Rozłam społeczny

Rozłam społeczny, co dalej.
Po wyborach 15 października 2023

Gdy jedna i druga strona widzi źdźbło w oku przeciwnika, ale nie dostrzega belki we własnym, rzeczowa i bezstronna analiza złożonej rzeczywistości politycznej staje się niemożliwa.

Bywam pytany przez znajomych, jak skłonić zagorzałych stronników do niedawna opozycji do rozmowy, gdy ci, w rozemocjonowaniu operują jedynie epitetami i tej rozmowy odmawiają. Często argumentują, że wyborcom, którzy opowiedzieli się po stronie dotychczasowej władzy, choćby cień szacunku się nie należy.

W odpowiedzi, zaczynam od zdiagnozowania całości procesu dzielenia się społeczeństwa na dwie wrogie sobie części. Od długiego już czasu widzę obecną sytuację jako zwykły, acz niezwykle smutny, ciąg dalszy procesu, który tak mocno się zaznaczył już w 2016 roku. Ten smutny proces miał swoje pierwsze przesilenie dokładnie 6 lat temu, w październiku 2017. Opisałem go wtedy i zapisałem później w moim zbiorze „Między obłędem a trwaniem” (tu link) jako rozdział 14 pt. O polskim kryzysie społecznym, zapisek z listopada 2017 (z dopiskiem z sierpnia 2020).   

To wtedy jasne się stało, że tzw. opozycja totalna (sama się tak nazwała) postanowiła narzucić społeczeństwu nowy styl prowadzenia walki politycznej, częściowo wypróbowany już wcześniej, bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. Polegać miał i odtąd polegał na odrzuceniu debat merytorycznych na rzecz generowania konfliktów opartych na manipulacji oraz podgrzewaniu emocji. Jak to nazwałem za innymi, w społeczeństwie zaczął się uobecniać obłęd udzielony. Od tamtego czasu obłęd opisany w owym rozdziale jedynie się wzmocnił, objął szersze kręgi, w końcu objął w mniejszej albo większej mierze obydwie strony narodowego sporu (jeśli użyć tu słowa „spór”, gdy chodzi faktyczny rozłam narodu na jego dwie części). 

Zostawmy dziś to, że – jak wspomniałem już – ów rozłam wprowadzała od początku opozycja totalna, i przez długi czas tylko ona. Zgódźmy się tedy, że dziś jedna i druga strona widzi źdźbło w oku przeciwnika, ale nie dostrzega belki we własnym. Rzeczowa i bezstronna analiza złożonej rzeczywistości politycznej stała się niemożliwa, zaś owo źdźbło w oku przeciwnika zaczęło się jawić jako dowód straszliwych (i rzekomych) zbrodni, które czynią przeciwnika niegodnym rozmowy.   

We wspomnianym rozdziale 14 dotknąłem owego procesu tak, jak wyglądał kilka lat temu, w kolejnym rozdziale doszedłem do roku 2021, gdzie odnotowałem pisowski nepotyzm, inne braki dotychczasowego rządu. Oraz nieszczęsny dla Polski brak alternatywy z winy postawy opozycji totalnej. Ale i to już zostawmy za sobą.

Zostawmy też analizę, a jest dziś 29 października 2023 roku, jak obydwie części klasy politycznej reagują na wynik wyborów.  

Myśląc natomiast o jakimś pojednaniu między skłóconymi, przyznaję najpierw, że  patrzę z niepokojem na przyszłość Polski oraz modlę się, by tym, którzy teraz najpewniej przejmą władzę, nie udało się zrealizować ich szczególnie niebezpiecznych dla Polski i Polaków planów. A takie plany niektórzy mają. Bez względu na to, kto będzie w Polsce rządził, niech rządzi tak, jak tego chcieliby Polacy, i niech w tym pomaga nowa, oby nie totalna, a myśląca w kategoriach dobra Ojczyzny, opozycja. To tylko się powinno dziś liczyć”.

Niech obydwie strony co prędzej zostawią za sobą kampanię wyborczą, która zbyt często była kampanią oszczerstw, kłamstwa i nienawiści, zaś kampanii merytorycznej nie było w ogóle.

Wybory za nami, niech więc obydwie strony pokażą, że chodzi im o Polskę, a nie tylko o władzę. „Mojemu” PiS-owi nie będę już wypominać, ze przegrał również na swoje własne życzenie, oby znalazł mądry sposób, jak pracować dla Ojczyzny w nowych warunkach i bardziej konsekwentnie niż to bywało, gdy rządził.

Parę konkretów, czyli w poszukiwaniu symetryzmu

Odsądzanie od czci i wiary Zjednoczonej Prawicy nie ma sensu. Łatwo to dostrzec, gdy odrzuci się złe emocje.

Każdy lider ruchu politycznego, jeśli jest liderem autentycznym, marzy o rządach autorytarnych, których nie odda nigdy. Może tak marzyć za sprawą nieokiełznanej żądzy władzy albo powodowany myślą o dobru Ojczyzny, ale to w tym miejscu mniejsza. Jeśli jest liderem rzekomym, pchniętym do roli lidera przez okoliczności, szybko upada (jak w Polsce Mazowiecki i Olszewski, którzy zresztą upadli z zupełnie innych przyczyn). Czy zatem ma sens wyrzucanie liderowi „prawicy”, JK, jego autorytarnego charakteru? Oczywiście nie ma. Tak jak nie ma sensu wyrzucanie obecnemu liderowi politycznego centrum, centrolewicy i lewicy, DT, jego autorytaryzmu i marzenia o władzy niepodzielnej i nie do oddania.

Lider dąży do osiągnięcia władzy autorytarnej środkami politycznymi – co czynili i JK, i DT – albo pozapolitycznymi, do czego nie raz namawiał DT. Zwykle, jeśli mowa o środkach politycznych, dzieje się to na granicy prawa albo z jego lekkim przekroczeniem, w czym JK okazywał się przez jakiś czas „lepszy” niż wcześniej DT, ale np. opór środowiska prawniczego (zresztą środowiska zepsutego przez kilkudziesiąt lat rządów komunistycznych w Polsce) sparaliżował jego zamiary. Zabawne są pretensje wrogów JK, że dziś TK jest sparaliżowany – to przecież jest sukces opozycji, która okazała się w tej wojnie o wymiar sprawiedliwości lepsza od właśnie najpewniej ustępującej władzy.

Najważniejsze, że wybory odbyły się spokojnie, procedury demokratyczne zostały dopełnione, i że po wyborach żadna ze stron nie pogwałciła prawa. 

Obydwaj wymienieni liderzy nie mają zdolności tworzenia koalicji. JK był taki do końca i dlatego – mimo, że jego partia wygrała wybory – poniósł klęskę. DT w ostatniej chwili zrozumiał, że jeśli nie pogodzi się na chwilę z Lewicą i Trzecią Drogą, to poniesie klęskę sromotną. Tylko pogratulować mu jego biegu do władzy na ostatniej prostej.  

Mówi się, iż JK i DT są brutalni w kierowaniu własnymi środowiskami politycznymi. Z tym że JK ma zbyt dobre maniery, by poniewierać swoimi podwładnymi, poniżać ich w obecności innych, tak jak DT poniżał Schetynę czy Ostachowicza (słynne wycieranie butów przez DT o rzuconą na podłogę marynarkę tego drugiego). JK – i tu nie symetryzmu – nie czerpał widocznej satysfakcji z poniżania swoich podwładnych czy wasali. Po prostu, jeśli taka była jego wola, pozbywał się ich.

Nie widzę też symetryzmu w obszarze wprowadzania do świata polskiej polityki kreatur wyjątkowo, ale to wyjatkowo niecnych, kanalii, albo osób nader niekompetentnych. Jak wykreowany przez DT Palikot (kaczka po smoleńsku, krwawa Mary) albo panie Kopacz i Kudrycka. 

Władza sprzyja wykorzystywaniu majątku narodowego przez akurat rządzących dla ich własnej korzyści. Takie wykorzystywanie, korupcja są nieuniknione. Zrozumiał to pięknie np. David Hume i skupił się na zaproponowaniu Koronie takiego ustroju, w którym korupcja zostanie na tyle dobrze skanalizowana, by nie zagrozić dobru państwa. W Polsce nie mamy tak dobrze zorganizowanego państwa, jak kiedyś było jeszcze i po Hume’ie Zjednoczone Królestwo, ale to opozycja ma nie pozwolić na zniszczenie państwa przez korupcję i nepotyzm. Nie udało się to ani JK, gdy był w opozycji, ani później DT. Z tym, że za rządów DT nie było chyba takiego nepotyzmu, jak za rządów JK (inna sprawa, co nie usprawiedliwia JK, że środowisko JK było bardzo wygłodzone, gdy doszło do władzy – praktycznie nie miało udziału w uwłaszczeniu się nomenklatury komunistycznej, czy w dołączeniu do „układów” oraz wcześniejszym szerokim dostępie do dobra państwowego). Gdy o „korupcję wielkoskalową” chodzi, obydwa środowiska nieźle sobie poczynały, ale chyba za DT nie wymyślono czegoś na taką skalę i tak źle pomyślanego jak np. lotnisko w Radomiu. Za to środowisko DT doskonale sobie poczynało na polu „korupcji na co dzień” (mnogość afer, dziura VAT-owska w budżecie). 

Opozycja została oskarżona o działanie na szkodę państwa – zdradę jego interesów – na polu polityki proniemieckiej (reprezentowania interesów niemieckich) oraz uległości wobec Rosji, jak też rozbrajania armii Rzeczpospolitej. Władza została oskarżona o działanie na szkodę państwa na każdym polu, jak też DT zapowiedział więzienie dla wielu ze środowiska władzy najpewniej ustępującej. Nie ma żadnej wątpliwości, że rezygnacja z pogłębienia terminala kontenerowego w Świnoujściu, rezygnacja z „atomu” w sferze energetyki, z budowy CPK leżą w interesie Niemiec, a za takimi krokami jest wiele prominentnych osób w środowisku DT. Zebrane dokumenty, przedstawione w filmie „Reset”, pokazują, że zarzuty dotyczące uległości wobec Rosji nie są wyssane z palca. Dawno temu Ewa Kopacz nie wniosła skargi do sądu na nikogo twierdzącego, iż kłamała o przekopywaniu lotniska pod Smoleńskiem. Także nie słyszę dziś, by DT poszedł do sądu w sprawie dokumentów pokazanych w „Resecie”. Gdy o więzienia dla osób ze środowiska JK chodzi, poczekamy, zobaczymy.

Jestem za ukaraniem winnych przestępstw, nie zgadzam się, że – jak to ładnie ujął Szymon Hołownia – PiS cofnął Polskę o 50 lat (i już choćby dlatego, można zasadnie dodać, jest PiS godny uznania, że dopuścił się zdrady stanu). Agencje międzynarodowe (nie tylko TVP i niewolny od delikatnego manipulowania danymi rząd Mateusza Morawieckiego) wysoko oceniają rozwój gospodarczy RP w dobie rządów PiS. Poczynania rządów DT w obszarze obronności wołały o pomstę do nieba, i nikt przy zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. W świetle obecnej sytuacji geopolitycznej, również dziś plany środowiska DT są nietrafne, delikatnie mówiąc. Ale ten wątek zostawmy na boku. 

Zaiste, już tych parę uwag wystarcza by uznać, iż nieprzejednani wrogowie rządów JK ulegli emocjom oraz zawiesili zdolność krytycznego i spokojnego myślenia na kołku. A ujmując rzecz brutalnie: Odkąd kilkadziesiąt lat temu przeczytałem „Pałubę”, powtarzam za Irzykowskim, że złość może i nie jest dobrym doradcą, ale jest bystrym obserwatorem. Zaś od około dekady dodaję od siebie, że nienawiść odbiera rozum. Nawet wybitnie inteligentnym.   


        

Zdjęcie autora: Prof. Jacek KORONACKI

Prof. Jacek KORONACKI

Profesor nauk technicznych, doktor habilitowany nauk matematycznych, były długoletni dyrektor Instytutu Podstaw Informatyki PAN. W ostatnich latach zajmował się analizą molekularnych danych biologicznych.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się