patrząc na nich z szacunkiem. Sądzę, że w świecie, w którym egoizm staje się wartością dominującą, przesłanie Maksymiliana Marii Kolbego jest wyjątkowo aktualne, a on sam może stanowić niewyczerpane źródło inspiracji.

o. Piotr Bielenin

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się