konflikt

Zakończmy ten szkodliwy dla wszystkich konflikt

Parę lat temu, sprowokowany politycznymi kłótniami w naszym kraju, napisałem artykuł pod wymownym tytułem Dość. Obecnie, po dramatycznym nasileniu się generowanych przez polityków sporów i towarzyszących im emocji, trudno jest nawet znaleźć adekwatne słowa, które dostatecznie przekonująco wyrażałyby opinię o potrzebie powrotu do politycznej normalności w naszym kraju.

Jak nie być przerażonym, jeśli wobec zaistniałej niezwykle złożonej sytuacji obie strony toczących się sporów dobitnie demonstrują całkowity brak woli do wspólnego poszukiwania z niej wyjścia, a nawet jeśli jakieś obietnice werbalnie padają w tym względzie, to od razu zaprzeczają im podejmowane wysoce kontrowersyjne decyzje o fundamentalnym znaczeniu dla funkcjonowania państwa i o wielu poważnych, wieloaspektowych konsekwencjach dla nas wszystkich. Politycy najwyraźniej demonstrują niewiarę, że publiczny spokój i zgodna współpraca są niezbędne dla naszej pomyślnej przyszłości.

Stało się u nas politycznym standardem, że każda nowa władza agresywnie krytykuje swych poprzedników. Tymczasem podejście to jest paradoksalne – nikt przecież nie może zaprzeczyć, że nasz kraj w ostatnich dekadach szybko się rozwijał, stale poprawiał się dobrostan obywateli, mimo bardzo skomplikowanej sytuacji na świecie potrafiliśmy skutecznie dbać o nasze wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo, zagrożenia związane z pandemią nie zachwiały stabilności finansowej państwa, ciągle bardzo wysoki jest odsetek osób konsekwentnie popierających nasze członkostwo w UE, mimo niedofinansowania są na przyzwoitym poziomie tak ważne dla naszej przyszłości edukacja, szkolnictwo wyższe i nauka.

Są oczywiście sprawy w życiu publicznym wymagające rozwiązywania problemów. Należą do nich z pewnością przewlekłość procedur sądowych i udokumentowane ostatnio dobitnie słabości całego systemu prawa, kłopoty związane ze sprawnym funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia, dylematy stojące przed energetyką i rolnictwem w kontekście nowych unijnych regulacji, nieodpowiadająca naszym zasadnym aspiracjom pozycja w UE czy jednostronnie zorientowane liczne publiczne i prywatne media. Te niedoskonałości w żadnym wypadku nie uzasadniają jednak serwowanej nam przez władze i narastającej z każdą nową kadencją, dzisiaj już wręcz totalnej krytyki swych poprzedników.

Doszliśmy do momentu, w którym wielu obserwatorów naszego życia publicznego skłania się ku poglądowi, że nie dorośliśmy jako społeczeństwo do wymogów demokracji, wymagającej od każdej wybranej władzy przemyślanego reprezentowania interesów wszystkich obywateli, kontynuowania kluczowych prorozwojowych projektów, aktywnego poszukiwania konsensusu w zawsze istniejących sporach czy powstrzymywania swych skłonności do absolutyzmu. Jak zaprzeczać tej krytycznej ocenie, jeśli polityczne porachunki sięgnęły u nas poziomu tragifarsy upokarzającej opozycję i deprecjonującej jej zwolenników, często w sposób niezgodny z obowiązującym prawem? Jak na dochodzącą do nas nieustannie polityczną agresję reagować ma społeczeństwo, tak bardzo przecież ceniące sobie w życiu rozważny umiar i przewidywalność podejmowanych działań oraz kulturę wypowiedzi publicznych? Czy odczytywanie przez wiele osób decyzji władz jako mających charakter swego rodzaju personalnej zemsty nie podważa wiarygodności rządzących? Czy panująca w kraju atmosfera nie utrudni wykorzystania szansy na poprawę europejskiego wizerunku kraju, możliwej w kontekście zbliżającej się naszej prezydencji w Unii?

Centralnym elementem obecnego konfliktu wydaje się funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i mediów, ale wiele innych wyzwań ma równie poważny charakter. Jesteśmy krajem przyfrontowym, mającym świadomość wyraźnie widocznej, dramatycznej bezwzględności polityki Rosji, dostrzegamy istnienie wielu problemów w polityce globalnej, realnie grożący Europie kryzys związany z polityką migracyjną, rozliczne kwestie związane z ochroną środowiska i polityką klimatyczną, zagrożenia dla zdrowia publicznego ze strony niedawnej pandemii i niestety pandemii niewykluczonych w przyszłości czy potrzebę szerokiej dyskusji na temat projektów regulacji mających zmienić zasady funkcjonowania UE w zakresie sposobu podejmowania kluczowych decyzji politycznych. A w dodatku trzeba zawsze liczyć się z zakłócającymi normalność wydarzeniami o nieprzewidywalnym charakterze, takimi jak pandemia COVID-19 czy wojna w Ukrainie, jednoznacznie udowadniającymi złożoność dzisiejszych wyzwań. Niestety, większość z nas odczuwa olbrzymi niedostatek tak dzisiaj potrzebnej u polityków strategii działania, pozwalającej na pozyskanie powszechnego poparcia dla zasadniczych kierunków podejmowanych przedsięwzięć. Powinniśmy więc mocno akcentować dalekosiężne konsekwencje obecnych sporów, dzisiaj jakby całkowicie niedostrzeganych przez liderów partyjnych.

Podkreślmy przy tym, że nie chodzi tu oczywiście o wyeliminowanie z życia publicznego odmiennych opinii, stanowiących przecież sedno demokratycznego ładu. Chodzi natomiast o to, aby spokojna i głęboko merytoryczna dyskusja na temat poglądów politycznych i planów działania zachęcała społeczeństwo do skutecznej współpracy, a nie wzajemnej wrogości. Konsekwencją takiego postępowania będą oczywiście decyzje zawsze podejmowane z poszanowaniem woli demokratycznie wybranych władz, uwzględniające jednak w pewnym przynajmniej stopniu bardzo dzisiaj zróżnicowane poglądy społeczeństwa.

W istniejącej sytuacji nie będzie przesadą stwierdzenie, że w trosce o naszą wspólną przyszłość powinniśmy jako społeczeństwo dobitnie opowiedzieć się za podjęciem przez polityków i wspierających ich mediów odważnych inicjatyw zmierzających do eliminacji ryzyka grożącej nam prawdziwej wojny domowej. Najwyższa pora, abyśmy wszyscy zrozumieli, że satysfakcja obywateli z bycia wspólnotą ma fundamentalne znaczenie dla naszej przyszłości. Dlatego powinniśmy wspólnie i dobitnie opowiadać się za szybkim rozpoczęciem procesu politycznej odnowy, który w naszej emocjonalnie skomplikowanej sytuacji musiałby chyba prowadzić do zorganizowania swego rodzaju okrągłego stołu z udziałem prezydenta i liderów wszystkich ugrupowań politycznych. Aby na takim spotkaniu sprawy merytoryczne dominowały nad emocjami, musiałoby ono być poprzedzone roboczymi, niejawnymi rozmowami prowadzonymi przez konstruktywnie nastawionych do sprawy porozumienia przedstawicielami stron sporu i ponadpartyjnych ekspertów. Tematami rozmów powinny być zasadność i sposób wprowadzenia niezbędnych zmian w ustawach, a być może także nowelizacji konstytucji i na tej podstawie wskazanie dróg do rozwiązania obecnych konfliktów, wymagających zapewne kroku w tył od każdej ze stron. Może udałoby się w ten sposób dojść do finalnych okrągłostołowych decyzji, mających u podstaw myśl, że modyfikacje polityki po zmianie władzy są absolutnie możliwe i często bardzo potrzebne, ale ich wprowadzanie musi przebiegać rozważnie i z przestrzeganiem prawa.

Większość obywateli naszego kraju z pewnością poparłaby taki bądź odpowiednio zmodyfikowany, konsensualny scenariusz wydarzeń. W myśl przesłania będącego sednem tego tekstu – dobro państwa i jego obywateli jest najważniejsze. Najwyższy czas zakończyć ten szkodliwy dla wszystkich konflikt.

Tekst początkowo ukazał się w magazynie opinii „Wszystko co Najważniejsze” [LINK]. Przedruk za zgodą redakcji.

Zdjęcie autora: Prof. Michał KLEIBER

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny "Wszystko Co Najważniejsze". Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-2015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Kawaler Orderu Orła Białego.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się